Uwaga! Wezbranie z przekr. stanów ostrz. (komunikat RSO)

Rockowizna przetrwała potop i pokazała, że Poznań wciąż kocha rocka

Rockowizna przetrwała potop i pokazała, że Poznań wciąż kocha rocka

FOT. Kultura Poznań

Na zielonym terenie przy poznańskiej Ławicy przez trzy dni spotkały się punk, metal, klasyczny rock i symfoniczne brzmienia. Rockowizna przyciągnęła polskie oraz zagraniczne zespoły, a 18 koncertów zamieniło festiwal w prawdziwy maraton gitar - nawet wtedy, gdy niebo postanowiło dołączyć do składu.

  • Rockowizna zaczęła od punkowej historii i wspólnego śpiewania
  • Od Dżemu po Acid Drinkers pogoda grała własny koncert
  • The Hardkiss, Kult i Within Temptation domknęły mocny finał

Rockowizna zaczęła od punkowej historii i wspólnego śpiewania

Pierwszy dzień należał do Sex Pistols, którzy wystąpili z Frankiem Carterem, znanym z Gallows. Na scenie pojawili się także Steve Jones, Paul Cook i Glen Matlock, czyli muzycy pamiętający czasy Sida Viciousa. Carter nie próbował udawać Johnny’ego Rottena, ale wniósł do koncertu własną energię i charakter. Zachęcał publiczność do pogo, a po zejściu ze sceny sam ruszył w tłum.

Punkowa klasyka wybrzmiała w odświeżonej, koncertowej wersji. Anarchy in the UK i inne utwory Sex Pistols zabrzmiały jak mocny ukłon w stronę historii gatunku, ale bez muzealnego kurzu 🎸

Wcześniej publiczność rozgrzały między innymi bieszczadzka Stacja B oraz Łydka Grubasa. Była też przestrzeń dla komediowego rocka, który w kolejnych dniach reprezentowali Zenek Grabowski i Nocny Kochanek. Największy test chóralnych możliwości festiwalowiczów przeprowadził jednak Lady Pank. Janusz Panasewicz mógłby chwilami oddać mikrofon publiczności - zgromadzeni pod sceną znali niemal każdy utwór z klasycznego repertuaru zespołu świętującego 45-lecie działalności.

Od Dżemu po Acid Drinkers pogoda grała własny koncert

Drugiego dnia rolę polskiej rockowej instytucji przejął Dżem. Z Sebastianem Riedlem za mikrofonem zespół sięgnął po utwory, na które czekali słuchacze, w tym Czerwonego jak cegła i Whisky z albumu Cegła. Nie zabrakło też piosenek z nowszej płyty Sobie potrzebni, pierwszego od kilkunastu lat premierowego krążka grupy.

Koncert Dżemu odbył się jeszcze w przyjaznych warunkach. Później aura zaczęła stopniowo podkręcać poziom trudności. Przy Royal Republic pojawił się deszcz, podczas występu Wolf Alice zmienił się w ulewę, a na Acid Drinkers festiwalowy teren przypominał już niemal poligon pogodowy 🌧️

Publiczność nie zamierzała jednak odpuszczać. Woda w butach nie przeszkodziła w szaleństwie pod sceną, a fani Acid Drinkers pokazali, że przywiązanie do zespołu bywa silniejsze niż zdrowy rozsądek i sucha garderoba. To był jeden z tych festiwalowych momentów, w których warunki przestają być tłem, a stają się częścią wspomnienia.

The Hardkiss, Kult i Within Temptation domknęły mocny finał

Ostatni dzień przyniósł już przede wszystkim muzyczne emocje. The Analogs otworzyli go street punkową energią, przypominając między innymi Strzelby z Brixton oraz Dzieciaki atakujące policję. Później na scenie pojawił się ukraiński The Hardkiss, łączący ciężkiego rocka z elektroniką i synth popem.

Dla części publiczności zespół Juliji Saniny był odkryciem festiwalu. Wokalistka dziękowała Polakom za pomoc udzielaną Ukraińcom od początku pełnoskalowej wojny, a do ukraińskich fanów zgromadzonych na Ławicy zwracała się w ich ojczystym języku. Ten koncert miał więc nie tylko muzyczny wymiar.

Kult przyniósł zestaw utworów, których nie trzeba przedstawiać. Polska i Arahja po raz kolejny udowodniły, że nawet najbardziej ograne radiowe klasyki odzyskują na żywo siłę. Publiczność śpiewała razem z Kazikiem, a chwilowe problemy z mikrofonem nie zdołały rozbić koncertu.

Festiwal zamknęło Within Temptation, świętujące 30-lecie działalności. Symfoniczny rock holenderskiej grupy wymaga od Sharon den Adel ogromnej skali głosu. W trudniejszych fragmentach wokalistka mierzyła się z własną dyspozycją, ale fani pod sceną zostali z zespołem do końca, często ubrani w jego charakterystyczny merch 🤘

Rockowizna pokazała przy tym, że duży festiwal można zorganizować w Poznaniu z uwzględnieniem naturalnego otoczenia. Teren przy Ławicy był mniejszy niż przestrzeń zajmowana przez największe miejskie imprezy, ale właśnie ta skala pozwoliła zachować bardziej kameralny charakter wydarzenia. Piąta poznańska edycja udowodniła też, że rock nadal potrafi skutecznie konkurować o uwagę słuchaczy z dominującym na listach hip-hopem.

Dla jednych był to weekend pełen gitarowych klasyków, dla innych odkrycie nowych zespołów. Dla wszystkich - także tych, którzy wracali z przemoczonymi butami - Rockowizna okazała się festiwalem odpornym na pogodowe komplikacje.

Festiwal Rockowizna odbył się w dniach 20-22.09 na Ławicy w Poznaniu.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji