Maja Koman wraca z płytą, która drapie po nerwach i nie daje spokoju

Maja Koman wraca z płytą, która drapie po nerwach i nie daje spokoju

FOT. Kultura Poznań

Poznań znów dostaje od Mai Koman album, który nie idzie na skróty. “Ludzkie zwierzę” to muzyka z pazurem - z jednej strony etniczna, pierwotna i pełna głosu, z drugiej mocno osadzona w dzisiejszym niepokoju, świecie ekranów i relacji na szybko. To już piąty krążek artystki, a przy tym bardzo osobisty zapis tego, co w człowieku najtrudniej oswoić.

  • “Ludzkie zwierzę” brzmi jak manifest, ale Koman nie chce nikomu niczego wykładać
  • Poznań słychać tu w ligawce, chórach i bardzo odważnym głosie
  • Stypendium z miasta zamieniło pomysł w płytę, a nie tylko w szkic

“Ludzkie zwierzę” brzmi jak manifest, ale Koman nie chce nikomu niczego wykładać

W tytule nowej płyty od razu czuć napięcie. I właśnie o to chodzi - Maja Koman nie próbuje zamykać tej historii w jednej interpretacji. Woli zostawić miejsce na własne odczytanie, bo - jak sama podkreśla - sensy najlepiej pracują wtedy, gdy słuchacz dopowiada je po swojemu.

Na albumie znalazło się dziewięć piosenek, a każda z nich dotyka innego fragmentu współczesnego doświadczenia. Jest tu niepokój o świat, w którym przyspieszenie coraz częściej wygrywa z uważnością, jest też pytanie o nasze słabości, wady i zalety. Koman nie wygładza tych tematów. Raczej obraca je w dźwięk, który potrafi być piękny i nieprzyjemny jednocześnie - i właśnie przez to zostaje w głowie na dłużej 🎧

“Trudno o spokój, patrząc na to, co się dzieje. Piętrzą się konflikty, ludzie żądni władzy są jej żądni kosztem ludzkiego życia. AI rozwija się w zatrważającym tempie i bardziej mnie to przeraża, niż podnieca. Dlatego doceniajmy naturę, wróćmy do książek zamiast scrollowania i wspierajmy tych, których kochamy” - mówi Maja Koman.

Poznań słychać tu w ligawce, chórach i bardzo odważnym głosie

Jednym z najbardziej charakterystycznych momentów płyty jest otwarcie - rytualna wokaliza z ligawką. Ten instrument, kojarzony z komunikacją na odległość, został podpowiedziany przez poznańskiego trębacza Patryka Rynkiewicza. Koman przyznaje, że wcześniej nie znała ligawki, a dziś widzi w niej coś, co dodaje nagraniu surowości i brudu.

To nie jest album zbudowany na jednym, bezpiecznym sposobie śpiewania. Artystka mocno rozciąga swój głos, pokazuje jego różne barwy, a nawet sięga po imitacje obcych brzmień - jak w “Plastikowej królowej”, gdzie pojawiają się chińskie przyśpiewki wykonane przez nią samą. Do tego dochodzą chóry, szept i mocniejsze elektroniczne tło. Koman wyraźnie lubi moment, w którym delikatność zderza się z czymś twardszym.

W tym samym świecie mieści się też “Spinning” - utwór o ludziach przyklejonych do telefonów, szybkim jedzeniu emocji, modzie, związkach i życiu na pokaz w social mediach. A obok niego pojawia się nieco odjechane “To Die For”, które artystka opisuje jako numer z drumandbassowym pulsem i festiwalowym skojarzeniem. Tu naprawdę nie ma jednego nastroju - jest ruch, napięcie i sporo muzycznej odwagi 🌿

Stypendium z miasta zamieniło pomysł w płytę, a nie tylko w szkic

To ważna poznańska historia także dlatego, że “Ludzkie zwierzę” powstało w całości w Poznaniu, z udziałem lokalnych muzyków i dzięki Stypendium Artystycznemu Miasta Poznania 2025. Koman nie ukrywa, że bez takiego wsparcia nagranie profesjonalnej płyty byłoby po prostu bardzo trudne. To już drugi raz, kiedy miasto pomogło jej domknąć duży projekt - wcześniej, dzięki temu samemu stypendium, ukończyła “Mirror”.

Artystka pracuje po swojemu: najpierw buduje bazę, potem aranżuje, a dopiero później zaprasza innych muzyków do współpracy. Daje sobie dużo przestrzeni na kontrolę nad kompozycją, bo właśnie w tym - jak podkreśla - znajduje największą satysfakcję. Na płycie słychać to choćby w “Wrong Dream”, gdzie pojawiają się smyczki ułożone przez Pawła Ernsta, oraz w tytułowym “Ludzkim zwierzęciu”, gdzie ważną rolę grają improwizowane partie trąbki.

Jest jeszcze jeden mocny trop - ta płyta nie kończy większej opowieści. Koman wspomina o swoim długofalowym projekcie, czyli ośmioczęściowym Requiem, do którego pierwsza część już się ukazała. Na dziś jednak najważniejsze jest to, że dostała do ręki album, który mówi głośno o tym, co niewygodne, i robi to bez udawania 📚

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.