[PIŁKA NOŻNA] W PKO BP Ekstraklasie: Lech Poznań – GKS Katowice 3:3

[PIŁKA NOŻNA] W PKO BP Ekstraklasie: Lech Poznań – GKS Katowice 3:3

Lech Poznań zremisował z GKS Katowice 3:3 w 28. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Na Enea Poznań kibice zobaczyli mecz pełen zwrotów akcji, a przy ponad 35 tysiącach widzów atmosfera była dokładnie taka, jakiej w Poznaniu oczekuje się od spotkania lidera.

Przed pierwszym gwizdkiem Niels Frederiksen mówił jeszcze o swojej przyszłości w klubie, ale przede wszystkim podkreślał jeden cel, obronę mistrzostwa zdobytego po ponad 30 latach. Po niedzielnym wieczorze łatwiej jednak mówić o stracie dwóch punktów niż o spokojnym budowaniu przewagi. Bo choć Lech częściej był przy piłce, to GKS okazał się drużyną konkretniejszą, a końcowy wynik długo wisiał na cienkiej nitce.

GKS pierwszy trafił, a Lech musiał gonić

Do przerwy gospodarze przegrywali 0:1. W 38. minucie Eman Marković wykorzystał dobrą akcję gości i schodzący na przerwę Lech musiał zastanawiać się, jak odwrócić niekorzystny obraz gry. W pierwszej połowie poznaniacy mieli więcej z piłki, ale niewiele z tego wynikało. W statystyce posiadania prowadzili 62 do 38 procent, tylko że celnych strzałów oddali mniej niż katowiczanie, 6 do 9.

Początek drugiej części przyniósł wreszcie odpowiedź. W 48. minucie gospodarze dopięli swego, choć nie w sposób, o jakim marzyli. Po pechowej interwencji Arkadiusza Jędrycha piłka wpadła do własnej bramki i Lech wrócił do meczu. Na trybunach od razu zrobiło się głośniej, bo po takim sygnale można było się spodziewać, że lider pójdzie za ciosem.

Nic z tego. W 53. minucie żółtą kartkę obejrzał jeszcze Patrik Wålemark, a chwilę później goście znów znaleźli lukę. W 60. minucie do siatki trafił Ilia Shkurin i GKS po raz drugi wyszedł na prowadzenie. To był moment, w którym poznaniacy zaczęli grać bardziej nerwowo, a Rafał Górak mógł widzieć, że jego zespół trzyma spotkanie w swoich rękach.

Zmiany ożywiły mecz, ale remis smakuje w Poznaniu jak niedosyt

Niels Frederiksen odpowiedział zmianami i to właśnie rezerwowi dali Lechowi nowy impuls. W 68. minucie na boisku pojawili się Daniel Håkans i Leo Bengtsson, a chwilę później właśnie Håkans odpłacił się golem. W 74. minucie doprowadził do remisu 2:2 i stadion znów uwierzył, że gospodarze mogą ten mecz przechylić na swoją stronę.

Radość nie trwała długo. W 78. minucie Eman Marković po raz drugi wpisał się na listę strzelców i GKS znów był z przodu. Poznań jednak nie odpuścił. Ledwie dwie minuty później odpowiedział Luis Palma, także wprowadzony z ławki, i zrobiło się 3:3. Końcówka była już bardziej szarpana niż poukładana, ale żadna z drużyn nie znalazła już decydującego ciosu.

Z perspektywy gospodarzy pozostaje lekki niedosyt. Lech miał przewagę w posiadaniu piłki, częściej był przy futbolówce, ale GKS lepiej wykorzystywał swoje momenty i do końca potrafił kąsać. To był też mecz, w którym goście mieli więcej rożnych, 9 do 6, a liczby tylko potwierdzały, że katowiczanie nie przyjechali do Poznania w roli tła.

Dla kibiców Lecha było to widowisko pełne emocji, ale bez happy endu. Po meczu można było mieć poczucie, że lider zagrał odważnie, momentami efektownie, jednak zbyt łatwo oddawał inicjatywę rywalowi. Remis 3:3 przy takiej scenografii boli bardziej niż zwykły podział punktów.

Lech PoznańStatystykaGKS Katowice
3Gole3
62%Posiadanie38%
6Strzały celne9
4Strzały niecelne6
17Strzały łącznie18
7Strzały zablokowane3
11Strzały w polu karnym14
6Strzały spoza pola4
6Rzuty rożne9
10Faule8
1Spalone3
1Żółte kartki0
5Interwencje bramkarza4
540Liczba podań321
474Podania celne262
88%Skuteczność podań82%