Jeżyce pod lupą - fotografia Pawła Jaśkiewicza weszła do Szkła

Jeżyce pod lupą - fotografia Pawła Jaśkiewicza weszła do Szkła

FOT. Kultura Poznań

W poznańskim wine barze Szkło, ul. Gwarna 10 jedna fotografia potrafi zatrzymać człowieka na dłużej niż niejeden wernisaż. To praca Pawła Jaśkiewicza z cyklu „Nie-miejsca transformacji: Przestrzenie przejściowe”, która wchodzi w codzienny ruch lokalu i od razu miesza się z rozmowami, kieliszkami i miejskim pośpiechem. 📷

  • W Szkle zdjęcie z cyklu Nie-miejsca transformacji: Przestrzenie przejściowe nie prosi o ciszę
  • Jeżyce zmieniają się na oczach fotografa, a on wraca tam po kilka razy
  • Paweł Jaśkiewicz wybiera obrazy, które nie udają pocztówki

W Szkle zdjęcie z cyklu Nie-miejsca transformacji: Przestrzenie przejściowe nie prosi o ciszę

Jaśkiewicz nie ma nic przeciwko temu, że jego fotografia trafiła nie do galerii, tylko do miejsca, gdzie ludzie wpadają na chwilę albo zostają na dłużej. Właśnie o to mu chodziło - żeby obraz nie wisiał w próżni, tylko żył wśród ludzi, którzy wracają na niego wzrokiem przy kolejnych łykach kawy albo wina. 🍷

Fotograf przyznaje, że początkowo miał wątpliwości, czy praca pokazana wcześniej w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie odnajdzie się w zupełnie innym otoczeniu. Szybko jednak uznał, że to dobry ruch. W galerii obraz po wystawie trafia zwykle do archiwum, a tutaj ma stały kontakt z ludźmi i działa inaczej - bez muzealnego dystansu, za to z codzienną bliskością.

Jeżyce zmieniają się na oczach fotografa, a on wraca tam po kilka razy

Najmocniej wybrzmiewa w tej rozmowie Poznań. Jaśkiewicz mieszka na Jeżycach i właśnie tam najłatwiej zobaczyć, jak miasto przeobraża się z miesiąca na miesiąc. Goplana, tereny wokół Wiepofamy, nowa Modena - te nazwy nie są dla niego mapą inwestycji, tylko punktami, w których stare ustępuje nowemu, a przestrzeń miejska zaczyna się składać na nowo.

To dlatego fotograf coraz częściej pracuje metodą cierpliwej obserwacji. Zamiast jednego szybkiego ujęcia wraca w te same miejsca po kilka razy, szukając światła, momentu i tego krótkiego zawieszenia między tym, co jeszcze stoi, a tym, co już za chwilę zniknie. Na Sołaczu fotografuje nawet drzewka rosnące przy parkingu - o różnych porach dnia, także o świcie. To już nie jest łapanie przypadkowego kadru, tylko zapis zmiany, która dzieje się na spokojnie, ale bez litości.

Paweł Jaśkiewicz wybiera obrazy, które nie udają pocztówki

W swojej pracy Jaśkiewicz konsekwentnie odrzuca ładne, wygładzone widoki. Interesuje go miejsce realne, czasem trudne, często w przejściu - takie, które pod naciskiem deweloperów, betonu i nowych funkcji zaczyna tracić dawny charakter. Dlatego tak mocno przyciągnęły go też Sopockie rewiry transformacji: Stadion Leśny, gdzie metalowa konstrukcja powoli przejmuje las, oraz wszystkie 45 wejść na plażę, pokazujące jak krajobraz zmienia się od dzikości do coraz mocniej ucywilizowanej formy.

Ten sam sposób myślenia wraca w jego innych projektach - od „Dwóch dróg do domu”, które chce rozwijać przez całe życie, po dokumentację rozbieranego ośrodka policji w Kiekrzu, gdzie fotografował mozaikę tuż przed rozkawałkowaniem. W tle pozostaje też pytanie o sztukę w czasach AI. Dla Jaśkiewicza najważniejsze jest to, co stworzone przez ludzi dla ludzi, lokalnie i uczciwie. W jego ujęciu fotografia dokumentalna nadal ma przewagę, bo nie udaje rzeczywistości - tylko ją zapisuje.

na podstawie: Kultura Poznań.