Mozart i Bruckner na jednej scenie - kontrasty, które poruszają

2 min czytania
Mozart i Bruckner na jednej scenie - kontrasty, które poruszają

W Filharmonia Poznańska w Poznań publiczność doświadczyła wieczoru, który łączył klasyczną finezję z monumentalnym dramatem. Koncert “Mozart i… Bruckner” odbył się 6.02 i pokazał, jak bardzo różne oblicza austriackiej muzyki mogą do siebie przemówić. 🎹🎻

  • Koncert “Mozart i… Bruckner” zestawił salonowy urok z symfoniczną burzą i wyszedł z tego pomysłowość
  • Christian Zacharias wydobył z koncertu Mozarta niuanse, a orkiestra odpowiedziała elastyczną akompaniacją
  • Christoph Campestrini zbudował Brucknera jako opowieść - narracja rosła od ciszy do triumfu

Koncert “Mozart i… Bruckner” zestawił salonowy urok z symfoniczną burzą i wyszedł z tego pomysłowość

Program wieczoru zestawił lekkość XVIII wieku z ciężarem romantycznej architektury dźwięku - najpierw Mozart, potem Bruckner. W wykonaniu Christiana Zachariasa “XVII Koncert fortepianowy G-dur KV 453” zabrzmiał jak rozmowa przy herbacie, w której każdy żart i westchnienie mają swoje znaczenie. Kompozycja - napisana wiosną 1784 roku i pierwotnie wykonywana przez Barbarę Ployer - dała wykonawcy przestrzeń do subtelnych zmiany nastrojów: od klarownych, arystokratycznych aluzji po teatralne przekomarzania w finale. 😊

Christian Zacharias wydobył z koncertu Mozarta niuanse, a orkiestra odpowiedziała elastyczną akompaniacją

Zacharias pokazał wyczucie stylu i poczucie humoru - pierwsze Allegro zabrzmiało selektywnie i elegancko, Adagio odsłoniło melancholię przeplataną rozświetleniami, a finał skrzył się energią. Orkiestra Filharmonii chwilami przytłumiała fortepian, ale szybko doprowadziła równowagę do porządku, a współpraca z dyrygentem Christophem Campestrinim zaowocowała szczególnie udaną, operową grą w części trzeciej. 🎼

Christoph Campestrini zbudował Brucknera jako opowieść - narracja rosła od ciszy do triumfu

W “II Symfonii c-moll” Antona Brucknera dyrygent postawił na konsekwentne budowanie dramaturgii. Orkiestra zaprezentowała soczyste, czasem surowe brzmienie, a sekcja waltorni i instrumenty dęte drewniane błysnęły zarówno zespołowo, jak i solowo. Campestrini wiernie wykreował kontrastowe światy - od niemal absolutnej ciszy do potężnych kulminacji - utrzymując formę i kontrolę przez prawie godzinę trwania utworu. Finał, choć triumfalny, nie był łatwo zdobyty - słuchacze usłyszeli drogę, którą muzyka musiała przebyć, by dojść do zwycięstwa. 🔥👏

Wieczór udowodnił, że w jednym koncercie można odnaleźć i zwiewność salonowej elegancji Mozarta, i monumentalność Brucknera - a kluczem do sukcesu była zarówno wirtuozeria solisty, jak i dojrzała, zdyscyplinowana praca orkiestry pod kierunkiem doświadczonego dyrygenta. 😊🎶

na podstawie: Kultura Poznań.

Autor: krystian