[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 0:0 w 27. kolejce

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 0:0 w 27. kolejce

Bezbramkowy remis w Białymstoku . W meczu 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia Białystok i Lech Poznań podzieliły się punktami, a po 90 minutach tablica przy Chorten Arenie pokazała 0:0. Dla Lecha, który przyjechał do lidera z przewagą trzech punktów w tabeli, to wynik bez fajerwerków, ale też taki, z którym trudno się kłócić po tym, co działo się na boisku.

Na stadionie było blisko 20 tysięcy kibiców i od pierwszego gwizdka czuć było, że stawka jest wysoka. Zderzyły się dwa najlepsze zespoły ligi, ale zamiast otwartego szlagieru dostaliśmy mecz szarpany, twardy i chwilami bardzo nerwowy. Piłka krążyła, pojawiało się sporo walki, natomiast sytuacji naprawdę klarownych było jak na lekarstwo.

Bramkarze zamknęli drogę do bramki

Już w 12. minucie Antonio Milić zobaczył żółtą kartkę, a z czasem robiło się tylko ostrzej. Napomnienia dołożyły kolejne nazwiska: Eryk Kozłowski, Bernardo Vital, Adrian Siemieniec i Afimico Pululu. Sędzia Jarosław Przybył miał co robić, bo mecz szybko wszedł w tryb walki o każdy metr boiska.

Statystyki dobrze oddają ten obraz. Posiadanie piłki rozłożyło się niemal równo, Lech miał 51 procent, Jagiellonia 49, a liczba strzałów celnych, rzutów rożnych i ogólnego zagrożenia także nie pozwalała wskazać wyraźnie lepszego zespołu. Po prostu dwie drużyny z czołówki wzajemnie się neutralizowały.

Szansa w końcówce i chłodna ocena trenera Lecha

Po przerwie tempo wzrosło, ale konkret nadal uparcie nie chciał przyjść. Niels Frederiksen szukał świeżości zmianami, a gospodarze odpowiadali własnymi roszadami. Mimo tego przez długi czas niewiele zmieniało się na tablicy wyników, bo oba zespoły grały zbyt ostrożnie, by odsłonić się bardziej niż trzeba.

Najbliżej przełamania był Lech w 77. minucie. Sławomir Abramowicz spisał się znakomicie, gdy po uderzeniu Mikaela Ishaka zdołał sparować piłkę na słupek. To była jedna z tych interwencji, po których cały stadion przez chwilę zamiera. Chwilę później gospodarze mieli swoją odpowiedź, ale na posterunku był Bartosz Mrozek, który wybronił sytuację sam na sam z Kajetanem Szmytem.

Właśnie te dwie interwencje najlepiej podsumowały ten wieczór. Bramkarze byli po prostu najpewniejszymi zawodnikami na murawie. Mrozek i Abramowicz wyciągnęli po kilka trudnych piłek, a ich rola była większa niż sugeruje sam wynik. Bez nich ten mecz mógł się ułożyć zupełnie inaczej.

W końcówce obie strony jeszcze próbowały coś ugrać, ale tempo znów spadło, a zamiast otwartej wymiany ciosów oglądaliśmy bardziej pilnowanie remisu niż walkę o pełną pulę. Frederiksen po spotkaniu ocenił podział punktów jako sprawiedliwy i trudno się z tym nie zgodzić. Na tle wyrównanych statystyk i bardzo podobnego przebiegu gry 0:0 brzmi jak najbardziej logiczny finał.

Lech wraca więc do Poznania z jednym punktem i nadal prowadzi w tabeli, mając trzy oczka przewagi nad Jagiellonią. To nie jest wynik, który rozgrzeje kibiców, ale w tak trudnym wyjazdowym meczu z bezpośrednim rywalem z czołówki nie był to także rezultat, który można uznać za stratę. W tabeli wszystko zostaje po staremu, a walka o tytuł wciąż pozostaje otwarta.

Teraz poznaniaków czeka ligowy domowy mecz z GKS Katowice , a później wyjazd do Pogoni Szczecin. W takim układzie każdy punkt może jeszcze mieć dużą wartość, dlatego remis w Białymstoku pewnie zostanie w Poznaniu przyjęty spokojnie, choć bez większego entuzjazmu.

Jagiellonia BiałystokStatystykaLech Poznań
0Gole0
49%Posiadanie51%
3Strzały celne3
5Strzały niecelne7
11Strzały łącznie17
3Strzały zablokowane7
7Strzały w polu karnym10
4Strzały spoza pola7
3Rzuty rożne3
15Faule12
1Spalone0
3Żółte kartki1
3Interwencje bramkarza3
468Liczba podań487
403Podania celne428
86%Skuteczność podań88%