Singer między muzyką a książkowozem - „Historie na dęte - Straszna gospoda” w nowym wydaniu

Teatr Wielki w Poznaniu serwuje opowieści, które mieszają groteskę z melancholią i klezmerskim rytmem. W kameralnej Sali Drabowicza publiczność trafia do świata Isaaca Bashevisa Singera za sprawą adaptacji Jerzego Moszkowicza, gdzie baśnie ożywają na granicy teatru, muzyki i tańca.
- Historie na dęte - Straszna gospoda łączą cztery opowieści Singera na jednej scenie
- Reżyser i kompozytor kreują klimat - Moszkowicz i Yakushau prowadzą przez śmiech i zadumę
- Warto pójść dla oprawy, książkowozu i muzyki - drobne niedostatki nie przekreślają przyjemności
Historie na dęte - Straszna gospoda łączą cztery opowieści Singera na jednej scenie
Na scenie pojawia się książkowóz - wielka, ruchoma rozkładanka, która działa jak centralny rekwizyt i brama do kolejnych historii. Reżyser zebrał w jedną narrację cztery teksty Singera: “Straszna gospoda”, “Mędrcy z Chełma i głupi karp”, “Koza złotka” oraz opowieść o Szlemielu, który w tej wersji zmierza do Poznania. Efekt bywa różny - momentami czar opowieści jest pełny, innym razem rytuał otwierania pop-up księgi i powtarzalne rozwiązania sceniczne wprowadzają pewną monologię przedstawienia. 🎭📚
Reżyser i kompozytor kreują klimat - Moszkowicz i Yakushau prowadzą przez śmiech i zadumę
Jerzy Moszkowicz postawił na opowiadaczy-śpiewaków i na choreografię, a muzykę skomponował Andrei Yakushau - mieszanka elementów klezmerskich z orkiestrą, w której dominują instrumenty dęte, ale nie brak też waltorni, harfy, kontrabasu i skrzypiec. Muzyka działa jak przewodnik po nastrojach - od komizmu, przez wzruszenie, po lekki strach - i często potrafi żyć własnym życiem poza sceną. W rolach wyróżniają się Ludwika Link (Anna) i Jakub Daćkus (Benjamin) - ich obecność i choreografia przyciągają wzrok, nawet gdy fabuła rozgałęzia się na wiele wątków. 🎶🪄
Warto pójść dla oprawy, książkowozu i muzyki - drobne niedostatki nie przekreślają przyjemności
Spektakl trwa około 80 minut i na małej scenie pokazuje wiele pomysłów - to siła i czasem słabość realizacji. Książkowóz, choć zachwycający, momentami zasłania orkiestrę, a wymiany rekwizytów i kostiumów wprowadzają odczucie nadmiaru. Z drugiej strony strona wizualna, żywe partie solowe Barbary Gutaj-Monowid (Moryc) i Tomasza Raczkiewicza (Max) oraz narracyjna muzyka sprawiają, że publiczność może wielokrotnie odkrywać kolejne detale - siedząc bliżej lub wybierając inaczej akcenty opowieści. 😊👀
Spektakl to propozycja dla rodzin, które szukają w teatrze czegoś poważniejszego niż zabawa dla zabawy - opowieści dotykają też trudniejszych tematów i traktują młodego widza poważnie. Dla mieszkańców Poznania to okazja, by zajrzeć do innego czasu i społeczności, której elementy kulturowe rozbrzmiewają dziś na scenie w nowej aranżacji.
na podstawie: Kultura Poznań.
Autor: krystian

