Młodzi artyści rozbrajają nostalgię w poznańskiej Ślinie

3 min czytania
Młodzi artyści rozbrajają nostalgię w poznańskiej Ślinie

FOT. Kultura Poznań

W poznańskiej Ślinie można dziś wejść w przestrzeń, gdzie wspomnienia nie są miękką dekoracją, tylko pełnoprawnym tematem rozmowy. Wystawa zbiorowa „Zbiór miejsc nieuchwytnych” pokazuje, jak młodzi twórcy potrafią opowiadać o tęsknocie, domu i pamięci bez sentymentalnego nadęcia - za to z dużą uważnością i świetnym wyczuciem formy.

  • W „Zbiorze miejsc nieuchwytnych” nostalgia dostaje nowe, bardziej współczesne życie
  • Tekstylia, ekran i blokowisko składają się tu na bardzo osobisty album
  • Ta wystawa zostaje w głowie dłużej niż czas spaceru po galerii

W „Zbiorze miejsc nieuchwytnych” nostalgia dostaje nowe, bardziej współczesne życie

Kuratorski wybór Gosi Nowak układa się w opowieść zbudowaną z 16 różnych perspektyw, wyłonionych z aż 185 zgłoszeń. To sporo mówi już na starcie - o skali zainteresowania, ale też o tym, że młoda polska sztuka ma dziś bardzo dużo do powiedzenia o tym, co zostaje w człowieku na dłużej niż zdjęcie w telefonie 📱

Na tej wystawie nostalgia nie wygląda jak muzealny eksponat. Raczej jak coś żywego, chwilami niepokojąco bliskiego. Artyści sięgają po figurację, tekstylia, grafikę i multimedia, a każdy z tych języków pracuje tu inaczej. Jedne prace przywołują domową bliskość, inne pokazują zderzenie pamięci z cyfrowym światem, jeszcze inne wydobywają z codziennych obrazów coś lekko absurdalnego, ale bardzo znajomego.

Właśnie w tym tkwi siła tej ekspozycji - nie próbuje jednego wielkiego komentarza, tylko składa go z mniejszych, osobistych odcinków. Dzięki temu widz nie ogląda jedynie cudzych historii. Zaczyna też dopisywać własne.

Tekstylia, ekran i blokowisko składają się tu na bardzo osobisty album

Jednym z najmocniejszych wątków są obiekty tekstylne 🧵. Ich faktura, ręczne wykonanie i wyraźna materialność uruchamiają skojarzenia z domem, dotykiem i rzeczami, które pamięta się bardziej ciałem niż wzrokiem. To ważny znak czasu - młodzi twórcy wracają do rzemiosła, bo w epoce masowej produkcji właśnie ręczna praca daje poczucie wyjątkowości i zakotwiczenia.

Na drugim biegunie pojawia się technonostalgia. Dla starszych pokoleń ekran bywał czymś zimnym i obcym, dla młodszych - naturalnym środowiskiem, niemal przedłużeniem pamięci. Wystawa ciekawie pokazuje, że ta różnica nie musi dzielić, ale może otwierać nowe sposoby opowiadania o przeszłości. Technologia nie jest tu wrogiem emocji, tylko jednym z narzędzi ich zapisu.

W pamięć zapadają też konkretne realizacje: „Białasy” Basi Dubis, gdzie temat tęsknoty za Polską zostaje podany bez patosu; portrety budowane z pasków; czarno-biała grafika z blokowiskiem, która natychmiast budzi miejskie skojarzenia; czy multimedialna praca Kacpra Antoszewskiego „Próba pochwycenia ryby w Auchanie”, balansująca między absurdem a bardzo codziennym wspomnieniem z dzieciństwa. Jest też ręcznie robiony, włóczkowy zeszyt Matyldy Błaszyk „Kruszy się”, który świetnie domyka ten opowieściowy, materialny rytm.

Ta wystawa zostaje w głowie dłużej niż czas spaceru po galerii

Wernisażowy gwar tylko potwierdził, że to nie jest ekspozycja do szybkiego „zaliczenia”. Tu warto zwolnić, podejść bliżej, przyjrzeć się detalom i pozwolić, by kilka prac wyciągnęło z pamięci własne obrazy. „Zbiór miejsc nieuchwytnych” działa właśnie tak - cicho, ale skutecznie. Nie podaje odpowiedzi na tacy, za to zostawia po sobie sporo myśli o tym, co nas buduje, co się kruszy i co mimo wszystko zostaje.

Wystawę można oglądać do 26.03 w Ślinie. Jeśli ktoś szuka w mieście sztuki, która nie stoi obok życia, tylko wchodzi z nim w rozmowę, to jest bardzo dobry adres.

na podstawie: Kultura Poznań.

Autor: krystian