Filharmonia Poznańska poleciała do Ameryki i wróciła z rozmachem

FOT. Kultura Poznań
W Auli UAM muzycy Filharmonii Poznańskiej zagrali wieczór, który zaczął się od muzycznego ukłonu w stronę Jerzego Maksymiuka, a potem wyraźnie skręcił w stronę mniej oczywistych brzmień zza oceanu. Było trochę świętowania, trochę odkrywania i sporo grania, które potrafiło zaskoczyć nawet dobrze osłuchaną publiczność 🎻
- W „Duet czyli kwartet” urodziny Maksymiuka wybrzmiały najpierw cicho, potem mocno
- Hovhaness otworzył drzwi do Ameryki w zupełnie nieoczywisty sposób
- Koncert na dwoje skrzypiec Sheridana Seyfrieda zamienił salę w muzyczną podróż po Stanach
- Wieczór zagrał nie tylko repertuarem, ale też kolejnością
W „Duet czyli kwartet” urodziny Maksymiuka wybrzmiały najpierw cicho, potem mocno
Koncert „Duet czyli kwartet” - 90. urodziny Jerzego Maksymiuka został ułożony tak, by nie zgubić ani jubileuszowego charakteru, ani muzycznej logiki wieczoru. Przed przerwą przypomniano „Vers per archi” - utwór skromny w środkach, ale mocny emocjonalnie, napisany ku pamięci Hanny Czaki, harcerki i łączniczki AK zamordowanej przez Gestapo. W tej części szczególnie dobrze zadziałały kontrasty dynamiczne i mroczniejsza barwa, a Łukasz Borowicz poprowadził narrację tak, że muzyka nie rozpadła się na pojedyncze gesty.
Później pojawił się jeszcze klasyczny punkt ciężkości programu - Koncert Es-dur na dwie waltornie Hob. VIId:2 przypisywany Josephowi Haydnowi. Marcin Chrzanowski i Piotr Kowalski zagrali go z dużą spójnością, miękkim piano i stylową frazą, a orkiestra z Borowiczem na czele nie była tu tylko tłem. To właśnie ten fragment wieczoru najmocniej trzymał formę i dawał poczucie, że cały koncert układa się w sensowną opowieść.
Hovhaness otworzył drzwi do Ameryki w zupełnie nieoczywisty sposób
Po przerwie sala weszła w inny świat, bo zabrzmiała „II Symfonia Mysterious Mountain” op. 132 Alana Hovhanessa. To muzyka, która nie prowadzi słuchacza prostą ścieżką - zamiast fabuły daje raczej kolejne obrazy, spokojne, rozległe i mocno związane z naturą. W tej symfonii wszystko rozwija się powoli, nawet tam, gdzie pojawia się fuga i żywszy puls. Czuć już zapowiedź minimalizmu, ale jeszcze w ramach bardziej tradycyjnego języka 🎼
Najciekawiej robiło się tam, gdzie kompozytor pozwalał sobie na harmoniczne odchylenia od normy - szczególnie w pierwszej części, z wyraźnie słyszalnymi wejściami kontrabasów, harfy i celesty na tle smyczków. Orkiestra Filharmonii Poznańskiej weszła w tę stylizację pewnie, bez ostrożnego „badania terenu”. Dęte blaszane brzmiały wyraziście, z bardzo dobrym solowym światłem trąbki i ciemniejszą waltornią, a cały obraz miał w sobie ciężar i monumentalność pasujące do tytułowej górskiej mgły.
Koncert na dwoje skrzypiec Sheridana Seyfrieda zamienił salę w muzyczną podróż po Stanach
Jeszcze większe zaskoczenie przyniósł Koncert na dwoje skrzypiec Sheridana Seyfrieda, który wykonały Ewa Kozieł Suszycka i Olga Winkowska. Obie skrzypaczki Filharmonii postawiły na ciepło i delikatność, co dobrze wybrzmiało w pierwszej części, otwierającej się niemal filmowym tematem. Potem muzyka skręcała w stronę bardziej dramatyczną, aż w końcu rozsadzała własny porządek i zabierała słuchaczy w amerykańską podróż przez różne epoki i style.
Był tam i Dziki Zachód, i salonowa nostalgia, i nerwowy Nowy Jork lat 30., i coś z broadwayowskiego rozmachu. Orkiestra wyraźnie dobrze czuła tę estetykę, bo właśnie w tej części pojawił się największy entuzjazm publiczności. Jednocześnie masa dźwięku chwilami przykrywała solistki, przez co skrzypce nie zawsze przebijały się tak wyraźnie, jak mogły.
Wieczór zagrał nie tylko repertuarem, ale też kolejnością
Cały koncert został pomyślany tak, by nie rozpadał się na przypadkowe punkty programu. Najpierw pojawił się muzyczny hołd dla Maksymiuka, potem klasyczna równowaga Haydna, a na końcu bardziej taneczna i żywiołowa Ameryka. To właśnie ta kolejność zrobiła dużą różnicę - od skupionego początku po mocny finał całość nabrała wyraźnego rytmu i nie straciła energii po drodze. Właśnie tak działa dobrze ułożony wieczór: nie wystarczy dobra muzyka, trzeba jeszcze umieć ją ustawić obok siebie tak, by zaczęła opowiadać jedną historię.
na podstawie: Kultura Poznań.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Wyjątkowe miejsce na spotkanie biznesowe w Poznaniu? American Dream Club - poznaj ofertę dla firm

Fotografie, które mają zatrzymać człowieka bez filtrów

Poznań zajrzy do świątyni Hatszepsut i pozna kulisy jej ratowania

W Ogrodzie Zamkowym pamięć o Katyniu znów zebrała rodziny i władze

Autobusy na Starołęce, w Minikowie i Głuszynie zmienią rytm od soboty

Poznań od rana do nocy rozkłada plan dla dzieci, startupów i muzyki

Filharmonia Poznańska poleciała do Ameryki i wróciła z rozmachem

Fort Poznań ma połączyć region i otworzyć nową drogę do siatkarskiej elity

Poznań Główny i Ławica dostaną gęstsze kursy, a 148 pojedzie aż do dworca

Dom Weterana odzyskał blask po wielkim remoncie na Ugorach

Poznańskie Dni Rodziny dostaną wsparcie dla oddolnych pomysłów

Wiosenne Porządki znów ruszają i w Poznaniu chętnych nie brakuje

Czytanie przestaje być dodatkiem - w Łodzi pokazano, jak zmienia miasta

