Manhünt z Poznania gra thrash tak, jakby świat miał zaraz eksplodować

3 min czytania
Manhünt z Poznania gra thrash tak, jakby świat miał zaraz eksplodować

FOT. Kultura Poznań

W poznańskiej scenie metalowej pojawił się skład, który nie prosi o uwagę, tylko od razu wchodzi z buta. Manhünt to czterech bardzo młodych muzyków, którzy wydali debiutancki album „Offensive Characters” i brzmią tak, jakby cały oldschoolowy thrash właśnie wrócił na własnych warunkach.

  • “Offensive Characters” to ukłon w stronę starego, brudnego thrashu
  • Teksty Manhünt patrzą na współczesność przez wojenny filtr
  • Poznań daje im tło, ale oni chcą dorzucać własną cegiełkę do sceny

“Offensive Characters” to ukłon w stronę starego, brudnego thrashu

To bardzo młody skład - muzycy mają 19, 20 i 23 lata - a jednak słychać w nich pewność kogoś, kto dobrze wie, czego szuka w muzyce. W ich głośnym, szorstkim graniu pobrzmiewają fascynacje Decapitated, Sodomem, Death i Wehrmachtem, ale nie chodzi o zwykłe kopiowanie legend. Manhünt chce wejść w ten świat naprawdę - z jego tempem, chropowatością i bezpośredniością 🎸

Ważna jest tu też atmosfera, której - jak sami mówią - dziś coraz bardziej brakuje. Zespół świadomie sięga po klasyczne, brudne brzmienie, bo właśnie w nim widzi przestrzeń na emocje i wolność liryczną. W ich opowieści metal nie jest muzealnym wspomnieniem, tylko żywym językiem, którym da się jeszcze mówić o świecie bez pudru i wygładzania.

  • Manhünt to jedynie wizja przyszłości zwykłego młodego człowieka, obserwującego to, co dzieje się na świecie. Uważamy, że wszystko idzie ku najgorszemu, a nasze teksty są formą ostrzeżenia - mówią Mikołaj Wąsowicz, Sebastian Koput, Szymon Tempłowicz i Stanisław Gauza.

Teksty Manhünt patrzą na współczesność przez wojenny filtr

Za warstwę tekstową odpowiada Mikołaj Wąsowicz, który - jak podkreślają muzycy - ma szczególną słabość do historii, zwłaszcza II wojny światowej i okresu powojennego. Z tych zainteresowań rodzi się perspektywa zwykłego człowieka wrzuconego w wielką machinę, napędzaną przez ludzi kierujących się własnym interesem.

To dlatego w utworach pojawiają się tytuły, które od razu wywołują napięcie: „Lepper Brain”, „Napalm in Shanghai”, „Hunger” czy „Burning Pages”. W tych nazwach jest i gniew, i poczucie zagrożenia, i próba nazwania świata, który coraz częściej wygląda jak miejsce podkręcone do granic wytrzymałości. Zespół nie ukrywa, że ich teksty mają być ostrzeżeniem, a nie tylko dodatkiem do szybkich gitar 🤘

Manhünt widzi w swojej muzyce także bunt wobec tych, którzy ustawiają codzienność pod siebie. W ich narracji „ofensywne postaci” to nie tylko konkretni ludzie, ale też systemy i idee, które ograniczają wolność i narzucają warunki życia. To mocny, bezpośredni komunikat - taki, który dobrze siedzi w thrashu i nie potrzebuje dodatkowych ozdobników.

Poznań daje im tło, ale oni chcą dorzucać własną cegiełkę do sceny

Poznańska historia metalu nie jest dla nich pustym hasłem. Manhünt mówi wprost, że lokalne dziedzictwo ma na nich wpływ, choć ważniejsze pozostaje patrzenie przed siebie niż oglądanie się za plecy. Zespół chce rozwijać współczesną scenę i dołożyć do niej własny głos, a nie jedynie dopisać się do archiwum miasta.

Na ten moment najważniejsze są koncerty i kolejne autorskie numery. Muzycy podkreślają też, że chcą się wyżyć - emocjonalnie, życiowo, a z czasem może również finansowo. Wiedzą jednak, że są jeszcze na początku drogi, więc wszystko rozgrywa się w rytmie małych kroków i kolejnych muzycznych sprawdzianów.

Przy pracy nad następnym materiałem chcą uniknąć powtarzalności i monotematyczności. Debiut ma być tylko pierwszym rozdziałem, a nie zamknięciem pomysłu. I właśnie w tym tkwi siła Manhünt - w młodości, która nie brzmi naiwnie, tylko celnie, głośno i z wyraźnym przekonaniem, że metal nadal może być językiem sprzeciwu.

na podstawie: Kultura Poznań.

Autor: krystian