Od architektury do fotografii – Monika Piotrowska pokazuje, skąd bierze się ta pasja

FOT. Urząd Miasta Poznania
Na pierwszy rzut oka fotografia mogła wydawać się jej zbyt płaska, zbyt lekka wobec architektury i sztuki w trzech wymiarach. A jednak właśnie ten pozorny brak masy stał się początkiem długiej drogi Moniki Piotrowskiej, którą w Poznaniu można poznać podczas spotkania z cyklu Sztuk-mistrze. To opowieść o wybórze, który nie przyszedł od razu, i o dziedzinie, która z czasem okazała się pełna ludzi, historii i detali do odkrycia.
- Zainteresowanie, które nie zaczęło się od fotografii
- Od tekstów i wystaw do książki o poznańskich fotografach
- Fundacja proFotografia i praca, która porządkuje pamięć
Zainteresowanie, które nie zaczęło się od fotografii
Monika Piotrowska jest historyczką sztuki, badaczką i popularyzatorką fotografii, choć sama przyznaje, że początkowo bliżej było jej do architektury. Tam właśnie prowadził ją naturalny zachwyt nad formą, przestrzenią i tym, co można obejść z każdej strony. Fotografia długo pozostawała gdzieś obok, jako dziedzina mniej oczywista, oparta na pojedynczym negatywie albo cyfrowym zapisie, który nie ma ciężaru budynku ani rzeźby.
Przełom przyszedł w 1997 roku, kiedy napisała pierwszy artykuł o tej tematyce pod tytułem „Okiem outsidera”. Z dzisiejszej perspektywy brzmi to niemal przewrotnie, bo outsiderem nie była autorka, lecz sama fotografia – na studiach z historii sztuki nie poświęcano jej wtedy wiele miejsca. To właśnie ta luka otworzyła przestrzeń do własnych poszukiwań i z czasem zamieniła się w konsekwentną pracę badawczą.
Od tekstów i wystaw do książki o poznańskich fotografach
Piotrowska przez lata opisywała fotografię współczesną i historyczną w bardzo różnych formach. Zostawiła po sobie dziesiątki tekstów, współtworzyła wystawy, sięgała też po krótsze formaty, takie jak podcast, i po dłuższe, jak książka. Dzięki temu fotografia przestała być wyłącznie zbiorem obrazów, a zaczęła układać się w szerszą opowieść o ludziach, którzy ją tworzyli, oglądali i rozwijali.
Szczególne miejsce w jej dorobku zajmuje publikacja „Życie alternatywne. Amatorzy i zawodowcy w fotografii poznańskiej od 1839 do 1945 roku”. To właśnie za tę książkę otrzymała nagrodę im. Józefa Łukaszewicza. Dla Poznania to ważny trop, bo przypomina, że historia fotografii nie dzieje się gdzieś daleko – ona ma tu własne adresy, nazwiska i ślady zapisane w lokalnej pamięci.
Fundacja proFotografia i praca, która porządkuje pamięć
Od 2008 roku Monika Piotrowska kieruje Fundacją Instytut Fotografii proFotografia. Ten wątek dobrze domyka jej zawodową drogę: od pierwszej, niepewnej fascynacji po konsekwentne budowanie miejsca, które porządkuje wiedzę o fotografii i oddaje ją kolejnym odbiorcom. Właśnie w tym tkwi siła jej pracy – nie tylko w opisywaniu zdjęć, ale w przywracaniu im kontekstu, bez którego łatwo stają się jedynie ładnym obrazem.
Spotkanie w ramach Sztuk-mistrzów pokazuje więc nie tylko drogę jednej badaczki. Przypomina też, że fotografia ma swoją historię, własnych bohaterów i ciche zwroty akcji, których często nie widać na pierwszy rzut oka. Wstęp na wydarzenie jest wolny.
na podstawie: UM Poznań.
Ostatnie Artykuły

Łukasz Wierzbicki opowie dzieciom o Strzeleckim i jego listach spod góry Kościuszki

Podwale przy Rondzie Śródka czeka krótki remont, a autobusowy przystanek zostanie przesunięty

Serbska czeka na frezarkę i zwężenia, kierowcy pojadą tylko częścią jezdni

Poznańskie tramwaje przyspieszają po pracy i rozkład staje się prostszy

Telewizyjna zamknięta, a autobusy zmieniają trasy na wschodzie Poznania

Na Milczańskiej chodnik wróci po wykopach, a auta zwolnią do 30 km/h

Moja pierwsza nieśmiertelność - spektakl, który zamienia scenę w ciemnię

Atom, krewetka i fake newsy - Teatr Animacji miesza naukę ze sceną

Od architektury do fotografii – Monika Piotrowska pokazuje, skąd bierze się ta pasja

Poznański autostopowy wyścig wraca po przerwie i znów rusza nad Adriatyk

Dom Tramwajarza odzyskuje dawny blask i dostanie windę w zabytkowym wnętrzu

Na Śródce rusza naprawa zatoki, a autobus na kilka dni odjedzie kawałek dalej

Zaczęło się od wyglądu wiolonczeli, a skończyło na koncertach po świecie

