Król Roger w Poznaniu - opera, która zagląda do środka człowieka

Król Roger w Poznaniu - opera, która zagląda do środka człowieka

FOT. Kultura Poznań

W Teatrze Wielkim w Poznaniu Szymanowski dostaje dziś odczytanie, które nie ucieka od tajemnicy, tylko ją podkręca. 24 kwietnia o 19:00 na scenę wróci „Król Roger” - opera, która zamiast podawać odpowiedzi, wchodzi w głowę bohaterów 🎭

  • „Król Roger” w Poznaniu zagra na nerwach i na zmysłach
  • Sycylia, Pasterz i dwór, który zaczyna chwiać się od środka
  • Partytura, która nie odpuszcza ani śpiewakom, ani orkiestrze

„Król Roger” w Poznaniu zagra na nerwach i na zmysłach

To jedno z tych dzieł, które wymykają się prostym opisom. „Król Roger” Karola Szymanowskiego, napisany do libretta Jarosława Iwaszkiewicza, łączy w sobie tyle muzycznych światów, że nie da się go zamknąć w jednej szufladce. Słychać w nim ślady Bizancjum, arabskich podróży, francuskiego impresjonizmu, a później także podhalańskich inspiracji. Efekt? Opera, która bardziej wciąga niż opowiada linearną historię ✨

Krzysztof Cicheński, który przygotowuje poznańską premierę, czyta ten tytuł przez psychoanalizę. Dla niego Roger nie jest tylko królem z sycylijskiego dworu, ale także figurą człowieka rozpiętego między porządkiem i chaosem, pragnieniem i lękiem.

  • Roger będzie alter ego kompozytora, a kluczem do interpretacji stanie się psychoanaliza - zdradza Krzysztof Cicheński.

Reżyser podkreśla też, że w tej operze ważne są prywatne tropy Szymanowskiego, ale spektakl nie zamieni się w lekcję biografii. Zamiast tego ma pokazać to, co uniwersalne - napięcie między tym, co w człowieku uporządkowane, a tym, co niepokojące i nie do końca nazwane.

Sycylia, Pasterz i dwór, który zaczyna chwiać się od środka

Akcja „Króla Rogera” rozgrywa się na XIII-wiecznej Sycylii. Na dworze pojawia się tajemniczy Pasterz, który głosi nową religię i wywołuje zamieszanie wśród ludzi. Roger każe mu stanąć przed sobą, ale spotkanie z nieznanym szybko zamienia się w coś więcej niż zwykły sąd. Królowa Roksana i dwór poddają się sile proroka, a sam Roger trafia w sam środek wewnętrznego przesilenia.

Najmocniejsze w tej inscenizacji ma być właśnie to, czego nie da się łatwo dopowiedzieć. Cicheński mówi wprost, że finał nie zamyka historii prostą puentą, tylko zostawia odbiorcę z doświadczeniem tajemnicy.

  • Finał nie jest puentą historii. Roger doznaje samopoznania, ale my, odbiorcy, nie znamy jego treści - tłumaczy Cicheński.

To brzmi jak opera szczególnie potrzebna dziś, kiedy wszystko lubimy rozdzielać na czarne i białe. „Król Roger” idzie dokładnie w przeciwną stronę - każe zostać przy niejednoznaczności i właśnie w niej szuka sensu.

Partytura, która nie odpuszcza ani śpiewakom, ani orkiestrze

Dla wykonawców to tytuł z najwyższej półki trudności. Orkiestra prowadzi gęstą, wielowarstwową narrację, a partia tytułowego bohatera jest napisana tak, że baryton może się w niej rozwinąć, ale też porządnie zmierzyć z materią dzieła.

Szymon Mechliński, który wcieli się w Rogera, nie ukrywa, że to rola wyjątkowa.

  • To muzyka bardzo gęsta. Dużo dzieje się w orkiestrze, harmonie są śmiałe i nieoczywiste. Z drugiej strony partia Rogera jest piękna i napisana z wielką świadomością możliwości głosu barytonowego. Jej wykonanie to spełnienie jednego z moich muzycznych marzeń - mówi Szymon Mechliński.

W tej opowieści ważne jest też to, że muzyka nie zatrzymuje się na jednym nastroju. Potrafi uwodzić, niepokoić, a potem nagle otworzyć zupełnie inny świat. Jeśli więc ktoś szuka wieczoru, w którym opera nie będzie tłem, tylko pełnym napięcia doświadczeniem, poznański „Król Roger” zapowiada się naprawdę mocno 🎶

  • 24 kwietnia, godz. 19:00 - premiera
  • Teatr Wielki w Poznaniu

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.