Pustka, która przyciąga wzrok - w Poznaniu otwiera się Feeling the Void

Pustka, która przyciąga wzrok - w Poznaniu otwiera się Feeling the Void

FOT. Kultura Poznań

W Molski Gallery pustka nie jest tu pustym słowem, tylko tematem, który da się oglądać, śledzić i rozbierać na części. Wystawa „Feeling the Void” łączy prace Jana Berdyszaka, Konrada Juścińskiego i Dominika Lejmana, a do tego robi to w bardzo poznańskim układzie sił - blisko lokalnego środowiska artystycznego i akademickiego. 🖼️

  • Feeling the Void bierze na warsztat to, czego zwykle nie widać
  • Berdyszak, Lejman i Juściński pokazują trzy zupełnie różne oblicza pustki
  • Ta wystawa zostaje w głowie dłużej niż jeden spacer po galerii

Feeling the Void bierze na warsztat to, czego zwykle nie widać

Ekspozycja, którą można oglądać do 8 maja w Molski Gallery, wychodzi od pojęcia pustki rozumianej nie jako brak, ale jako przestrzeń pełną napięć, zmiany i znaczeń. Twórcy wystawy sięgają po inspiracje z myśli Dalekiego Wschodu, gdzie śūnyatā oznacza coś więcej niż zwykłą pustkę - to stan, w którym świat wciąż się przeobraża, a to, co niewidzialne, ma swoją wagę.

Za projektem stoją Krzysztofa Kornacka i Michał Molski, a sam układ wystawy opiera się na zestawieniu bardzo różnych języków artystycznych. I właśnie w tym jest siła tego pokazu - zamiast jednej opowieści dostajemy kilka równoległych ścieżek, które prowadzą przez brak, milczenie i zawieszenie. ✨

Berdyszak, Lejman i Juściński pokazują trzy zupełnie różne oblicza pustki

Najmocniej wybrzmiewa tu dialog trzech artystów, z których każdy inaczej podchodzi do tego samego punktu wyjścia. Jan Berdyszak pracuje z przestrzenią tak, jakby wycinał w obrazie okna do czegoś, co jest poza nim. Wystawa pokazuje m.in. „Obustronne milczenie” i „Koła podwójne XX” - wielkoformatowe kompozycje, w których wyraźna geometria spotyka się z otworami odsłaniającymi biel ściany.

Berdyszak sam mówił o tym bardzo prosto:

„Pustka zawsze intryguje. Wszyscy chętnie zaglądają w różne dziury, w miejsca, o których wiedzą, że nic w nich nie ma. I tak dotknęliśmy problemu nieobecności. Może ona być określonym stanem pustki, która może być przypadkowa albo spowodowana przez nas, a także przez jakąś sytuację bądź wydarzenie. Ja posługuję się właśnie nieobecnością jak komplementarnym negatywem”.

Dominik Lejman idzie w inną stronę - sięga po barok, motywy vanitas i pamięć o przemijaniu. W pracy „Difficult to juggle with skulls” łączy malarstwo z wideo, a żonglerka czaszkami zamienia się w przewrotny obraz o życiu, które nie daje się zatrzymać. Obok pojawia się „Melancholia starts when everybody leaves”, gdzie artysta odwołuje się do „Melancholii” Jacka Malczewskiego i wymazuje to, co w klasycznym obrazie najbardziej przykuwało uwagę.

Konrad Juściński z kolei pokazuje pustkę jako coś niemal materialnego. W jego pracach ciało, worek, nasiona i ruch budują formy, które są jednocześnie obecne i nieuchwytne. Najciekawiej wygląda „Spokojny wędrowca” - zawieszona pod sufitem, delikatna konstrukcja z nasion kozibroda łąkowego, która reaguje nawet na drobny ruch widza. To praca, przy której łatwo zwolnić krok i po prostu patrzeć. 👀

Ta wystawa zostaje w głowie dłużej niż jeden spacer po galerii

„Feeling the Void” nie próbuje krzyczeć kolorem ani epatować efektem. Zamiast tego buduje napięcie między tym, co pełne, a tym, co wycięte, zasłonięte albo ledwie zaznaczone. Właśnie dlatego ta wystawa może się spodobać nie tylko osobom dobrze obytym ze sztuką współczesną, ale też tym, którzy lubią, kiedy galeria daje coś do przemyślenia po wyjściu na ulicę.

To jeden z tych pokazów, które przypominają, że w sztuce nie zawsze najwięcej dzieje się tam, gdzie obraz jest „najgłośniejszy”. Czasem mocniej działa to, co zostaje po nim - cisza, przerwa, niedopowiedzenie. I właśnie w ten obszar zaprasza poznańska ekspozycja „Feeling the Void”.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.