Długopisy, zapałki i wspomnienia, które nie mieszczą się w jednej gablocie

Długopisy, zapałki i wspomnienia, które nie mieszczą się w jednej gablocie

W Dworze Skrzynki przedmioty nie stały się tylko eksponatami, ale pretekstem do opowieści o podróżach, pamięci i uporczywym zbieraniu śladów świata. Jerzy Szubert przyniósł ze sobą nie tylko ogromne zbiory, lecz także historię człowieka, który od dziecka nie potrafi wrócić z drogi z pustymi rękami. To właśnie z takich drobiazgów składa się opowieść, która potrafi wciągnąć bardziej niż niejeden album z podróży.

  • Kolekcjoner, który liczy przedmioty w tysiącach
  • Zbiory, które opowiadają o miejscach i ludziach
  • Rodzina przy stole i przy gablotach

Kolekcjoner, który liczy przedmioty w tysiącach

Podczas kolejnego spotkania z cyklu „Skrzynki Pełne Skarbów” w centrum uwagi znalazł się Jerzy Szubert – podróżnik i kolekcjoner, który od ponad pół wieku gromadzi rzeczy przywożone z różnych miejsc i etapów życia. Jego najbardziej znany zbiór robi wrażenie samą skalą – to ponad 17 tysięcy długopisów.

To jednak tylko część większej całości. Szubert od lat odkłada także zapałki i etykiety pudełek zapałczanych, a obok nich także magnesy, breloczki, figurki czy miniaturowe rowery. Z czasem z takich pozornie zwyczajnych drobiazgów powstała opowieść o podróżowaniu, w którym pamięć o odwiedzonym miejscu nie kończy się na zdjęciu w telefonie.

„Nie każdego to cieszy. Jedni podróżują i to im wystarczy. Ja zawsze muszę przywieźć coś ze sobą” – mówił Jerzy Szubert.

Zbiory, które opowiadają o miejscach i ludziach

Wśród rzeczy pokazanych podczas spotkania znalazły się także witrażyki, znaczki pocztowe oraz monety walońskie. Te ostatnie są współczesnymi żetonami pamiątkowymi, emitowanymi od 2010 roku przez Sudeckie Bractwo Walońskie w Szklarskiej Porębie. Ich zadaniem jest przypominanie o legendzie sudeckich poszukiwaczy złota i minerałów, a jednocześnie o walońskiej tradycji obecnej w Karkonoszach i Górach Izerskich.

Całość tworzyła obraz kolekcjonerstwa rozumianego szerzej niż samo gromadzenie rzeczy. Każdy przedmiot miał tu własny trop, własne miejsce pochodzenia i własny kontekst. W takim ujęciu magnes, zapałka czy moneta nie są już tylko pamiątką z podróży, ale małym zapisem spotkania z miejscem i czasem.

Rodzina przy stole i przy gablotach

Po oficjalnej części uczestnicy mogli podejść bliżej do zbiorów i porozmawiać z Jerzym Szubertem. To właśnie wtedy kolekcja przestawała być imponującą liczbą, a stawała się zbiorem historii, do których można było zajrzeć niemal z bliska.

W wydarzeniu uczestniczyła również najbliższa rodzina kolekcjonera – żona i córka, od lat obecne przy rozwijaniu tej pasji. Ich obecność dopełniła obraz człowieka, który od dawna buduje swój prywatny archiwum świata nie w samotności, lecz z wsparciem bliskich. Spotkanie w Dworze Skrzynki pokazało, że kolekcjonowanie bywa czymś więcej niż hobby – może stać się sposobem na porządkowanie wspomnień i przekazywanie ich dalej.

na podstawie: Starostwo Powiatowe w Poznaniu.