Mickiewicz wraca na scenę jako gorzka komedia o narodowych mitach

2 min czytania
Mickiewicz wraca na scenę jako gorzka komedia o narodowych mitach

FOT. Urząd Miasta Poznania

W poznańskim Teatrze Animacji „Pan Tadeusz. Ostatni zjazd” nie brzmi jak szkolna lektura, tylko jak zderzenie z pytaniami, których nie da się już odłożyć na później. Twórcy biorą na warsztat wygnanie, tęsknotę i obraz ojczyzny, a potem przepuszczają je przez ironiczny, momentami boleśnie śmieszny filtr. Zamiast pomnikowego patosu zostaje niepokój, bo za znanym tekstem zaczyna wyłaniać się współczesna rozmowa o wspólnocie, sporze i o tym, czy Polacy potrafią mówić jednym głosem.

  • Soplicowo traci muzealny spokój
  • Patriotyzm poddany gorzkiej próbie

Soplicowo traci muzealny spokój

W tej interpretacji Soplicowo nie jest już pocztówkową arkadią. Staje się miejscem, w którym piękne gesty zderzają się z ludzką niedoskonałością, a codzienne rytuały przykrywają większe napięcia. Bohaterowie jedzą, biesiadują, zbierają grzyby i flirtują, jakby można było przeczekać historię przy stole, wśród rozmów o niczym i sporów, które nagle okazują się ważniejsze niż deklaracje.

W tle wraca też sam Mickiewicz, spóźniony wobec przełomowych wydarzeń, które już się dokonały. Emigracyjny wyrzut sumienia, tęsknota za utraconą ojczyzną i potrzeba naprawienia tego, czego nie dało się zatrzymać, stają się osią opowieści. Spektakl nie traktuje „Pana Tadeusza” jak relikwii, tylko jak tekst, który nadal można rozbierać na czynniki pierwsze i sprawdzać, co z niego zostało w dzisiejszym świecie.

Patriotyzm poddany gorzkiej próbie

Najmocniej wybrzmiewają tu pytania o patriotyzm i o to, czym właściwie jest dziś. Twórcy nie szukają prostych odpowiedzi. Zamiast tego stawiają obok siebie mit wygnania, hasło poświęcenia i codzienny chaos współczesności, pokazując, że narodowe symbole nie zawsze idą w parze z realnym porozumieniem. W spektaklu pojawia się też temat życia pod presją i tego, jak działać, gdy rzeczywistość staje się opresyjna.

Całość utrzymana jest w tragicomicznym tonie, dzięki czemu znany literacki fundament zaczyna kąsać teraźniejszość zamiast bezpiecznie ją komentować z dystansu. To przedstawienie dla widzów od 14 lat, więc nie chodzi tu o szkolną ilustrację, ale o sceniczne starcie z pamięcią, sporem i potrzebą wspólnoty, która wcale nie musi być wygodna.

na podstawie: Urząd Miasta Poznania.

Autor: krystian