Z Mosiny do Kansas City. Ta drużyna zdobyła złoto i jedzie na finał świata

W szkolnej sali w Mosinie trudno było pewnie przewidzieć, że właśnie stąd wyjedzie drużyna, o której usłyszy teraz pół świata kreatywności. Uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 1 wrócili z ogólnopolskiego finału z wynikiem, który nie zostawił rywalom złudzeń. Ich zespół „Epickie Nie Wiadomo Co” sięgnął po złoto i już szykuje się do wyprawy do Kansas City. To historia o pomyśle, pracy i odwadze, by nie odpuszczać nawet wtedy, gdy zadanie wygląda jak łamigłówka bez instrukcji.
- Przemiana dwóch bohaterów dała mosińskiej drużynie złoto
- W tej ekipie każdy ma swoje zadanie i nikt nie stoi z boku
- Walizki zastąpiły busa a angielski będzie równie ważny jak pomysł
Przemiana dwóch bohaterów dała mosińskiej drużynie złoto
Wszystko rozstrzygnęło się podczas XIX edycji Ogólnopolskiej Olimpiady Kreatywności Destination Imagination, która odbyła się w Józefowie pod Warszawą . Na starcie stanęło ponad 460 uczestników tworzących 72 drużyny. Mosińscy uczniowie rywalizowali w średniej grupie wiekowej, czyli w przedziale od 12 do 15 lat, choć sami są z klas 4–6. To nie przeszkodziło im zagrać na najwyższym poziomie.
– To dla nas wielkie wydarzenie i jednocześnie wyzwanie – mówi Justyna Nojszewska, opiekunka zespołu.
W ramach olimpiady każda ekipa musiała zmierzyć się z dwoma zadaniami. Pierwsze było niespodzianką i wymagało szybkiego, improwizowanego rozwiązania problemu. Drugie przygotowywano przez miesiące. Mosińska drużyna wybrała wariant artystyczny i pokazała przemianę dwóch bohaterów po tym, jak dwóch naukowców wylało miksturę do gniazdka elektrycznego. Od tego momentu jeden z nich stał się superbohaterem, a drugi superzłoczyńcą.
Scenka nie była dziełem przypadku. Trzeba było dopracować kostiumy, scenografię, makijaż i cały sceniczny rytm. Efekt okazał się na tyle mocny, że jury przyznało właśnie tej drużynie złoty medal. Srebra i brązu nie rozdano, bo pozostałe zespoły nie osiągnęły wymaganej liczby punktów.
W tej ekipie każdy ma swoje zadanie i nikt nie stoi z boku
Sukces nie pojawił się nagle. To raczej finał długiej, cierpliwej pracy, w której dzieci same szukały rozwiązań, testowały pomysły i uczyły się, że gotowy efekt rzadko przychodzi bez błędów po drodze. Zespół wrócił do olimpiady po ubiegłorocznym debiucie, który potraktował jak próbę generalną. Tamten start był tylko rozpoznaniem terenu. Teraz udało się wykorzystać doświadczenie i poprawić to, co wcześniej nie zagrało.
Justyna Nojszewska podkreśla, że w tym konkursie dorosły może jedynie podpowiedzieć kierunek, ale cała reszta należy do uczniów.
– Kluczem jest samodzielność, bo istotą olimpiady jest to, że dzieciaki wszystko robią sami. My możemy im tylko doradzać, sugerować – mówi nauczycielka.
Dodaje też, że ta formuła uczy wytrwałości i współpracy. Bez tego trudno byłoby przejść przez miesiące przygotowań, a potem przez napięcie związane z występem.
– Moc jest w zespole, bo jak jeden ma zły dzień, to drugi potrafi pociągnąć grupę – zaznacza.
W skład drużyny wchodzi siedmioro uczniów. Każde z nich ma swój obszar odpowiedzialności, ale wszystko musi się składać w jedną całość. Julia odpowiada za sceniczny makijaż, Hania najlepiej radzi sobie z techniką i szyciem, Franek i Wojtek pomagają przy testach, wycinaniu i całej tej twórczej krzątaninie, Piotrek jest szkolnym informatycznym zapleczem, Majka gra na scenie, a Martyśka, choć dołączyła najpóźniej, wnosi do grupy dużo energii.
Uczniowie nie ograniczają się do spotkań szkolnych. Przyjaźnią się także poza zajęciami. To widać w ich opowieściach i w sposobie, w jaki mówią o wspólnej pracy. Bez zgrania taki wynik byłby po prostu nie do osiągnięcia.
Walizki zastąpiły busa a angielski będzie równie ważny jak pomysł
Teraz przed drużyną etap, który brzmi jak marzenie, ale w rzeczywistości wymaga logistyki na bardzo twardych zasadach. Wyjazd do Kansas City oznacza cztery dni zmagań podczas Global Finals Destination Imagination, od 21 do 24 maja. Do Stanów Zjednoczonych zjadą tam tysiące dzieci z całego świata, a stawka będzie znacznie wyższa niż podczas krajowego finału.
Dla większości uczniów będzie to także pierwszy tak daleki wyjazd. Jedna z dziewczynek żartowała, że nawet w Czechach jeszcze nie była. Ten śmiech dobrze pokazuje skalę przedsięwzięcia. Z jednej strony ekscytacja, z drugiej zwykłe, bardzo konkretne pytania: co zabrać, jak spakować rekwizyty, jak zmieścić wszystko w walizkach, skoro wcześniej jechali busem.
– Teraz musimy wszystko zmieścić w walizkach. A to nie takie proste – mówi Justyna Nojszewska.
W pakowaniu pomógł nawet stolarz, bo część elementów scenografii i wyposażenia wymagała nietypowych rozwiązań. Koszt całego wyjazdu też nie byłby do udźwignięcia bez wsparcia firm, instytucji i powiatu poznańskiego. To ten mniej widowiskowy, ale niezbędny fundament takich sukcesów.
Przed uczniami stanie jeszcze jedno zadanie, którego nie da się odłożyć na później: występ w języku angielskim. Pomysły i sceniczne wyczucie już mają. Teraz muszą dołożyć do tego pewność siebie i opanowanie, bo w Kansas City spotkają rówieśników, którzy również przyjadą z dopracowanymi projektami.
Uczniowie nie ukrywają, że poprzeczka będzie zawieszona bardzo wysoko. Właśnie dlatego ten wyjazd nie jest tylko nagrodą za złoty medal. To także sprawdzian, czy mosińska drużyna potrafi pójść krok dalej i obronić swój styl na światowej scenie.
na podstawie: Powiat Poznań.
Ostatnie Artykuły

Nabór na forum wolontariatu szkolnego w Poznaniu już trwa

Z Mosiny do Kansas City. Ta drużyna zdobyła złoto i jedzie na finał świata

Poznań pyta seniorów o potrzeby. Plan ma sięgać aż do 2031 roku

Film o Alterli stawia w Poznaniu niewygodne pytanie o dobre mieszkanie

Na kilku poznańskich ulicach ruszyły naprawy nawierzchni

340 nazwisk na pomniku w Poznaniu. Hołd dla policjantów II RP

Cztery medale i dwa powołania. Bilardziści z Rokietnicy wracają z mocnym wynikiem

Geny, obrazy i historia - na Placu Wolności rusza wystawa, która łączy światy

PROTEGA wraca do Poznania. Bezpieczeństwo staje się tu tematem numer jeden

Chińskie znaki, pędzel i muzyka - seniorzy poznają kulturę z bliska

Na Bułgarskiej rusza remont zatoki autobusowej. Przystanek zmieni miejsce

Piotr Bojarski w Bibliotece Raczyńskich - od młodzieńczego „wtem” do ponad 20 książek

Wodorowe autobusy wjeżdżają do MPK Poznań. To początek większej zmiany

