Nora, dzieci i rusztowania - “Dom lalek” w Teatrze Polskim stawia pytania o dom

FOT. Kultura Poznań
W centrum poznańskiej sceny powstał dom, który wygląda jak plac budowy emocji. W nowej inscenizacji Tadeusza Pyrczaka publiczność spotka dobrze znane postaci Ibsena, ale to nie tylko historia Nory - to opowieść o tym, kto zostaje niewidzialny w rodzinie. Teatr Polski w Poznaniu zaprasza na spektakl, który odsłania jej ściany i zostawia na nich ślady dziecięcych spojrzeń.
- W “Dom lalek” reżyser przesuwa ciężar opowieści na dzieci, które są widoczne, ale milczą
- Scenografia stawia dom Helmerów na rusztowaniach i zamienia kuchnię w szklaną klatkę
- Obsada balansuje między maskami a nerwową intensywnością i zostawia w widzu wątpliwość
W “Dom lalek” reżyser przesuwa ciężar opowieści na dzieci, które są widoczne, ale milczą
Pyrczak stawia w centrum trójkę dzieci Helmerów - Bobby’ego, Ivara i Emmę - i każe im być nieustannie obecnymi na pierwszym planie. Denis Kudijenko, Aleksandra Samelczak i Zuzanna Wieczosek grają postaci jakby z innego wymiaru: stoją obok, patrzą w dal, rzadko zabierają głos, a kiedy już ich głos pojawia się na nagraniu, brzmi jak echo z innego świata. To zabieg intrygujący, bo wizualnie wzmacnia spektakl - są tu dmuchane dinozaury, żółte kaski i momenty, które łamią konwencję realistycznego dramatu - ale dramaturgicznie nie zmienia głównej osi narracji. Dzieci pozostają świadkami, nie współtwórcami decyzji dorosłych 🙂.
Scenografia stawia dom Helmerów na rusztowaniach i zamienia kuchnię w szklaną klatkę
Jerzy Basiura zbudował przestrzeń zabudowaną piętrowymi rusztowaniami, z przeszklonym „kubikiem” kuchni w centrum. To kuchnia-izolatorium, w którym narastają spory i w którym Nora konfrontuje się z Torvaldem. Rusztowania wyglądają jak metafora półśrodków - coś jest w przebudowie, ale fundamenty pozostają nietknięte. Efekt bywa sugestywny wizualnie, lecz momentami brakuje tej świeżej bryzy, która podkopałaby tradycyjne sensy Ibsena i wyniosła je w nowe miejsce.
Obsada balansuje między maskami a nerwową intensywnością i zostawia w widzu wątpliwość
Monika Roszko jako Nora pokazuje szeroką paletę emocji - od swobody i pewności, przez rozżalenie, aż po finałowy bunt - ale jej gra miejscami brzmi wystudiowanie i szybciej irytuje niż pociąga do identyfikacji. Piotr B. Dąbrowski jako Torvald oraz Alan Al-Murtatha jako Doktor Rank wprowadzają klasyczny porządek świata, który reżyser chce rozmontować, nie zawsze jednak skutecznie. Całość daje poczucie dekonstrukcji zrobionej z zachowaniem zasad scenicznego porządku - efekt ciekawy, ale pozostawiający pytania o intencję i konsekwencje.
“rachunek często płacą ci, którzy swoje »ja« budują we wspólnocie - partner, dzieci, rodzina”
- Tadeusz Pyrczak
Ten cytat reżysera jest kluczem do odczytania inscenizacji - widzimy teatr, który nie tyle gloryfikuje emancypacyjny gest Nory, ile rozważa jego skutki dla najmłodszych. Pyrczak w rozmowach podkreślał krytykę „kultu indywidualności” i zastanawiał się nad ceną, jaką płacą bliscy w imię indywidualnych wyborów - to refleksja dziś nośna i kontrowersyjna.
W spektaklu pojawiają się obrazy, które zapadają w pamięć - od taranteli na przyjęciu po scenę z melodyką i momenty nagości, które potęgują poczucie dyskomfortu i obnażają porządek domowy. Chociaż inscenizacja zachowuje wiele elementów oryginalnego dramatu, to jednak zmiana tytułu na “Dom lalek” sygnalizuje próbę przepisania akcentów - nie zawsze konsekwentnie doprowadzoną do końca.
Warto przyjść i sprawdzić na własne oczy, jak działa ta teatralna operacja na znanym tekście - czy przesunięcie punktu widzenia wzbogaca klasykę, czy raczej ją zaciera. 😊
Szczegóły spektaklu i premiera są podane poniżej:
- Premiera: 23.01
- Teatr Polski w Poznaniu
Obsada i twórcy wymienieni w spektaklu to m.in. Monika Roszko - Nora, Piotr B. Dąbrowski - Torvald, Denis Kudijenko, Aleksandra Samelczak, Zuzanna Wieczosek - dzieci, Jerzy Basiura - scenografia.
na podstawie: Kultura Poznań.
Autor: krystian

