Magda Bovska zamienia Pracownię Vzory w list do samej siebie

Magda Bovska zamienia Pracownię Vzory w list do samej siebie

FOT. Kultura Poznań

W Pracowni Vzory w Poznaniu sztuka Magdy Bovskiej nie wchodzi drzwiami na wielką fanfarę, tylko po cichu układa się z detali, kolorów i śladów pamięci. Wystawa „Nie znam twojego adresu” działa jak intymny spacer po emocjach, które najpierw wyglądają na prywatne, a potem okazują się zaskakująco bliskie 🌷

  • W Pracowni Vzory Magda Bovska pokazuje, że najcichsze prace potrafią zostać na długo
  • Muszle, tryptyki i Powidoki składają się tu w jedną prywatną mapę
  • Najbardziej zostaje gest, który każe wysłać kartkę do siebie

W Pracowni Vzory Magda Bovska pokazuje, że najcichsze prace potrafią zostać na długo

Bovska jest kojarzona przede wszystkim z muzyką, ale w tej ekspozycji wyraźnie widać, że obraz, papier i przestrzeń od dawna są jej równie naturalnym językiem. Wystawa jest zbudowana bez pośpiechu - każdy element ma swoje miejsce, nic się tu nie przepycha o uwagę, a całość pracuje na bardzo osobisty ton.

Już na wejściu uwagę łapią centralne asamblaże, czyli kompozycje złożone z drobnych przedmiotów i naturalnych znalezisk. Muszle, kamienie, pióra, kawałki kory, a nawet zasuszone ciało ważki zostały ułożone tak, jakby ktoś właśnie przed chwilą wrócił z własnego, ważnego spaceru i rozkładał wspomnienia na stole. To nie jest dekoracja dla dekoracji - raczej ślad po uważnym zbieraniu świata.

Muszle, tryptyki i Powidoki składają się tu w jedną prywatną mapę

Najmocniej działa właśnie to, że kolejne prace nie walczą ze sobą, tylko się uzupełniają. Seria rysunków w dwóch tryptykach wprowadza organiczne, trochę senne formy, utrzymane w jasnych różach, błękitach i beżach. Są w nich i koralowe skojarzenia, i coś z podwodnych organizmów, których nie da się łatwo nazwać. 🎨

Obok nich pojawia się „rejestr wewnętrzny” - osiemnaście kart A4 ustawionych w równym szeregu. Są tam rośliny, portrety, ciała oplecione zielonymi kłączami i pojedyncza dłoń. Kolory przesuwają się stopniowo od zieleni, przez błękity i róże, aż po pomarańcz. To właśnie ten rytm sprawia, że prace zaczynają przypominać dziennik pisany obrazami, tylko bez jednego, prostego klucza.

Największe wrażenie robią „Powidoki”. Duży format i zestawienie wyciętych portretów w różowo-brzoskwiniowej tonacji sprawiają, że wzrok zatrzymuje się na nich na dłużej. Ten efekt dobrze gra z samą ideą powidoku - obrazu, który zostaje pod powiekami jeszcze chwilę po tym, gdy już od niego odejdziemy.

Najbardziej zostaje gest, który każe wysłać kartkę do siebie

Wśród wszystkich elementów wystawy najmocniej wybija się chyba ten najbardziej prosty i najczulszy. Na jednej ze ścian pojawia się niewielka instalacja, pod nią stoi krzesło i stół, a na nim leżą dwa rodzaje pocztówek. Bovska zostawiła przy nich wiadomość, w której zachęca, by wypisać kartkę do samej siebie, z serca, a potem wysłać ją po zakończeniu wystawy 💌

To właśnie ten ruch domyka całą ekspozycję. Tytuł „Nie znam twojego adresu” najpierw brzmi jak zdanie o dystansie, ale w praktyce prowadzi w zupełnie inną stronę - do rozmowy z własną pamięcią, skojarzeniami i tym, co zwykle zostaje niewypowiedziane. Do tego dochodzą kwiatowe kompozycje, zbudowane specjalnie na potrzeby pokazu, które łączą rysunki z żywą materią i jeszcze mocniej podbijają wrażenie delikatności.

Wystawa Magdy Bovskiej „Nie znam twojego adresu” trwa w Pracowni Vzory do 25.06. Jeśli ktoś szuka w Poznaniu sztuki, która nie krzyczy, tylko zostaje pod skórą, tu warto zajrzeć.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.