Poznańskie Blue Note pęka w szwach - młody jazz wciąż ma tu moc przyciągania

Poznańskie Blue Note pęka w szwach - młody jazz wciąż ma tu moc przyciągania

FOT. Kultura Poznań

Ciepła majowa noc, Juwenalia w pełni, a tłumy mimo to wybierają klub zamiast plenerowych ogródków. W Poznaniu wciąż żywa jest tęsknota za muzyką, która wymaga zamknięcia oczu i całkowitego poddania się dźwiękom.

  • Hoshii na żywo to inna bajka niż z płyty
  • Czy “plastikowy” jazz potrafi porwać?
  • 29 maja w Blue Note - data i miejsce, które warto zapamiętać

Hoshii na żywo to inna bajka niż z płyty

Kwartet Kuby Więcka zjawił się w odnowionym Blue Note z pełnym arsenałem swojej czteroletniej twórczości. Grzegorz Tarwid na klawiszach i syntezatorach, Max Mucha na basie, Miłosz Berdzik za perkusją oraz sam lider za saksofonem - razem tworzą maszynę, która na żywo nabiera zupełnie nowych wymiarów. Publiczność usłyszała materiał od debiutanckiego albumu aż po ubiegłoroczny koncept “Her Name Was Yumi”.

Jeden z pierwszych utworów, “hawaii”, muzycy sami opisali ze sceny jako coś “niezwykle miłego, ciepłego i odległego”. To trafne określenie całego ich świata: pastelowe barwy, precyzyjny hip-hopowy beat, delikatne transowe brzmienia. Blue Note po remoncie doskonale to wszystko wydobywa - nowe nagłośnienie i gra świateł robią z tego miejsca prawdziwą przestrzeń do odpięcia wrotki.

Czy “plastikowy” jazz potrafi porwać?

Nie sposób pominąć kontekstu. Artykuł Bartosza Nowickiego “Podsiadłoizacja polskiego jazzu” ostro skrytykował nową falę młodego jazzu, a Hoshii dostało się bezpośrednio - “plastikowy i rozczarowująco kiczowaty”. Czy tak było na żywo?

Odpowiedź leży w reakcji sali. Pełna klubowa przestrzeń, zróżnicowana wiekowo publiczność, niezwykła responsywność - to dowód, że ta muzyka jednak trafia. Hoshii stawia na harmonię, chwytliwą melodię, niesamowity groove. Nie ma tu bolesnego chaosu free jazzu, ale precyzyjnie skrojony, nowoczesny świat czerpiący z hip-hopu i elektroniki.

“hawaii” - kompozycja, która kojarzy się z czymś niezwykle miłym, ciepłym i odległym.

Subiektywny zarzut? Dla niektórych było za krótko. Ta “kreskówkowa lekkość” i popowa zwartość form zostawiają niedosyt - chciałoby się, by improwizacje trwały w nieskończoność. Ale nawet jeśli kompozycje momentami uciekają w bezpieczniejsze rejony, instrumentalny kunszt i czysta energia bronią się same.

29 maja w Blue Note - data i miejsce, które warto zapamiętać

Wychodząc w poznańską noc, trudno nie poczuć, że japońska nazwa zespołu idealnie podsumowuje wieczór. Hoshii oznacza pragnienie - i ten głód po autentycznej, wymagającej muzyce wciąż jest w mieście ogromny.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.