Coraz mniej dzieci w Polsce. Statystyki pokazują nowe zwyczaje porodówek

Coraz mniej dzieci w Polsce. Statystyki pokazują nowe zwyczaje porodówek

Przed Dniem Dziecka Główny Urząd Statystyczny postawił na stole liczby, które nie mają w sobie świątecznej lekkości. Wśród najmłodszych Polaków ubywa dzieci, a zmiana widać nie tylko w szkolnych rocznikach, lecz także w rytmie porodówek. Jeden dzień tygodnia wyraźnie wybija się ponad inne, a weekend wypada zaskakująco blado.

  • W Polsce przybywa coraz mniej najmłodszych
  • Chłopców jest więcej, a większość dzieci mieszka w miastach
  • Porody mają swój rytm, a wtorek wygrywa z niedzielą

W Polsce przybywa coraz mniej najmłodszych

Na koniec 2025 roku w Polsce żyło 5 307 310 dzieci w wieku do 14 lat. To 14,2 proc. całego społeczeństwa i jednocześnie o 184 tys. mniej niż rok wcześniej. Liczby pokazują dłuższy trend, a nie chwilowe wahnięcie. W 2005 roku dzieci stanowiły 16,2 proc. populacji, w 2000 roku niemal 20 proc., a w 1990 roku aż 25 proc. – wtedy było ich prawie 9,5 mln.

Na tle Unii Europejskiej Polska wypada lekko poniżej średniej, która wynosi 14,4 proc. Są jednak kraje, gdzie najmłodsi nadal zajmują znacznie większą część społeczeństwa. W Mołdawii to ponad 19 proc., a po drugiej stronie zestawienia są Włochy z wynikiem nieco poniżej 12 proc. Dla miast, także dla Poznania, taki obraz oznacza jedno: kolejne roczniki wchodzące do przedszkoli i szkół są mniej liczne niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu.

W statystyce widać też wyraźny rozkład wieku. Największą grupę tworzą dzieci szkolne, od 7 do 14 lat – to blisko 60 proc. całej dziecięcej populacji. Co czwarte dziecko ma od 3 do 6 lat, a najmłodsi, do 2. roku życia, stanowią 14 proc. tej grupy. To ważny sygnał dla samorządów, które muszą planować miejsca w przedszkolach, szkołach i opiekę zdrowotną nie pod dzisiejszy, ale pod przyszły układ roczników.

Chłopców jest więcej, a większość dzieci mieszka w miastach

Wśród najmłodszych nadal przeważają chłopcy. Stanowią 52 proc. dzieci w Polsce, czyli 2 725 127 osób, wobec 2 582 183 dziewczynek. Ta różnica nie jest duża, ale utrzymuje się rok po roku i dobrze widać ją w danych o urodzeniach.

GUS zwraca też uwagę na miejsce zamieszkania. Większość dzieci, bo 55 proc., mieszka w miastach. To oznacza, że ciężar opieki, edukacji i codziennej infrastruktury nadal koncentruje się właśnie tam, gdzie ruch jest największy i gdzie każde przesunięcie roczników od razu daje się odczuć w żłobkach, przedszkolach czy podstawówkach.

Różnice widać również między regionami. Najwyższy udział dzieci w ogóle mieszkańców ma województwo pomorskie – 15,4 proc. Najniższy odsetek odnotowano w województwie świętokrzyskim, gdzie dzieci stanowią 12,7 proc. społeczeństwa. To pokazuje, że mapa najmłodszych w Polsce jest nierówna, a lokalne potrzeby mogą się znacząco różnić nawet między sąsiednimi częściami kraju.

Porody mają swój rytm, a wtorek wygrywa z niedzielą

W 2025 roku w Polsce urodziło się 238 264 dzieci. To o 13,5 tys. mniej niż rok wcześniej. Sama liczba urodzeń nie jest jednak jedyną ciekawą rzeczą w statystykach. Z danych wynika, że narodziny mają swój własny, zaskakująco regularny rozkład. Najwięcej dzieci przychodzi na świat w lipcu, a najmniej w lutym, kiedy urodziło się 17,7 tys. maluchów. Różnica między tymi miesiącami sięga blisko 5 tys. urodzeń.

Jeszcze wyraźniej widać to w podziale na dni tygodnia. W 2025 roku najwięcej porodów przypadło na wtorki – wtedy na świat przyszło blisko 40 tys. dzieci. Niedziela wypadała niemal dwa razy słabiej, z wynikiem niespełna 23 tys. noworodków. Ten rytm nie mówi nic o emocjach, ale sporo zdradza o organizacji pracy szpitali i planowaniu dyżurów.

W danych pojawia się też wątek dzieci z innym obywatelstwem niż polskie. Wśród noworodków urodzonych przez matki mieszkające w Polsce zdecydowanie dominowały dzieci z obywatelstwem ukraińskim – stanowiły 78 proc. tej grupy. Jednocześnie więcej dzieci przyjechało do Polski, niż wyjechało. Na stałe opuściło kraj blisko 800 dzieci, głównie w kierunku Niemiec i Wielkiej Brytanii, ale w tym samym czasie przybyło ich ponad 7 tys. Najczęściej z Wielkiej Brytanii i Niemiec.

Ten obraz jest prosty i zarazem niepokojący: dzieci w Polsce jest mniej, ale ich obecność coraz mocniej układa się według miejskiego rytmu, migracji i sezonowości. Statystyka nie zastępuje codziennego życia, lecz dobrze pokazuje, gdzie kraj się starzeje, gdzie wciąż tętni młodość i jak zmienia się najbliższe otoczenie najmłodszych.

na podstawie: Powiat Poznański.