Jak Poznań budował Pewukę pod presją zimy stulecia

Jak Poznań budował Pewukę pod presją zimy stulecia

FOT. Kultura Poznań

W Poznaniu wielkie budowy zwykle kojarzą się z tempem, które da się jeszcze ogarnąć wzrokiem. Przy Pewuce skala była jednak inna, a stawka znacznie wyższa. Gdy 10 lutego 1929 roku termometr pokazał -36°C, a śnieg trzymał aż do kwietnia, nad otwarciem planowanym na 16 maja zawisł cień prawdziwej kompromitacji ❄️

  • Pewuka rosła jak miasto w mieście, a plany nie były skromne
  • Teren zachodni Pewuki wyglądał jak mapa ambicji, nie jak zwykła budowa
  • Witold Szulc walczył z czasem, kiedy budowa grzęzła w śniegu

Pewuka rosła jak miasto w mieście, a plany nie były skromne

Pomysł na ogólnopolską wystawę z okazji 10-lecia niepodległości pojawił się już w 1923 roku, ale dopiero później ruszył z rozmachem, który dziś robi wrażenie samą liczbą zer. Decyzja zapadła 2 lipca 1926 roku, a 1 maja 1927 roku powołano Towarzystwo Powszechnej Wystawy Krajowej z prezydentem Cyrylem Ratajskim na czele. W październiku 1927 roku protektorat nad przedsięwzięciem objął prezydent RP Ignacy Mościcki.

“Zabraliśmy się do dzieła wielkiego” - pisał naczelny dyrektor Pewuki Stanisław Wachowiak.

I faktycznie, skala była wielka. Na wystawę przeznaczono 65 hektarów terenu, czyli znacznie więcej niż zajmowały ówczesne, a także dzisiejsze, Targi Poznańskie. W dwa lata planowano postawić 112 pawilonów wraz z całą infrastrukturą. W Europie i na świecie podobne przedsięwzięcia zajmowały zwykle co najmniej pięć lat, więc poznański plan od początku balansował między śmiałością a ryzykiem.

Teren zachodni Pewuki wyglądał jak mapa ambicji, nie jak zwykła budowa

Najpierw zabudowano część wschodnią, ale prawdziwa próba nerwów zaczęła się na zachodzie, w obszarze dziś kojarzonym z Parkiem Kasprowicza. To tam, na pustym i niezadrzewionym terenie, architekci rozrysowali przestrzeń wystawienniczą z dużym rozmachem. Przy przeszklonym wejściu głównym z wysoką wieżą zaczynała się długa, szeroka aleja, która dzieliła teren na dwie części.

Po jednej stronie stanęły pawilony przemysłu spożywczego, po drugiej - część rolnicza i strefa rozrywki z wesołym miasteczkiem, stadionem zwanym Areną oraz restauracją Dancing. Na końcu alei znalazł się jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów całej wystawy - modernistyczny Pawilon Nawozów Sztucznych projektu Szymona Syrkusa. To właśnie ten układ sprawiał, że Pewuka nie była tylko zbiorem budynków, ale całym, starannie zaprojektowanym światem wystawowym.

Witold Szulc walczył z czasem, kiedy budowa grzęzła w śniegu

Za zachodnią część inwestycji odpowiadał Witold Szulc, powiatowy inspektor budowlany w Śremie. Nadzorował pawilony i całą towarzyszącą im infrastrukturę, a na początku wszystko wyglądało jeszcze do opanowania. Sytuacja zmieniła się w listopadzie 1928 roku, kiedy przyszły intensywne opady śniegu i gwałtowne spadki temperatur.

Na terenie E stało wtedy zaledwie kilka pawilonów, większość nadal była w budowie. Mrozy zaczęły realnie zjadać czas, a wraz z nim szanse na terminowe otwarcie. Stawka była ogromna, bo już w 1928 roku zgłoszono przyjazd kilkudziesięciu wycieczek zagranicznych, głównie z Ameryki Północnej. Poznań nie mógł sobie pozwolić na wpadkę, skoro patrzyły na niego także oczy z zagranicy 📷

Mimo tego 16 maja 1929 roku Pewukę otwarto. O tym, jak dokładnie zmobilizowano budowniczych do pracy w takim mrozie, kroniki milczą, ale efekt został - i przeszedł do historii. Pewuka była jedyna w swoim rodzaju, a jej skala sprawiła, że do dziś uchodzi za największe tego typu wydarzenie w dziejach Polski.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.