Uwaga! Upał (komunikat RSO) Uwaga! Upał (komunikat RSO)

Poznań w obiektywie tajniaków - archiwum Czerwca wraca po 70 latach

Poznań w obiektywie tajniaków - archiwum Czerwca wraca po 70 latach

FOT. Kultura Poznań

W Poznaniu historia potrafi odezwać się nie tylko pomnikiem, ale i starym zdjęciem. Tym razem wraca przez obiektyw ludzi, którzy mieli pilnować ulicy, tropić demonstrantów i sfotografować ich tak, by władza mogła później wskazać winnych 📷

  • Tajniacy wtapiają się w tłum, a aparat pracuje po cichu
  • Figuranci i tajniacy pokazują, jak władza patrzyła na ulicę
  • Cyryl otwiera 1055 fotografii, które opowiadają o Czerwcu bez patosu

Tajniacy wtapiają się w tłum, a aparat pracuje po cichu

28 czerwca 1956 roku na poznańskie ulice wyszli robotnicy, a razem z nimi funkcjonariusze w cywilu. Ich zadanie było jasne - wejść między ludzi, nie rzucać się w oczy i wyłowić z tłumu tych, których uznano za najbardziej aktywnych. W praktyce oznaczało to pełny kamuflaż: zwykłe ubrania, peruki, wąsy, brody, okulary, a czasem nawet sztuczne blizny.

Nie chodziło tylko o wygląd. Tajniacy musieli jeszcze fotografować tak, by twarz wskazanej osoby była dobrze widoczna. Aparaty chowano w teczkach, torbach, pod płaszczem, a nawet w parasolu albo książce. Na odbitkach zostawała charakterystyczna, okrągła czarna obwódka - ślad po zdjęciu robionym z ukrycia. 🕵️

Figuranci i tajniacy pokazują, jak władza patrzyła na ulicę

Skala buntu zaskoczyła aparat bezpieczeństwa. Jeszcze w nocy z 26 na 27 czerwca w gabinetach liczono, że sytuacja sama się uspokoi, ale rano było już jasne, że miasto wymknęło się spod kontroli. Około godziny 8 ppłk Feliks Dwojak, szef Wojewódzkiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Kochanowskiego, wysłał do tłumu 80 tajnych funkcjonariuszy. To nadal nie wystarczyło, więc sprowadzono dodatkowe grupy z Warszawy .

Wśród manifestujących działali przede wszystkim ludzie z Wydziału B, czyli pionu zajmującego się obserwacją obywateli. Zrobili tysiące zdjęć operacyjnych, a część z nich niemal natychmiast trafiła do Warszawy. Tam wywoływano klisze, wskazywano najbardziej aktywnych demonstrantów i zaznaczano ich na fotografiach krzyżykami nad głową. Tak zaczynał się późniejszy etap represji.

Cyryl otwiera 1055 fotografii, które opowiadają o Czerwcu bez patosu

To archiwum robi wrażenie nie liczbą samą w sobie, ale tym, co z niej wynika. Na podstawie zdjęć i donosów zatrzymano potem kilkaset osób, a dwudziestu dwóch stanęło przed sądem w procesach, które zapisały się w historii Poznańskiego Czerwca jako sprawy „trzech”, „dziewięciu” i „dziesięciu”.

W 2006 roku fotografie operacyjne trafiły do Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu, a 28 czerwca 2026 roku, dokładnie w 70. rocznicę wydarzeń, Cyryl publikuje 1055 z nich. To materiał, który pozwala spojrzeć na Czerwiec nie tylko przez pryzmat wielkiej historii, ale też przez twarze ludzi uchwyconych w chwili, gdy miasto pękało od emocji i napięcia. 🕰️

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.