Zielony żeton, czerwone danie - historia stołówki, w której spotykał się Poznań.

Zielony żeton, czerwone danie - historia stołówki, w której spotykał się Poznań.

FOT. Kultura Poznań

Przy Świętym Marcinie przez lata działało miejsce, gdzie przy jednym stole siadali studenci, profesorowie, artyści i politycy z pierwszych stron gazet. Stołówka Marii Królskiej nie była zwykłym punktem obiadowym - stała się kawałkiem codziennej historii Poznania. 🍲

  • U Marii Królskiej jadali wszyscy, niezależnie od akademickiej funkcji
  • Maria Królska wiedziała, jak wykarmić stu kolarzy i całe pokolenia studentów
  • Cyryl zagląda do stołówki, w której przy jednym stole spotykał się Poznań

U Marii Królskiej jadali wszyscy, niezależnie od akademickiej funkcji

W dawnym Collegium Historicum życie toczyło się nie tylko w salach wykładowych. Studenci i pracownicy Wydziału Historycznego UAM mieli swoje dwa nieformalne centra: punkt ksero pana Przemka oraz stołówkę i bufet studencki prowadzony przez Marię Królską.

Po południu trudno było nie trafić właśnie do niej. Profesorowie, studenci, ludzie poznańskiej kultury, a nawet zagraniczni goście odwiedzający miasto spotykali się przy prostych, domowych obiadach. Wśród nich byli między innymi Margaret Thatcher i Javier Solana.

Siłą tego miejsca nie była ekstrawagancja. Maria Królska potrafiła po prostu dobrze gotować, sprawnie organizować pracę i rozumieć potrzeby ludzi, którzy mieli różne apetyty oraz różne zasobności portfela. Stołówka szybko przestała być miejscem przeznaczonym wyłącznie dla akademickiego grona. Można było tam zjeść, ale równie ważne było to, że można było zostać na chwilę dłużej, porozmawiać i spotkać kogoś znajomego. 🙂

Maria Królska wiedziała, jak wykarmić stu kolarzy i całe pokolenia studentów

Doświadczenie zdobywała długo przed otwarciem lokalu przy Świętym Marcinie. Już w technikum gastronomicznym przygotowała menu dla setki uczestników Wyścigu Pokoju. Później pracowała w stołówkach MPK, Politechniki Poznańskiej i Mostostalu.

W 1974 roku, mając zaledwie 24 lata, została kierowniczką stołówki Akademii Ekonomicznej. Przez następne 16 lat musiała radzić sobie z codziennością gastronomii w późnym PRL, kiedy zdobycie potrzebnych produktów wymagało pomysłowości, cierpliwości i świetnej organizacji.

Kiedy w 1990 roku otworzyła stołówkę w Collegium Historicum, znała ten fach od podszewki. Dla jednych obiad oznaczał dwa żetony: zielony na zupę i czerwony na drugie danie. Dla innych wystarczało kilka drobnych na pierogi ruskie, makaron z sosem bolońskim albo kanapkę z serem, szynką czy salami.

Kanapka miała swój stały zestaw: sałatę, korniszon i paprykę w occie. Niby szczegół, a właśnie takie szczegóły budowały pamięć o miejscu. Gdy ktoś nie mógł pozwolić sobie na pełny obiad, nadal mógł zjeść coś konkretnego. Zielony żeton oznaczał zupę, czerwony drugie danie, a tańsze pierogi, makaron lub kanapka ratowały studencki budżet.

Cyryl zagląda do stołówki, w której przy jednym stole spotykał się Poznań

Historia lokalu zachowała się między innymi na fotografiach z prywatnego archiwum Marii Królskiej. Dzięki nim Cyryl przypomina miejsce, którego już nie ma, ale które przez kilkadziesiąt lat było jednym z ważnych punktów miejskiego obiegu.

Stołówka przy Świętym Marcinie należała do tej samej gastronomicznej mapy Poznania co Teatralka, Kociak i Kuchcik. Każde z tych miejsc miało własny charakter, jednak łączyło je coś więcej niż menu: przyciągały ludzi i pozwalały miastu spotykać się bez oficjalnych zaproszeń.

W przypadku stołówki Marii Królskiej najciekawsze jest to, że jej historia mówi o Poznaniu więcej niż sama lista serwowanych dań. Pokazuje miasto akademickie, kulturalne i towarzyskie, które potrafiło integrować się przy talerzu zupy, porcji pierogów albo zwyczajnej kanapce. 🥒

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji