Ewa Bem w Blue Note - wieczór, który został w pamięci na długo

Ewa Bem w Blue Note - wieczór, który został w pamięci na długo

FOT. Kultura Poznań

W poznańskim Blue Note muzyka nie była tylko tłem - tego wieczoru stała się pretekstem do spotkania, do wspomnień i do bardzo żywego kontaktu z publicznością. Sala pękała w szwach, a Ewa Bem z Andrzejem Jagodzińskim Bandem pokazała, że po ponad pięciu dekadach na scenie nadal potrafi zagrać koncert, po którym wychodzi się z uśmiechem 🙂

  • Ewa Bem & Andrzej Jagodziński Band zagrali tak, jakby czas na chwilę zwolnił
  • W tym koncercie najwięcej mówiły głos, pamięć i świetni muzycy
  • Blue Note znów pokazał, że na dobre koncerty wciąż przychodzi się całym miastem

Ewa Bem & Andrzej Jagodziński Band zagrali tak, jakby czas na chwilę zwolnił

Na scenie pojawiła się artystka, której nazwisko od lat jest jednym z filarów polskiego jazzu i piosenki. Ewa Bem zaczynała jeszcze pod koniec lat 60., śpiewała w zespołach Bemibek i Bemibem, współpracowała z najważniejszymi postaciami jazzu, a z czasem wypracowała własny, nie do podrobienia styl - miękki, swobodny i pełen opowieści.

W Poznaniu postawiła przede wszystkim na swoje utwory. W programie wybrzmiały m.in. “Pomidory”, “I co z tego dziś masz”, “Dlaczego nas tam nie ma”, “Moje serce to jest muzyk”, “Por favor”, “To cześć”, “Powrotna bossa nova” i “Podaruj mi trochę słońca”. Publiczność reagowała ciepło na każdy numer, a ten kontakt między sceną a widownią był tu równie ważny jak sama muzyka.

W repertuarze znalazło się też miejsce na “W objęciach” Grażyny Łobaszewskiej. Ten wybór dobrze pokazał luz całego koncertu - bez zadęcia, za to z wyczuciem i humorem. Ewa Bem nie odgrywała roli gwiazdy z dystansu. Raczej prowadziła rozmowę z salą, dorzucała historie, wspomnienia i żarty, które spinały wieczór w jedną, bardzo osobistą całość 🎶

W tym koncercie najwięcej mówiły głos, pamięć i świetni muzycy

Sporo miejsca artystka poświęciła też ludziom, którzy towarzyszyli jej przez lata. Padły nazwiska Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego, Aleksandra Bema i Joachima Mencela - twórców, bez których trudno opowiadać historię polskiej piosenki i jazzu. To był ważny element tego występu: nie tylko śpiew, ale też pamięć o ludziach, którzy tę muzykę współtworzyli.

Za Ewa Bem stał zespół Andrzeja Jagodzińskiego, czyli ekipa z najwyższej półki. Przy fortepianie zasiadł Andrzej Jagodziński, a obok niego zagrali Robert Majewski na trąbce, Adam Cegielski na kontrabasie i Czesław “Mały” Bartkowski na perkusji. Akompaniament był elegancki i uważny - tam, gdzie trzeba, schodził w cień, a kiedy było miejsce, otwierał się na instrumentalne dialogi.

Jednym z najmocniejszych momentów okazały się wspólne fragmenty z udziałem Kai Kupczyńskiej, które dodawały całości wielogłosowej świeżości. Finałowy bis, “Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”, domknął ten wieczór dokładnie tak, jak lubi się kończyć dobre koncerty - ciepło, bez pośpiechu i z poczuciem, że sala przez chwilę oddychała jednym rytmem 💛

Blue Note znów pokazał, że na dobre koncerty wciąż przychodzi się całym miastem

To było spotkanie z muzyką, ale też z osobowością. Ewa Bem nie potrzebuje już przypominać, kim jest - wystarczy, że wychodzi na scenę i zaczyna śpiewać. W Blue Note zrobiła to po swojemu: z klasą, swobodą i bliskością, która nie zdarza się na każdym koncercie. I właśnie dlatego ten wieczór tak dobrze zapamięta Poznań.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.