Uwaga! Upał (komunikat RSO)

Monika Błaszczak przeniosła Dziady na scenę tańca i to działa

Monika Błaszczak przeniosła Dziady na scenę tańca i to działa

FOT. Kultura Poznań

W ramach Festiwalu Malta w Poznaniu Monika Błaszczak zrobiła rzecz, która brzmi jak teatralne ryzyko: w Polskim Teatrze Tańca przełożyła drugą część „Dziadów” Adama Mickiewicza na język ruchu. Zamiast muzealnego odczytania klasyki pojawił się spektakl, który patrzy na rytuał kontaktu żywych z umarłymi przez współczesny filtr 🕯️

  • W Polskim Teatrze Tańca Mickiewicz dostał ciało, oddech i tempo
  • Rytuał z „Dziadów” nagle zaczyna mówić o nas dziś

W Polskim Teatrze Tańca Mickiewicz dostał ciało, oddech i tempo

Monika Błaszczak nie idzie tu w szkolną rekonstrukcję. Jej choreografia wyciąga z „Dziadów” to, co najmocniej pracuje także dziś - napięcie między światem żywych i umarłych, potrzebę obrzędu, a przy tym pytanie o to, jak bardzo nadal jesteśmy przywiązani do rytuałów, nawet jeśli przybierają już zupełnie inne formy.

To właśnie w takim ustawieniu klasyka przestaje być pomnikiem. Staje się żywym materiałem, który można sprawdzić na scenie bez dekoracyjnego zadęcia, za to z wyczuciem i energią 💃

Rytuał z „Dziadów” nagle zaczyna mówić o nas dziś

W tym ruchowym odczytaniu najmocniej wybrzmiewa współczesność. Błaszczak przygląda się dawnemu obrzędowi tak, jakby pytała, co zostało z niego w dzisiejszym świecie - i okazuje się, że całkiem sporo: pamięć, lęk, potrzeba kontaktu z tym, czego nie da się już odzyskać, oraz próba uporządkowania chaosu.

Spektakl przypomina też, że „Dziady” nie są wyłącznie szkolnym obowiązkiem ani literacką gablotą. W Polskim Teatrze Tańca stają się opowieścią o zasadach, na których nadal opiera się codzienność - tylko podanych bez patosu, za to z ruchem, który naprawdę trafia w sedno.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.