Next Fest rozlał się po centrum Poznania i znów pokazał, jak gra miasto

Next Fest rozlał się po centrum Poznania i znów pokazał, jak gra miasto

FOT. Kultura Poznań

W Poznaniu przez 16-18 kwietnia muzyka wychodziła z klubów na ulice, a CK Zamek, Blue Note i Plac Wolności działały jak jedna, rozciągnięta po centrum scena. Next Fest Music Showcase & Conference połączył koncertowy maraton z branżowymi spotkaniami i dał mieszkańcom dokładnie to, co w takich dniach lubi się najbardziej - możliwość skakania między gatunkami, salami i muzycznymi temperamentami. 🎶

  • Next Fest Music Showcase & Conference zamienił Zamek w tętniące centrum rozmów
  • Od spokojnych piosenek po koncerty, które trzymały miasto w ruchu
  • Rap, ambient i festiwal, który nie stawia wszystkiego na jedną gwiazdę

Next Fest Music Showcase & Conference zamienił Zamek w tętniące centrum rozmów

W tej edycji mocno wybrzmiała nie tylko muzyka, ale też zaplecze całego rynku. W CK Zamek przez trzy dni przewijały się osoby związane z koncertami, wydawnictwami i promocją, a jeden z paneli dotyczył sztucznej inteligencji w muzyce - tematu, który coraz wyraźniej wchodzi do branżowej rozmowy. Tomik Grewiński z Kayaxu zwracał uwagę, że technologia już teraz mocno miesza w produkcji i słuchaniu utworów, a prawo nie nadąża za tempem zmian. 🎧

Tu właśnie widać, dlaczego Next Fest nie jest tylko festiwalem do odhaczania koncertów. To także miejsce, w którym spotykają się ludzie od grania, organizowania i słuchania - i gdzie łatwo przejść od rozmowy o przyszłości muzyki prosto pod scenę.

Od spokojnych piosenek po koncerty, które trzymały miasto w ruchu

Muzyczny bieg zaczął się łagodniej w Blue Note, gdzie Pola Błasik postawiła na autorską, spokojniejszą piosenkę. Chwilę później uwaga przeniosła się do Sali Wielkiej CK Zamek, gdzie Misia Furtak przypomniała przebojowe numery i pokazała, że festiwal umie płynnie zmieniać temperaturę. Potem przyszły mocniejsze uderzenia - Słoń zgromadził tłum w Sali Wielkiej, a w klubach takich jak Pod Minogą dobrze wybrzmiały alternatywne składy z pogranicza indie, metalu i punk rocka.

Duże emocje wzbudził też koncert Johna Portera na Placu Wolności. W otwartej przestrzeni, bez typowej klubowej ściany, jego rockowe klasyki dotarły do bardzo różnej publiczności - od młodszych słuchaczy, przez stałych bywalców takich wydarzeń, po dzieci, które po prostu dały się porwać gitarom i rytmowi. To był jeden z tych momentów, kiedy miasto rzeczywiście słucha razem. 🎸

Rap, ambient i festiwal, który nie stawia wszystkiego na jedną gwiazdę

W sobotę swoje pięć minut miał poznański rap. Mezo i Kasia Wilk zagrali zestaw znanych numerów, a chwilę później na scenie pojawił się Rychu Peja z Gandi Gandą i DJ Decksem, podając fragmenty dawnych hitów w nowym, skróconym układzie. Dla jednych był to powrót do klasyki, dla innych okazja, by zobaczyć, jak scena z Poznania nadal żyje własną historią i nie zamyka się w jednej epoce.

Na drugim biegunie znalazł się zespół Sedno, który w Blue Note zbudował bardzo spokojny, wręcz kontemplacyjny klimat. Po całym dniu głośnych koncertów ich połączenie ambientu, klawiszy i sekcji dętej działało jak oddech - i właśnie takie kontrasty robią z Next Festu wydarzenie, które zostaje w pamięci na dłużej.

W sumie program rozrósł się do ponad 100 koncertów i kilkuset branżowych spotkań, więc ogarnięcie wszystkiego było właściwie niemożliwe. Ale z perspektywy mieszkańca i widza najciekawsze jest coś innego - że festiwal nadal trzyma się pomysłu na muzyczną różnorodność, a centrum Poznania na trzy dni zamienia w żywy, hałaśliwy i bardzo współczesny port dla tych, którzy chcą być blisko nowych dźwięków.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.