Skrzypek na dachu w Poznaniu. Rodzinna opowieść wciąż trafia w czuły punkt

Skrzypek na dachu w Poznaniu. Rodzinna opowieść wciąż trafia w czuły punkt

FOT. Urząd Miasta Poznania

Na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu znów wybrzmiewa historia, w której ciepło miesza się z niepokojem. „Skrzypek na dachu” pokazuje Tewjego, pięć córek i dom, który próbuje utrzymać dawny porządek, choć świat wokół wyraźnie przyspiesza. To musical z nostalgią, humorem i muzyką, która od lat nie traci siły. W tej inscenizacji ważne są też obraz sceniczny i ruch, bo to one wyznaczają rytm opowieści o Anatewce.

  • Tewje i jego dom w cieniu wielkiej historii
  • Scenografia Ryszarda Kai i ruch Emila Wesołowskiego nadają wieczorowi rytm

Tewje i jego dom w cieniu wielkiej historii

Tewje nie jest bohaterem z pomnika. To człowiek uwikłany w codzienne braki, rodzinne spory i rozmowy z Bogiem, które brzmią bardziej jak spór sąsiadów niż uroczysta modlitwa. Właśnie dlatego ta opowieść od lat działa tak mocno. Pod warstwą humoru kryje się zwykły ludzki lęk przed zmianą i pytanie, jak długo da się żyć według dawnych zasad, gdy rzeczywistość zaczyna się rozsypywać.

Musical w dwóch aktach powstał z libretta Josepha Steina, opartego na opowiadaniach Szolema Alejchema i przygotowanego za specjalnym zezwoleniem Arnolda Perla. Teksty piosenek Sheldona Harnicka w polskiej wersji Antoniego Marianowicza domykają całość, która opiera się na wyraźnym kontraście między lekkością formy a ciężarem losu.

Akcja toczy się w małej wsi Anatewka na obrzeżach Imperium Rosyjskiego. W centrum są proste sprawy, ale żadna z nich nie jest naprawdę mała. Koń kuleje, córki dorastają, żona nie pozwala o sobie zapomnieć, a spokojny rytm dnia zderza się z wydarzeniami większymi niż rodzinny dom. Z tego napięcia rodzi się siła tytułu, który pokazuje, jak prywatne życie potrafi zostać przecięte przez historię.

Scenografia Ryszarda Kai i ruch Emila Wesołowskiego nadają wieczorowi rytm

Na powodzenie tego przedstawienia pracuje kilka mocnych nazwisk. Scenografię przygotował Ryszard Kaja, a reżyserią zajął się Emil Wesołowski, który odpowiada także za roztańczony charakter inscenizacji. Dzięki temu klasyczny tytuł nie zamienia się w muzealny pokaz, tylko dostaje żywy, sceniczny oddech.

Muzykę prowadzi Aleksander Gref, więc całość opiera się nie tylko na emocjach, ale też na precyzyjnym muzycznym pulsie. To ważne w dziele, które publiczność zna niemal na pamięć. Każdy fałszywy ton byłby tu od razu słyszalny. Tymczasem w Poznaniu akcent pada na spójność, wyrazistą scenę i ten rodzaj nostalgii, który nie przytłacza, lecz zostaje z widzem na dłużej.

Informacje o cenach i dostępności biletów Teatr Wielki publikuje na swojej stronie internetowej.

na podstawie: Urząd Miasta Poznania.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Poznania). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.