Barekprzestań wraca do czułych detali i rozkręca je na żywo

Barekprzestań wraca do czułych detali i rozkręca je na żywo

FOT. Kultura Poznań

Poznański Barekprzestań znów pokazuje, że w jego piosenkach najwięcej dzieje się tuż obok wielkich słów - w domykającej się komodzie, w pękniętej relacji, w drobnym ruchu, który nagle uruchamia całą lawinę emocji. W rozmowie o nowej płycie “Bartuś” i koncertowym graniu słychać jedno: najpierw trzeba rozgrzać, a dopiero potem poruszyć. 🎧

  • W “Bartusiu” Barekprzestań wraca do środka, ale nie po to, żeby tam zostać
  • Poznań w tych piosenkach nie jest na afiszu, ale cały czas pracuje w tle
  • Na scenie najpierw musi być ruch, dopiero potem przychodzi bliskość

W “Bartusiu” Barekprzestań wraca do środka, ale nie po to, żeby tam zostać

Nowy album powstał jako mocny krok do własnego wnętrza. Artysta przyznaje, że zrobił “Bartusia”, bo chciał sprawdzić, co naprawdę ma w środku, także od strony realizatorskiej i produkcyjnej. To płyta zbudowana z prostoty, głównie na gitarze, ale pod tą oszczędną formą siedzi historia o końcu relacji i starcie od nowa.

Ten ruch do źródeł nie brzmi jak cofanie się, raczej jak świadomy reset. Po bardziej zespołowym “Miło” i wcześniejszym, intymnym “Balkonie” Barekprzestań znów wraca do formy, w której wszystko zaczyna się od jednej osoby, jednego pomysłu i jednego pokoju. Tyle że dziś to już nie jest samotna wycieczka w ciemno - coraz wyraźniej widać, że twórca chce wpuszczać do tego świata innych ludzi.

  • Zrobiłem “Bartusia”, bo chciałem sam sobie pokazać, co mam w środku.

I właśnie w tym tkwi siła tego projektu: w szczerości, która nie próbuje udawać większej niż jest. Barekprzestań nie ucieka od emocjonalnego ciężaru. Przeciwnie - bierze go na warsztat i rozkłada na mniejsze kawałki, bo, jak sam mówi, wielkie uczucia często siedzą w drobiazgach. 🌿

Poznań w tych piosenkach nie jest na afiszu, ale cały czas pracuje w tle

Artysta nie robi z miasta dekoracji. Poznań nie musi w jego utworach wybrzmiewać dosłownie, żeby być obecny. To tutaj się urodził, tutaj mieszka i tutaj nagrał oraz napisał wszystkie swoje płyty. Miasto działa więc bardziej jak tło pamięci niż nazwa wrzucana do refrenu - jest w sposobie myślenia, w rytmie codzienności i w tym, jak układa przestrzeń wokół muzyki.

Co ciekawe, sam Barekprzestań podkreśla, że nawet jeśli na “Bartusiu” wraca do bardziej samotnego trybu pracy, to następny etap już wyraźnie idzie w stronę zespołu. Wspólne pisanie, wspólne granie i coraz częstsze koncerty mają otwierać projekt na nowe brzmienia i nowe napięcia. A to oznacza, że jego muzyka może jeszcze mocniej zyskać na żywo.

Na scenie najpierw musi być ruch, dopiero potem przychodzi bliskość

Koncertowy sposób myślenia Barekprzestań opisuje bardzo prosto: słuchacza trzeba najpierw oswoić, dopiero później można go mocniej dotknąć emocjonalnie. Nie od razu serce na dłoni, nie od razu ciężar. Najpierw energia, kontakt, lekkie rozruszanie sali, a dopiero potem wejście w ten charakterystyczny, trochę klaustrofobiczny klimat jego piosenek.

  • Próbuję potrząsnąć, żeby potem przytulić - i na odwrót.

To zdanie dobrze składa cały jego muzyczny świat. Studyjne nagrania i koncerty nie są u niego przeciwnymi biegunami, raczej dwoma wersjami tego samego obrazu. W jednej intymność budują cisza i oszczędność, w drugiej - ruch, zespół i energia oddana publiczności. I właśnie dlatego ten projekt tak łatwo wciąga: nie daje się zamknąć w jednej emocji, tylko stale przechodzi z jednego stanu w drugi. 🙂

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.