Uwaga! Burze (komunikat RSO) Uwaga! Upał (komunikat RSO)

Michał Wiraszko o Poznaniu, Muchach i kulturze, która trzyma nas razem

Michał Wiraszko o Poznaniu, Muchach i kulturze, która trzyma nas razem

W Poznaniu kultura nie kończy się na scenie. Michał Wiraszko, wokalista Much, współorganizator Jarocin Festiwal i laureat Nagrody Artystycznej Miasta Poznania, opowiada o muzyce, która wyrasta z codzienności, o odpowiedzialności za festiwalową legendę i o relacjach, bez których żadna wspólnota długo nie przetrwa.

  • Nagroda nie zamyka rozdziału, tylko dokłada odpowiedzialności
  • Muchy nadal trafiają do słuchaczy, bo nie udają kogoś innego
  • Jarocin Festiwal pilnuje legendy, ale nie ucieka od teraźniejszości

Nagroda nie zamyka rozdziału, tylko dokłada odpowiedzialności

Dla Wiraszki wyróżnienie przyznawane za wybitne osiągnięcia artystyczne lub całokształt twórczości nie jest momentem, w którym można odłożyć gitarę i spojrzeć wstecz. Przeciwnie - traktuje je jako zobowiązanie. Podsumowania, jak sam zaznacza, mają jeszcze poczekać.

Muzyk patrzy na kulturę szerzej niż przez pryzmat koncertu czy premiery płyty. Widzi w niej sieć opowieści, znaków i spotkań. To właśnie relacje między ludźmi nadają sens zarówno sztuce, jak i życiu społecznemu.

„Kultura nie istnieje bez ludzi. Wierzę w jej zbawczą moc - dzięki niej stajemy się ludźmi i tworzymy społeczeństwa. Gdyby jej zabrakło, byłoby po nas” - mówi Michał Wiraszko.

To podejście dobrze tłumaczy jego działalność na wielu frontach. Jest artystą, ale też osobą odpowiedzialną za programowanie wydarzeń i budowanie ich znaczenia. Z jednej strony pozostaje blisko sceny, z drugiej potrafi spojrzeć na muzykę z dystansu.

„Scena jest wspaniała, bardzo wymagająca, a jednocześnie uzależniająca. Zejście z niej daje mi z kolei zdrową perspektywę” - podkreśla.

Muchy nadal trafiają do słuchaczy, bo nie udają kogoś innego

Muchy pojawiły się na polskiej scenie gitarowej w czasie, gdy młode zespoły mocno zaznaczały swoją obecność. Ich siłą okazały się świeżość, autentyczność i odrobina bezczelności. Piosenki trafiały do ludzi, którzy dorastali w podobnym czasie i rozpoznawali w nich własne doświadczenia.

Po ponad dwóch dekadach zespół wciąż utrzymuje więź z publicznością. Nie przez próbę zatrzymania przeszłości, lecz dzięki temu, że kolejne utwory wyrastają z aktualnego życia Wiraszki. Jego pisanie przypomina osobisty zapis rzeczywistości - piosenki są dziennikami, obserwacjami i ścieżką dźwiękową codzienności 🎸

Dziś nie napisałby tekstów sprzed dwudziestu lat, bo zmieniły się jego doświadczenia i świat, który opisuje. Nie oznacza to jednak zmiany podstawowej metody. Nadal liczą się pierwsze wrażenia, emocje i bezpośredni kontakt ze słuchaczem.

„Piszę więc zawsze o rzece, w której akurat jestem” - mówi.

Na jego muzyczną wyobraźnię składają się bardzo różne fascynacje. Były gitary Guns N’ Roses, hip-hop Kalibra 44, Pei i Eazy-E, później The Doors, jazz Milesa Davisa, Johna Coltrane’a, Freddiego Hubbarda i Johna Zorna. Najbliżej serca pozostają jednak The Smiths. Ta rozpiętość pokazuje, że muzyczny język nie musi mieć jednej temperatury ani jednego źródła.

Jarocin Festiwal pilnuje legendy, ale nie ucieka od teraźniejszości

Jarocin to dla Wiraszki nie tylko nazwa festiwalu, lecz także doświadczenie przekazywane między pokoleniami. Wychował pięć generacji odbiorców, a każda z nich ma własny obraz tego miejsca. Jedni pamiętają bunt, inni koncerty, jeszcze inni poczucie uczestniczenia w czymś większym niż pojedynczy występ.

Ta wielość wspomnień jest kapitałem, ale również wyzwaniem. Festiwal musi szanować własną historię, a jednocześnie reagować na teraźniejszość. Wiraszko nie chce traktować legendy jak muzealnego eksponatu. W jego ujęciu Jarocin pozostaje żywy właśnie dlatego, że nieustannie dopisuje kolejne rozdziały 🎶

Podobnie rozumie misję kultury w czasach algorytmów i nieustannej walki o uwagę. Komercyjna presja to jedno, ale sama kultura opiera się na czymś trwalszym: wspólnych rytuałach, mitach i symbolach. Bez nich społeczeństwo traci język, którym może opowiadać o sobie.

Z Poznaniem łączy go przekonanie, że wielokulturowość nie jest dodatkiem do miejskiego życia, tylko jego ważną siłą. Kultura kształtuje wspólnotę skuteczniej niż deklaracje, bo pozwala ludziom spotkać się przy wspólnych doświadczeniach. I właśnie w tym spotkaniu Wiraszko widzi jej największą wartość.

na podstawie: Kultura Poznań.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji