Brydż, żałoba i śmiech - Teatr Nowy zaskakuje lżejszą stroną

Brydż, żałoba i śmiech - Teatr Nowy zaskakuje lżejszą stroną

FOT. Kultura Poznań

Teatr Nowy przy Dąbrowskiego sięga tym razem po czarną komedię, która z pozoru stoi trochę obok jego zwyczajnego repertuarowego temperamentu. „Umrzeć ze śmiechu” w reżyserii Krzysztofa Babickiego przyciąga lekką formą, ale pod spodem zostawia coś więcej niż tylko serię gagów - i właśnie w tym robi się ciekawie 🙂

  • Umrzeć ze śmiechu - czarna komedia, która w Teatrze Nowym łapie drugi oddech
  • Trio aktorek trzyma spektakl w ryzach, nawet gdy język zaczyna się chwiać
  • Lustra, widownia i ciche pytanie o to, jak bardzo lubimy być oglądani

Umrzeć ze śmiechu - czarna komedia, która w Teatrze Nowym łapie drugi oddech

Punktem wyjścia są trzy przyjaciółki, które od lat spotykają się na brydżowych wieczorach. Kiedy umiera czwarta z ich paczki, Connie, Millie i Lena wpadają na pomysł ostatniej imprezy dla zmarłej - tyle że urządzonej z jej udziałem. Ten absurdalny zaczyn daje spektaklowi tempo i od razu ustawia go na granicy między żartem a czymś bardziej czułym, związanym z pamięcią, samotnością i potrzebą trzymania się razem 🎭

Nie jest to jednak komedia, która jedzie wyłącznie na jednym chwytliwym pomyśle. Pod warstwą przewrotności kryje się opowieść o kobietach, które przez lata wypracowały własny rytm życia i nagle muszą się z nim na nowo zmierzyć. Babicki nie rozpycha tego tytułu ponad tekst, tylko prowadzi go sprawnie i bez zbędnych fajerwerków. Dzięki temu historia zostaje przy widzu dłużej niż tylko na czas kilku głośniejszych scen.

Trio aktorek trzyma spektakl w ryzach, nawet gdy język zaczyna się chwiać

Najmocniej pracuje tu obsada. Bożena Borowska-Kropielnicka jako Connie, Antonina Choroszy jako Millie i Małgorzata Łodej-Stachowiak jako Lena budują wyraźne, czytelne figury - od liderki twardo stąpającej po ziemi, przez rozbiegane źródło chaosu, po postać bardziej zagubioną i ekscentryczną. To układ przewidywalny, ale właśnie dlatego wygodny dla publiczności, a aktorki korzystają z niego bardzo pewnie. W podobnym składzie można je kojarzyć z „Prezydentek”, i tu też widać, że dobrze czują sceniczny puls wspólnej gry.

Mocnym punktem są również Julia Rybakowska jako córka Connie i Andrzej Niemyt w roli policjanta. Ich wątek nie wywraca spektaklu do góry nogami, ale dodaje mu lekkości i przyjemnej chemii. To ważne, bo właśnie w takich detalach czarna komedia albo zaczyna oddychać, albo grzęźnie w sztuczności.

Trochę trudniej robi się wtedy, gdy do głosu dochodzi tekst. Tłumaczenie Bogusławy Plisz-Góral miejscami brzmi ciężej, niż potrzebuje tego komediowy rytm. Aktorki wyraźnie próbują tę materię rozruszać, ale nie zawsze udaje się im nadać frazom pełną naturalność. I to słychać szczególnie tam, gdzie spektakl powinien pędzić lekko, a zamiast tego na moment traci rozpęd.

Lustra, widownia i ciche pytanie o to, jak bardzo lubimy być oglądani

Wizualnie spektakl pracuje subtelnie. Scenografia Marka Brauna opiera się na prostym pokoju z lustrami w różnych rozmiarach, które odbijają się jedno w drugim i budują ciekawy efekt zawieszenia między tym, co własne, a tym, co narzucone z zewnątrz. Do tego dochodzi jeszcze częściowa obecność widowni na scenie, co tylko wzmacnia wrażenie, że ktoś cały czas patrzy - i że to spojrzenie ma znaczenie.

To właśnie ten poziom zostaje w pamięci najmocniej, obok samego przesłania historii. „Umrzeć ze śmiechu” mówi przecież nie tylko o żałobie i nie tylko o zabawie, ale też o tym, że na zmianę nigdy nie jest za późno. O odwadze wychodzenia poza własne przyzwyczajenia, o zgodzie na przesunięcie akcentów w życiu i o tym, że czasem potrzeba nam po prostu jednej niecodziennej decyzji, żeby znów ruszyć z miejsca ✨

Teatr Nowy dostaje więc tytuł nieprzełomowy, ale solidny i dobrze zagrany. Nie przewraca repertuaru do góry nogami, za to poszerza jego granice o widza, który może szukać na scenie przede wszystkim przyjemnego wieczoru, ale niekoniecznie chce wychodzić bez żadnej myśli w głowie. A to w mieście też potrafi być dobry powód, żeby zarezerwować sobie miejsce na teatr.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.