W Kórniku pokazali wystawę jakiej w zamku dawno nie było

W kórnickim zamku jubileusz nie został zamknięty w gablocie ani sprowadzony do oficjalnych przemówień. Na pierwszym piętrze powstała ekspozycja, która wchodzi w przestrzeń holu, korzysta z jego krzeseł i żyrandoli, a przy tym opowiada o dwóch wielkich rocznicach naraz – 600-leciu zamku i 200-leciu Biblioteki Kórnickiej. To właśnie ten gest nadał otwarciu ciężar większy niż zwykły wernisaż.
- Hol zamku stał się sceną dla jubileuszowej opowieści
- Zbiory, które pokazują nie tylko piękno, ale i przetrwanie
- Jubileuszowe świętowanie ma potrwać dłużej niż jeden sezon
Hol zamku stał się sceną dla jubileuszowej opowieści
Ekspozycja zajęła znaczną część pierwszego piętra i – jak podkreślano podczas otwarcia – została pomyślana szerzej niż klasyczna wystawa muzealna. Jej twórcy sięgnęli po samą przestrzeń zamku, dzięki czemu zwiedzający nie ogląda tylko pojedynczych obiektów, ale wchodzą w opowieść rozpisaną na całe wnętrze.
„To doskonała okazja do świętowania. Jednym z jego elementów, i to bardzo ważnym, jest wystawa, jakiej od niepamiętnych czasów w Zamku nie było” – mówiła prof. Magdalena Biniaś-Szkopek, dyrektor Biblioteki Kórnickiej PAN.
Dyrektorka zwracała uwagę, że całość ma charakter eksperymentalny i wieloznaczny. Nie chodziło wyłącznie o efekt wizualny, ale o stworzenie warunków, w których można wyraźniej zobaczyć rangę zbiorów Biblioteki Kórnickiej. Ten zabieg sprawia, że rocznicowa opowieść nie jest zamknięta w suchych datach. Ma pokazać także skalę pracy, jaka przez lata stała za zachowaniem kolekcji.
„Naszą jubileuszową wystawę można tylko porównać do szaleństw hrabiego” – dodała prof. Biniaś-Szkopek, nawiązując do Tytusa Działyńskiego i odbudowy zamku.
Zbiory, które pokazują nie tylko piękno, ale i przetrwanie
Wystawa prowadzi przez historię Biblioteki Kórnickiej szerzej niż przez sam zestaw cennych obiektów. Z jej przesłania wybrzmiewa przede wszystkim to, że dzisiejszy kształt zbiorów nie wziął się z przypadku. Trzeba było pracy wielu osób, troski, a nieraz także odwagi, by kolekcja mogła przetrwać i służyć kolejnym pokoleniom.
„Ona przede wszystkim mówi o tym, co musiało się zdarzyć, jak wielu ludzi musiało się troszczyć, musiało ryzykować” – zaznaczyła dyrektorka.
Na tę część ekspozycji składają się m.in. romantycy, najcenniejsze zbiory średniowieczne oraz unikatowe druki, w tym dzieła Jana Kochanowskiego. To zestaw, który sam w sobie przyciąga uwagę, ale jeszcze większe znaczenie ma zapowiedziana zmienność. Zawartość gablot ma być odświeżana mniej więcej co trzy tygodnie, więc jedna wizyta pokaże tylko fragment tej kolekcji.
Taki model zwiedzania ma prostą zaletę: zamiast jednorazowej atrakcji daje powód, by wracać. Raz zobaczyć można inne obiekty, później następne. Dla osób zainteresowanych historią książki, literatury i rękopisów to ważna wiadomość, bo jubileusz nie kończy się na otwarciu, tylko rozwija w czasie.
„Warto więc nas regularnie odwiedzać. Dzisiaj to prawdziwy top” – mówiła prof. Biniaś-Szkopek, wskazując na obecnie prezentowane dzieła.
Jubileuszowe świętowanie ma potrwać dłużej niż jeden sezon
Na wernisażu nie zabrakło także głosów przypominających o znaczeniu miejsca. Wiesław Biegański, powiatowy konserwator zabytków, podkreślał rangę kórnickiego zamku dla całego regionu i przypominał, że obiekt jako Pomnik Historii pozostaje pod stałą opieką, również finansową.
„Zamek w Kórniku to bardzo ważny punkt na mapie powiatu poznańskiego” – mówił.
Wystawa otwiera cały program jubileuszu prowadzony pod hasłem „Dziedzictwo, które żyje”. W kolejnych tygodniach i miesiącach mają pojawić się następne wystawy, koncerty, działania edukacyjne oraz projekty popularnonaukowe. To ważne, bo rocznica nie ma być jedynie wspomnieniem dawnej świetności, ale sposobem na pokazanie, że tradycja może iść w parze z nowymi formami opowiadania o kulturze.
W planach jest także duża konferencja poświęcona sztucznej inteligencji w świecie bibliotek. Ten wątek pokazuje, że jubileusz w Kórniku nie zatrzymuje się na celebracji przeszłości. Ma też otwierać rozmowę o przyszłości, w której biblioteki będą musiały łączyć ochronę dziedzictwa z technologią.
„Przed nami przecież kolejne 200 lat” – podsumowała prof. Magdalena Biniaś-Szkopek.
na podstawie: Powiat Poznań.
Ostatnie Artykuły

Na Garbarach przy szpitalu zniknie pas ruchu i część chodnika

20 tysięcy złotych dla aktywnych studentów - rusza Nagroda Student Roku

Zielone balkony i ogrody pod lupą. W Poznaniu ruszył konkurs z nagrodami

Biblioteka w maju przyspiesza - od bajek po mangę i planszówki

Fontanna przy Zielonej jest już niemal gotowa. Skwer wciąż zamknięty

Mała Japonia w Bibliotece Wojewódzkiej - rodzinny Dzień Dziecka z kotami i smokami

Bibliotekarskie podstawy bez stresu - kurs online dla nowych pracowników

Poznań ogląda młode malarstwo - Festiwal Obrazu stawia na odwagę

W Kórniku pokazali wystawę jakiej w zamku dawno nie było

Mosina i Tarnowo Podgórne z mocnym wynikiem. Młodzi z powiatu na pierwszym planie

Drogowcy na kilku ulicach Poznania. Trzeba uważać na ubytki

Najpierw zablokowali drzwi, potem wynieśli skrzynki spod sklepu w Poznaniu

Na Ratajach znów można grać na cegle. Korty są już otwarte

