Park Wilsona nie daje się brudowi – codzienna praca, której nie widać

3 min czytania
Park Wilsona nie daje się brudowi – codzienna praca, której nie widać

FOT. ZZO Poznań

W Parku Wilsona porządek nie pojawia się sam, nawet jeśli z zewnątrz wszystko wygląda spokojnie i naturalnie. Między alejkami, stawami i zabytkową zielenią codziennie trwa praca, która ma być niemal niewidoczna, a jednocześnie nie może zawodzić ani przez chwilę. To miejsce wymaga delikatności – sprzęt nie może pylić, zieleń nie może ucierpieć, a cały park ma pozostać czysty i bezpieczny dla spacerowiczów.

  • Codzienna praca musi omijać wszystko, co w parku najcenniejsze
  • Zima, lato i porządki dopasowane do pogody
  • Porządek w parku nie kończy się na pracownikach ZZO

Codzienna praca musi omijać wszystko, co w parku najcenniejsze

Park im. Thomasa Woodrowa Wilsona, znany po prostu jako Park Wilsona, należy do tych miejsc w Poznaniu, gdzie porządek trzeba prowadzić z wyczuciem. To teren wpisany do rejestru zabytków, pełen małej architektury, stawów i roślinności, która od lat przyciąga spacerowiczów oraz osoby wpadające tu choćby na chwilę wytchnienia. W takich warunkach zwykłe sprzątanie nie wystarcza – każda czynność musi być dopasowana do charakteru miejsca.

Za utrzymanie czystości odpowiadają pracownicy Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Poznaniu. W praktyce oznacza to regularne zbieranie i wywożenie odpadów, opróżnianie koszy, sprzątanie alejek, czyszczenie ławek oraz dbanie o stawy w części angielskiej parku. Do pracy wykorzystywany jest sprzęt, który nie powoduje zapylenia, a pojazdy do czyszczenia nawierzchni mają filtry pochłaniające pyły. W parku, gdzie liczy się każda roślina i każdy detal architektury, taka ostrożność ma znaczenie większe niż w zwykłej przestrzeni miejskiej.

Zima, lato i porządki dopasowane do pogody

Park Wilsona pracuje według rytmu natury, a nie sztywnego kalendarza. Gdy przychodzi zima, dochodzi odśnieżanie alejek i schodów, usuwanie śniegu, błota oraz lodu. Śliskie fragmenty są posypywane piaskiem, a ekipy na bieżąco śledzą pogodę, żeby reagować, zanim spacer zamieni się w ryzyko upadku. To ważne zwłaszcza tam, gdzie ruch pieszych jest stały, a ścieżki prowadzą przez miejsce chętnie odwiedzane niezależnie od pory roku.

W cieplejszych miesiącach zakres prac zmienia się wraz z zielenią. Od kwietnia do października trawniki są koszone zgodnie z harmonogramem, a wcześniej i później regularnie wygrabiane z liści oraz resztek roślinnych. Dzięki temu murawa może się regenerować i lepiej oddychać. Zebrane odpady zielone trafiają do poznańskiej Biokompostowni, gdzie dostają drugie życie zamiast zalegać w parkowych zakamarkach.

Przed sezonem letnim odnawiane są też ławki parkowe. Zostają pomalowane na biało, co nie tylko poprawia ich wygląd, ale też ogranicza nagrzewanie się siedzisk w upalne dni. To drobiazg, który użytkownicy zauważają dopiero wtedy, gdy słońce mocno operuje, a odpoczynek w cieniu staje się ważniejszy niż zwykle.

Porządek w parku nie kończy się na pracownikach ZZO

Utrzymanie Parku Wilsona w dobrej formie wymaga współpracy Zakładu Zagospodarowania Odpadów i Palmiarni Poznańskiej. Jedni dbają o czystość i porządek, drudzy pilnują wyjątkowego roślinnego charakteru tego miejsca. Razem tworzą warunki, dzięki którym park nie traci swojego klimatu mimo codziennego ruchu, wydarzeń i zwykłego miejskiego użytkowania.

Ale nawet najlepiej zorganizowana praca nie zastąpi rozsądku osób, które wchodzą do parku. Wspólna przestrzeń łatwo pokazuje, kto ją szanuje, a kto traktuje jak tło bez znaczenia. W Parku Wilsona to szczególnie ważne, bo każde niedbałe zachowanie szybciej niż gdzie indziej odbija się na miejscu, które ma wartość nie tylko rekreacyjną, ale też historyczną i przyrodniczą.

na podstawie: ZZO Poznań.

Autor: krystian