[PIŁKA NOŻNA] Lech Poznań – Wisła Płock 2:2 w PKO BP Ekstraklasie

[PIŁKA NOŻNA] Lech Poznań – Wisła Płock 2:2 w PKO BP Ekstraklasie

Lech Poznań zremisował z Wisłą Płock 2:2 (1:0) w 34. kolejce PKO BP Ekstraklasy, a sobotnie spotkanie na Enea Poznań przyniosło gospodarzom spory niedosyt. Lider tabeli długo miał mecz pod kontrolą, ale w końcówce wypuścił dwa punkty, które jeszcze chwilę wcześniej wydawały się niemal pewne.

Palma dał prowadzenie, a Lech przejął inicjatywę

Mecz w Poznaniu zaczął się w rytmie, który bardziej odpowiadał gospodarzom. Zespół Nielsa Frederiksena od pierwszych minut częściej był przy piłce, cierpliwie rozciągał grę i szukał miejsca między liniami ustawionej w systemie 3-5-2 Wisły. Płocczanie bronili się dość zdyscyplinowanie, ale z każdą kolejną minutą coraz wyraźniej było widać, że to Lech częściej naciska i ustawia wydarzenia po swojej myśli.

Przewaga poznaniaków nie była jednak od razu przekuta w sytuacje stuprocentowe. Dopiero w 30. minucie Luis Palma znalazł sposób na otwarcie wyniku i dał gospodarzom prowadzenie. To był moment, który na trybunach mógł dać poczucie, że lider w końcu złapał właściwy rytm. Do przerwy Lech prowadził 1:0, ale skromny wynik zostawiał gościom wyraźnie zbyt wiele przestrzeni na odpowiedź.

Po pierwszych 45 minutach statystyki potwierdzały obraz gry. Lech miał aż 68 procent posiadania piłki, tylko że nie przekładało się to na pełną kontrolę nad wynikiem. Wiślacy potrafili przetrwać najtrudniejsze fragmenty i czekali na swoje szanse.

Po przerwie mecz się otworzył, ale końcówka zabolała

Druga połowa zaczęła się dla gospodarzy bardzo źle. Już w 48. minucie Žan Rogelj doprowadził do remisu i na stadionie zrobiło się nerwowo. Lech musiał od nowa układać sobie to spotkanie, bo przewaga z pierwszej połowy stopniała błyskawicznie. W odpowiedzi Frederiksen zaczął reagować zmianami, a kolejne korekty miały pomóc odzyskać energię i tempo w ataku.

Szybko okazało się, że to przyniosło efekt. W 59. minucie Patrik Wålemark ponownie wyprowadził Lecha na prowadzenie, a poznaniacy znów mogli poczuć, że mecz wraca na właściwe tory. Tyle że Wisła nie zamierzała odpuszczać. Goście grali bez kompleksów, a w 65. minucie dostali szansę, by wrócić do gry z jeszcze większym impetem. Rzut karny zmarnował Nemanja Mijušković i w tamtym momencie wydawało się, że to może być dla płocczan punkt zwrotny całego meczu.

Nie był to jednak koniec emocji. Lech wciąż miał piłkę częściej niż rywal, ale im bliżej było końca, tym bardziej brakowało mu spokoju i skuteczności. Goście za to konsekwentnie szukali ostatniej okazji. W całym spotkaniu oddali więcej celnych strzałów niż gospodarze, bo 5 przy 3 Lecha, co przy takim obrazie gry brzmi jak najlepszy komentarz do tego remisu.

W końcówce zrobiło się naprawdę nerwowo. Pojawiły się kartki, coraz więcej było walki o każdą piłkę, a czas pracował na korzyść Wisły. Gdy wydawało się, że Lech dowiezie cenne zwycięstwo, w 90. minucie Marcin Kamiński trafił na 2:2 i uciszył stadion. Dla poznaniaków to był cios szczególnie bolesny, bo remis przyszedł w momencie, w którym trzy punkty były już niemal na wyciągnięcie ręki.

Z perspektywy Lecha pozostaje więc uczucie niedosytu. Gospodarze mieli przewagę w posiadaniu piłki, częściej prowadzili grę i dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale nie potrafili postawić kropki nad i. Wisła Płock pokazała za to cierpliwość i wytrwałość, a punkt wywieziony z Poznania z pewnością może traktować jako nagrodę za konsekwencję do samego końca.

Lech PoznańStatystykaWisła Płock
2Gole2
68%Posiadanie32%
3Strzały celne5
7Strzały niecelne6
12Strzały łącznie14
2Strzały zablokowane3
6Strzały w polu karnym14
6Strzały spoza pola0
5Rzuty rożne6
7Faule11
2Spalone1
1Żółte kartki2
3Interwencje bramkarza1
545Liczba podań256
489Podania celne209
90%Skuteczność podań82%