Kiedy fortepian zdobywa Himalaje - von Eckardstein w Auli UAM.

FOT. Kultura Poznań
Filharmonia Poznańska znów postawiła na repertuar, który wymaga odwagi i umiejętności - w samym sercu Poznania zabrzmiały dwa rzadko grane koncerty fortepianowe, które zmusiły słuchaczy do skupienia i nagrodziły niespotykanymi emocjami. W Auli UAM usiadłem blisko sceny i poczułem, jak muzyka zamienia się w przesmyk górski, pełen nieoczekiwanych zwrotów i ciszy przed kolejnym wysiłkiem.
- Severin von Eckardstein podjął naraz dwa wielkie wyzwania i wyszedł z nich zwycięsko
- Łukasz Borowicz poprowadził orkiestrę tak, że partnerska gra zabrzmiała jak rozmowa
- Filharmonia Poznańska konsekwentnie odkrywa mniej znane skarby i publika to docenia
Severin von Eckardstein podjął naraz dwa wielkie wyzwania i wyszedł z nich zwycięsko
Severin von Eckardstein zdecydował się na program ekstremalny - jednego wieczoru wykonał “III Koncert cis-moll” Franza Xavera Scharwenki i “III Koncert” Nikołaja Medtnera. To nie jest zwykłe koncertowanie; to test kondycji, techniki i wyobraźni interpretacyjnej. W utworze Scharwenki pianistyczne kadencje w I i III części wystawiają solistę na próbę samotności i wirtuozerii, natomiast Medtner kreśli inną mapę emocji - intymną, słowiańsko-melancholijną tkankę, gdzie fortepian i orkiestra tworzą jeden organizm. Von Eckardstein poradził sobie z obiema estetykami - w Scharwence budując dramaturgię konfliktu, w Medtnerze pozwalając na subtelność i wewnętrzne rozmyślanie 🙂🎹.
Łukasz Borowicz poprowadził orkiestrę tak, że partnerska gra zabrzmiała jak rozmowa
Dyrygent Łukasz Borowicz trzymał koncert pod kontrolą z pewną ręką i spokojem, który pozwolił orkiestrze być prawdziwym partnerem, nie tylko tłem dla solisty. Sekcja dęta drewniana i solowe waltornie pokazały świetną dyspozycję - ich frazy dodawały kolorów i odpowiadały pianistycznym wypowiedziom, zamiast je tłumić. W takim ustawieniu muzyka Scharwenki mogła toczyć dramat, a Medtner - rozmawiać i rozważać.
Filharmonia Poznańska konsekwentnie odkrywa mniej znane skarby i publika to docenia
Wieczór pokazał, że warto wychodzić poza sprawdzony repertuar - publiczność przyjęła program gorąco, co dla instytucji kultury jest sygnałem, że odwaga programowa ma sens. Ten koncert to dowód, że poszukiwanie rzadkich kompozycji buduje markę i relację ze słuchaczami, którzy bywają bardziej ciekawi niż przewidywalni. To doświadczenie zacieśnia lokalną scenę muzyczną i sprawia, że filharmoniczne wieczory stają się wydarzeniami, o których się rozmawia jeszcze długo po opuszczeniu sali.
- 527. Koncert Poznański “Wędrowcy”
- Severin von Eckardstein - fortepian, Łukasz Borowicz - dyrygent
- Orkiestra Filharmonii Poznańskiej
- Aula UAM
- 13.03
Recenzję napisał Paweł Binek - relacja z wieczoru, w którym muzyka przypomniała, że czasem warto wybrać trudniejszą drogę, bo prowadzi do bogatszych widoków.
na podstawie: Kultura Poznań.
Autor: krystian
