„Saga i nocowanka” - ciepła książka na pierwszy sen bez rodziców

„Saga i nocowanka” - ciepła książka na pierwszy sen bez rodziców

Mała Saga, stary niebieski dom i noc, która trochę jednak straszy - z takiego prostego, codziennego kawałka dziecięcego życia powstała książka, po którą wiele rodzin sięgnie z ulgą. „Saga i nocowanka” Josefine Sundström to historia o pierwszym spaniu poza domem, ale też o tym, jak ważne bywa zwykłe poczucie bezpieczeństwa 🧸🌙

  • „Saga i nocowanka” trafia w ten moment, gdy dziecko chce być duże, ale jeszcze się waha
  • Dziadek, kuchnia i kawa z termosu budują świat, do którego chce się wejść
  • Ilustracje Emmy Göthner prowadzą dziecko dokładnie tam, gdzie trzeba

„Saga i nocowanka” trafia w ten moment, gdy dziecko chce być duże, ale jeszcze się waha

Saga ma pięć i pół roku, zna dom dziadka niemal na pamięć, a jednak wieczór bez rodziców uruchamia w niej coś więcej niż tylko dziecięcą ciekawość. Josefine Sundström dobrze wyczuwa ten stan zawieszenia - między „już sobie radzę” a „jeszcze potrzebuję bliskości” - i właśnie na tym buduje całą opowieść.

To nie jest książka, która udaje, że nocowanka to czysta przygoda bez zająknięcia. Wręcz przeciwnie: pokazuje, że strach może iść obok ekscytacji, a dziecko nie musi być odważne na pokaz. Dorośli też dostają tu swoje miejsce, bo rozłąka nie jest łatwa nie tylko dla małej bohaterki. Ta perspektywa robi różnicę i sprawia, że lektura brzmi bardzo prawdziwie.

Dziadek, kuchnia i kawa z termosu budują świat, do którego chce się wejść

W centrum tej historii stoi dziadek - spokojny, uważny, obecny. Mieszka w niebieskim domu, nosi wzorzyste koszule, zabiera Sagę do lasu na grzyby i częstuje ją kawą z termosu. To właśnie te drobne szczegóły robią całą robotę, bo książka nie opiera się na wielkich gestach, tylko na codzienności, która daje oparcie.

Jest tu też sporo lekkości. Saga dostaje w kuchni przestrzeń na małe samodzielne eksperymenty, robi rzeczy, których na co dzień nie może robić, a to natychmiast buduje w niej poczucie sprawczości. Gdy przychodzi moment pójścia spać, pomagają znajome rzeczy z domu - własny miś, poduszka, zapach ulubionych przedmiotów i ten wieczorny rytuał, który uspokaja bardziej niż najdłuższe tłumaczenia.

Ilustracje Emmy Göthner prowadzą dziecko dokładnie tam, gdzie trzeba

Ogromnym atutem książki są ilustracje Emmy Göthner. Nie przytłaczają tekstu, tylko go wspierają, a przy tym są czytelne i łagodne. Nie ma tu ciemności, która straszy, ani obrazków, które zostawiają małego czytelnika z domysłami. Zamiast tego jest spokojne prowadzenie przez wieczór aż do chwili, gdy wszystko kończy się już pod lampką, w bezpiecznym pokoju.

To właśnie dlatego „Saga i nocowanka” może trafić do rodzin, które stoją przed pierwszą próbą nocowania poza domem. 📚 Dziecko zobaczy w Sadze kogoś podobnego do siebie, a dorosły dostanie książkę, która nie bagatelizuje dziecięcego lęku, tylko oswaja go krok po kroku. I chyba właśnie za tę zwyczajność, tak dobrze napisaną i narysowaną, ta opowieść zostaje w głowie na dłużej.

na podstawie: Kultura Poznań.