MDAG wciąga w trzy historie, w których najgłośniej mówi cisza

MDAG wciąga w trzy historie, w których najgłośniej mówi cisza

FOT. Kultura Poznań

Na MDAG łatwo dać się porwać obrazom z drugiego końca świata, ale tym razem najmocniej zostają te filmy, które zaglądają człowiekowi pod skórę. Wspólny mianownik? Szukanie siebie - w naturze, w rodzinie, w sztuce, a czasem po prostu w codziennym przetrwaniu 🎬

  • MDAG prowadzi przez opowieści, które zamiast hałasować, zostają w głowie na długo
  • “Wyznania pieprzyka” pokazują, że powrót do domu bywa najtrudniejszą podróżą
  • “Barbara Forever” przypomina, że sztuka i życie potrafią być jednym
  • Trzy filmy, jeden wspólny kierunek - szukanie siebie bez skrótów

MDAG prowadzi przez opowieści, które zamiast hałasować, zostają w głowie na długo

W tych dokumentach nie ma efekciarskich fajerwerków. Jest za to coś znacznie cenniejszego - uważne patrzenie na ludzi, którzy próbują utrzymać się na powierzchni, kiedy życie zaczyna się chwiać. I właśnie dlatego te tytuły tak dobrze się pamięta.

Od 19.05 do 1.06 festiwal MDAG jest dostępny online.

Góra, która broni rodziny, ziemi i własnego miejsca na świecie

W “Córkach góry” kamera przenosi nas do Sinjajeviny w Czarnogórze, gdzie Gara wraca z trzynastoletnią córką Nadą na rodzinne pastwiska. Ich codzienność wyznaczają zwierzęta, zioła i rytm natury, ale pod tym spokojem pulsuje twardsza opowieść - o walce o ziemię, którą władze chciały zamienić w poligon NATO.

To film, w którym naprawdę dużo dzieje się w ciszy. Gara nie wygłasza długich deklaracji, tylko trwa przy swojej ziemi, pracy i ludziach. W jednej z najmocniejszych scen siedzi na koniu jak ktoś, kto nie zamierza ustąpić ani o krok. 🌿

Równolegle wraca też wątek rodzinnej traumy. Nada nie jest biologiczną córką Gary, a kobieta niesie w sobie pamięć o przemocy i potrzebę ochrony dziewczyny przed powtórzeniem cudzej historii. Dzięki temu dokument nie jest tylko obrazem górskiego życia. To także opowieść o opiece, stracie i siostrzeństwie, które trzeba budować od nowa.

“Wyznania pieprzyka” pokazują, że powrót do domu bywa najtrudniejszą podróżą

W “Wyznaniach pieprzyka” Mo Tan wraca do Chin po latach spędzonych w Polsce i trafia w sam środek rodzinnych oczekiwań. Do tego dochodzi pytanie, które z pozoru brzmi banalnie, ale w praktyce potrafi rozszarpać spokój - jak ułożyć sobie życie, kiedy inni bez przerwy je komentują.

Reżyserka opowiada o tym z dużą odwagą. Pokazuje toksyczną relację, spięcia z matką, napięcia w domu rodziców, zaburzenia odżywiania, a także diagnozę raka piersi we wczesnym stadium. Brzmi ciężko, ale film nie tonie w rozpaczy. Tan dorzuca animowane fragmenty, odrobinę humoru i fantazji, dzięki czemu całość nie przytłacza bez wyjścia.

To dokument bardzo osobisty, momentami aż niewygodnie szczery. Właśnie dlatego tak mocno działa - bo nie udaje uporządkowanej historii, tylko pokazuje życie w jego chaotycznej, kruchej wersji.

“Barbara Forever” przypomina, że sztuka i życie potrafią być jednym

Z kolei “Barbara Forever” bierze na warsztat postać Barbary Hammer - amerykańskiej reżyserki, pionierki kina queerowego i lesbijskiego. Film Brydie O’Connor układa jej biografię z archiwów, listów, zdjęć i wypowiedzi samej artystki oraz jej partnerki Florrie R. Burke.

Tu też nie chodzi wyłącznie o opowieść o karierze. O’Connor pokazuje, jak mocno życie Hammer splatało się z jej twórczością. Są tu początki jej drogi, filmowe eksperymenty, kolejne relacje, wystawy, nagrody i późniejsze zmagania ze starzeniem się oraz zdrowiem. 📽️

Najmocniej wybrzmiewa jednak myśl, że sztuka była dla Hammer sposobem istnienia. Film prowadzi od jej symbolicznych narodzin do śmierci artystki, zamykając historię w geście pamięci i trwania. To dokument o kimś, kto całe życie próbował nie zniknąć - ani w sztuce, ani w świecie.

Trzy filmy, jeden wspólny kierunek - szukanie siebie bez skrótów

Choć każdy z tych dokumentów idzie w inną stronę, wszystkie spotykają się w podobnym miejscu. Pokazują ludzi, którzy próbują ocalić coś ważnego - dom, relację, własne ciało, pamięć albo głos. I może właśnie dlatego wśród wielu festiwalowych tytułów te trzy najmocniej zostają w pamięci. Bo nie prowadzą widza za rękę. Raczej zapraszają, by przez chwilę pobyć z cudzym losem i przy okazji zajrzeć też do siebie.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.