Red Box wraca do Poznania - synth-pop, który znało całe miasto

Red Box wraca do Poznania - synth-pop, który znało całe miasto

FOT. Kultura Poznań

Poznań dostaje koncert, który uruchamia nie tylko wspomnienia o latach 80., ale też całą radiową mitologię. Red Box w Tamie brzmi jak powrót do czasów, gdy jeden przebój potrafił obiegać kraj na kasetach i w głowach słuchaczy. 🎶📻

  • Koncert zespołu Red Box w Tamie odpala pamięć o radiowych latach 80.
  • Od szkolnej sali i czerwonej skrzynki zaczęła się historia, która dała “Chenko”
  • “Chase The Setting Sun” pokazuje, że Red Box nie gra tylko z sentymentu

Koncert zespołu Red Box w Tamie odpala pamięć o radiowych latach 80.

19.06, g. 20 - Klub Tama, ul. Niezłomnych 2. W zapowiedzi wydarzenia pojawiają się też bilety.

To właśnie z takim ładunkiem przyjedzie do Poznania zespół, który w Polsce miał status trochę większy niż zwykła zagraniczna ciekawostka. Dla wielu osób Red Box był kiedyś zespołem z radia - z Trójki, z nocnych audycji, z domowych nagrań na kasetach i z tego momentu, kiedy zachodni pop nagle otwierał przed słuchaczem cały szeroki świat. Tu nie chodzi tylko o sentyment. Chodzi też o piosenki, które miały w sobie coś więcej niż refren do zanucenia. 🔊

Od szkolnej sali i czerwonej skrzynki zaczęła się historia, która dała “Chenko”

Za projektem od początku stał Simon Toulson-Clarke - wokalista i gitarzysta, który muzyczny kręgosłup budował od szkolnych fascynacji rockiem i folkiem. Zanim Red Box ruszył na dobre, była jeszcze nazwa Harlequins, studenckie składy, saksofon Julian Close’a i kilka osób, które szybko złapały wspólny język. Sam pomysł na nazwę zespołu też nie wziął się znikąd. Po koncercie Slade na uczelni została czerwona skrzynka, a muzycy zaczęli używać jej do trzymania mikrofonów. Z codziennego przedmiotu wyrósł znak rozpoznawczy całej historii.

Właśnie z tym znakiem pojawił się debiutancki album “The Circle & The Square” z 1986 roku. To płyta, która nie mieściła się wygodnie w szufladce synth-pop. Miała syntezatory, gitary, dęciaki, smyczki, chóry i ten charakterystyczny, niemal rytualny puls. Brzmiała jak pop z pomysłem na własny teatr. W zestawie były też utwory, które do dziś pamięta się po pierwszych sekundach - “Chenko”, “For America”, “Lean On Me (Ah-Li-Ayo)” i “Heart of the Sun”. To właśnie one sprawiły, że Red Box mocno zafunkcjonował także w Polsce.

“Chase The Setting Sun” pokazuje, że Red Box nie gra tylko z sentymentu

Po latach zespół wrócił do aktywności, ale już w nieco innym układzie. W składzie pojawił się między innymi Michał Kirmuć - gitarzysta, perkusista i dziennikarz muzyczny, który stał się dla polskich fanów ciekawym pomostem między dawnym Red Boxem a jego współczesną wersją. Dla wielu to ważny znak, że ta historia nie jest muzeum, tylko żywym zespołem.

Materiał “Chase The Setting Sun” z 2019 roku pokazuje właśnie taki kierunek - bez udawania, bez odkurzania starej scenografii na siłę. Są tam momenty, które przypominają dawny trans i chóralność Red Boxa, ale są też piosenki bardziej osadzone w dzisiejszym, dojrzałym graniu. Właśnie dlatego koncert w Poznaniu może działać nie tylko na pamięć, ale też na zwykłą koncertową przyjemność. Zespół wraca z własnym językiem, a nie z samą legendą. ✨

Dla miasta to całkiem wdzięczna propozycja na wieczór - zwłaszcza jeśli ktoś pamięta Red Box z radia, a dziś chce sprawdzić, jak te piosenki brzmią na żywo, bez szumu kasety i z klubową energią Tamy.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.