Muzyka, która nie daje się zaszufladkować - tak brzmiała Poznańska Wiosna Muzyczna

FOT. Kultura Poznań
W Akademii Muzycznej w Poznaniu przez 24-29.04 rozłożyła się 55. Poznańska Wiosna Muzyczna, a program wyglądał jak mały przewodnik po tym, co dziś dzieje się w muzyce najnowszej. W sześć dni wpadło tam aż 21 wydarzeń - od koncertów, przez spotkania autorskie i spacery dźwiękowe, po propozycje dla dzieci 🎶
- Warsaw Trio zaczęło od mocnego wejścia i nie odpuszczało ani na chwilę
- Poznańska Wiosna Muzyczna odsłoniła kontrasty - od marzenia po niepokój
- Bhakti zamknęło całość elektroniką i pytaniem o duchowość
Warsaw Trio zaczęło od mocnego wejścia i nie odpuszczało ani na chwilę
W sobotni wieczór publiczność usiadła przed Warsaw Trio w składzie Piotr Thieu-Quang, Paweł Popko i Dominik Płociński. Klarnecista, pianista i wiolonczelista zagrali zestaw, w którym obok utworów pisanych specjalnie dla nich pojawiły się także kompozycje zamówione przez festiwal oraz dzieła powstałe niezależnie.
Taki układ dał szeroki obraz współczesnych języków muzycznych, ale też wystawił słuchacza na sporą próbę koncentracji. Najmocniej zapisały się w pamięci pełne ekspresji Trioreo Alka Nowaka oraz time crusher Żanety Rydzewskiej. Ten drugi utwór, inspirowany przebodźcowaniem i pędem informacji, uderzał agresywną dynamiką i sonorystycznymi efektami - dokładnie tak, jakby próbował zamienić codzienny szum w dźwiękowy nerw. Rydzewska trafnie oddała w nim to, co wielu z nas zna aż za dobrze: poczucie przeciążenia.
Wśród kompozycji zamówionych przez festiwal pojawiły się też I PAGLIACCI Rafała Kłoczki oraz Dwie rapsodie op. 24 Jerzego Fryderyka Wojciechowskiego. Pierwszy utwór prowadził przez cyrkową ostrość, liryczne wyciszenie i lekki dowcip, drugi budował bardziej rozległe miniatury z oddechem i dźwiękowymi pejzażami. Muzycy Warsaw Trio grali to z dużą wrażliwością na detal i gęstą fakturę, co przy tak wymagającym repertuarze miało naprawdę duże znaczenie ✨
Poznańska Wiosna Muzyczna odsłoniła kontrasty - od marzenia po niepokój
Niedługo później w tej samej przestrzeni zabrzmiała orkiestra Filharmonii Zielonogórskiej pod batutą Agaty Zając. Program został ułożony wokół twórców związanych z poznańskim oddziałem Związku Kompozytorów Polskich, więc całość miała wyraźnie lokalny, ale bardzo szeroki oddech.
Taka przestrzeń Janusza Stalmierskiego, napisana na flet, wibrafon i smyczki, okazała się utworem bardziej zawieszonym niż dramatycznym. Delikatne frazy dryfowały tu nad miękkimi akordami smyczków, a całość budowała klimat skupienia. Zupełnie inny ciężar przyniosły Offenbarungen und Eingebungen Ewy Fabiańskiej-Jelińskiej, zainspirowane dzienniczkiem św. Faustyny Kowalskiej. Tam pojawiło się więcej grozy, wewnętrznego ruchu i napięcia, choć nie zabrakło też lirycznych oddechów.
Na finał tego koncertu zabrzmiało Ad lucem Katarzyny Kwiecień-Długosz, napisane na zamówienie Poznańskiej Wiosny. Kompozytorka prowadzi słuchacza od ciemniejszych, niskich rejestrów kontrabasów i wiolonczel do świetlistej kulminacji w górze orkiestry. Po drodze pojawiają się solowe epizody i pełne brzmienie zespołu, dzięki czemu utwór ma wyraźną dramaturgię, która dobrze trzyma uwagę.
Sama orkiestra wypadła bardzo przekonująco. Brzmiała soczyście, precyzyjnie i z wyczuwalnym solistycznym nerwem nawet w głębi składu. Bardzo dobrze wybrzmiały też większe partie skrzypiec Kamili Susłowicz-Żmijak oraz altówki Jolanty Duszeńko-Lachowicz, a flet Agnieszki Wierzbickiej i wibrafon Oskara Zembika w utworze Stalmierskiego zachowały potrzebną lekkość i delikatność.
Bhakti zamknęło całość elektroniką i pytaniem o duchowość
W przedostatnim dniu festiwalu uwagę przyciągnęło Bhakti Jonathana Harveya w wykonaniu Sepie Ensemble pod dyrekcją Lilianny Krych. Brytyjski kompozytor szukał duchowości w różnych tradycjach, a tutaj punktem odniesienia była Rigweda, święta księga hinduizmu, z której pochodzą cytaty komentujące kolejne części utworu.
To dzieło nie prowadzi prostą drogą, raczej rozkłada się na warstwy. Harvey łączy spektralne plamy, sonoryzm, częściowo improwizowany aleatoryzm i elektronikę, a taśma kwadrofoniczna wchodzi w ścisły dialog z niewielką orkiestrą. Słychać tu fragmenty czysto elektroniczne, instrumentalne i takie, w których oba światy zaczynają się ze sobą ścierać. Dla słuchacza to nie jest łatwy teren, ale precyzja dyrygentki i wykonawców sprawiła, że całość trzymała formę i nie rozpadała się w rękach.
Trzy koncerty wystarczyły, by pokazać, jak szeroko dziś rozciąga się muzyka najnowsza - od ostrej ekspresji, przez dźwiękowe malarstwo, po duchowe i elektroniczne eksperymenty. I właśnie za to Poznańska Wiosna Muzyczna wciąż przyciąga: pozwala sprawdzić, jak wiele różnych twarzy ma współczesna kompozycja, kiedy wyjdzie z partytury na żywo i bez filtra trafia do sali 🎼
na podstawie: Kultura Poznań.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Majówka z objazdami w Poznaniu. Kilka ulic i przejazdów wchodzi w remont

Wrocławska będzie myta regularnie. Prace ruszą w stałym rytmie

Na Torze Poznań ruszą mistrzostwa na rolkach i długodystansowy puchar

Rodzinny tydzień w Poznaniu. Piknik i badania dla kilku pokoleń

Majówka z przerwami. CIK i Fotoplastykon Poznański otwarte tylko w sobotę

Nad jeziorami znów zabrzmi muzyka. Poznań szykuje darmowe koncerty

Strzeszynek po remoncie – wiaty i siłownia gotowe na sezon

Golęcin, Malta i Śródka w jednym rytmie. Poznański weekend zapowiada emocje

Na Sowicach ruszy remont jezdni. Fragment ulicy będzie zamknięty

Basenowe zawody wracają do Atlantis. Dzieci sprawdzą się też w grze miejskiej

Brydż, żałoba i śmiech - Teatr Nowy zaskakuje lżejszą stroną

Dwudziestolecie Traktu z nagrodą za spacery. Poznań szykuje 20 przechadzek

Muzyka, która nie daje się zaszufladkować - tak brzmiała Poznańska Wiosna Muzyczna

