Uwaga! Burze (komunikat RSO) Uwaga! Upał (komunikat RSO)

Caravaggio w Teatrze Wielkim - taniec między światłem a mrokiem

Caravaggio w Teatrze Wielkim - taniec między światłem a mrokiem

FOT. Kultura Poznań

Na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu włoski malarz nie pojawia się jako odległy geniusz z podręcznika historii sztuki. W balecie Maura Bigonzettiego staje się człowiekiem ściganym przez własne decyzje, gwałtowność i lęk. To opowieść, w której obrazy Caravaggia ożywają ruchem, światłem i muzyką 🎭

  • Caravaggio prowadzi widza przez własne demony
  • „Caravaggio” zamienia obrazy w sceniczne widma
  • Muzyka Bruno Morettiego podkręca napięcie

Caravaggio prowadzi widza przez własne demony

Życie Michelangela Merisiego, znanego jako Caravaggio, aż prosiło się o sceniczny dramat. U szczytu sławy, w 1606 roku, artysta zabił podczas ulicznej sprzeczki Ranuccia Tomassoniego. Uciekł z Rzymu, a później opuścił także Maltę, wciąż próbując wymknąć się konsekwencjom swoich czynów i reputacji człowieka niebezpiecznego.

W poznańskim spektaklu ten biograficzny materiał zostaje przefiltrowany przez baletowy moralitet. Caravaggio, którego gra Mateusz Sierant, nie jest na scenie sam. Towarzyszą mu Przeznaczenie, Dusza, Światło, Piękno, Cyganka i Mrok - siły, pokusy oraz lęki wpływające na jego wybory. Przeznaczenie i Duszę odtwarzają Iannis Teirlijnck oraz Alexandre Sellani, a w rolę Mroku wciela się Sofiia Hatylo.

Najbardziej wyraziste są momenty, w których ruch przestaje służyć widowisku, a zaczyna opowiadać o wnętrzu bohatera. Caravaggio próbuje oswoić poczucie winy, własną gwałtowność i powracające widmo kary. W tym ujęciu malarstwo staje się dla niego nie tylko sposobem tworzenia, lecz także próbą ocalenia. Sztuka ma pomóc uciec przed ciemnością, choć ta konsekwentnie wraca.

„Caravaggio” zamienia obrazy w sceniczne widma

Choreografia Maura Bigonzettiego jest zbudowana na kontrastach. Zbiorowe sekwencje mają rozmach, geometryczny porządek i tempo, ale nie zawsze zachowują pełną precyzję. Zdarza się, że tancerze nie poruszają się idealnie równo albo nie nadążają za muzyką. Niektóre układy wyglądają bardziej jak efektowne popisy zespołu niż element opowieści o malarzu.

Znacznie mocniej działają sceny skupione na pojedynczych postaciach. Wyciszenie pozwala wybrzmieć emocjom i symbolom. Powracający gest obejmowania głowy i twarzy przypomina trwogę, bezradność oraz przeczucie nadchodzącej katastrofy. W układach ciał można rozpoznać echa „Złożenia do grobu”, a motywy podwojenia przywołują skojarzenia z „Narcyzem”.

Największe wrażenie robi jednak scenografia Carla Cerriego. W głębi sceny pojawia się ogromna, złota rama. Zastygające w niej postaci przypominają żywe obrazy, ale dzięki światłu nabierają także widmowego charakteru. Granica między malarskim płótnem a sceną zaczyna się zacierać.

W jednej z najbardziej sugestywnych scen krwista tkanina wydostaje się z ramy i spływa na scenę. Czerwień przywołuje obrazy przemocy, męczeństwa i ofiary, między innymi „Judyty odcinającej głowę Holofernesowi”. Mocny kontrast światła i cienia odsyła do tenebryzmu, czyli estetyki szczególnie ważnej dla Caravaggia. Plastyka przedstawienia najpełniej spotyka się tu z biografią artysty - naznaczoną lękiem, brutalnością i poczuciem nieuchronności.

Kolorystyczny porządek także ma znaczenie. Tłum nosi wielobarwne stroje, natomiast personifikacje kierujące losem malarza pojawiają się w bieli. Sceny z Cyganką, Duszą i Przeznaczeniem zyskują przez to szczególną intensywność. Ich liryzm kontrastuje z rozpędzonymi obrazami zespołowymi.

Muzyka Bruno Morettiego podkręca napięcie

Kompozycja Bruno Morettiego nie rekonstruuje barokowego świata wprost. Choć punktem odniesienia pozostaje Monteverdi, muzyka brzmi monumentalnie i symfonicznie, bliżej jej do późnego romantyzmu niż do historycznej stylizacji. Dzięki temu spektakl nie zamyka się w opowieści o XVII wieku, tylko mocno kieruje się ku współczesnej wrażliwości 🎶

Kontrasty dynamiczne podkreślają kolejne pęknięcia w psychice bohatera. Metaliczne brzmienia smyczków towarzyszą pojawieniu się Mroku i przywołują skojarzenia ze zbrodnią oraz karą. Z kolei delikatne arpeggia harfy i liryczne frazy smyczków nadają spokojniejszym scenom filmową miękkość. Momentami można pomyśleć o włoskiej muzyce filmowej, a nawet o Enniu Morriconem.

W tej historii powraca także figura Orfeusza - artysty schodzącego w ciemność i próbującego odzyskać coś, co zostało utracone. Dlatego „Caravaggio” najlepiej działa nie wtedy, gdy przyspiesza i pokazuje pełną siłę zespołu, lecz wtedy, gdy pozwala obrazom zastygnąć. Postaci zatrzymane w złotej ramie tworzą wówczas przejmującą medytację nad człowiekiem, który całe życie próbował uciec przed własnym mrokiem. ✨

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji