Najpopularniejsze wiadomości i informacje dla miasta Poznań

W sobotni wieczór sala koncertowa sucholeskiego Centrum Kultury odleciała bardzo wysoko. Może nawet w kosmos, bo na tamtejszej scenie zagrały grupy Lebowski oraz RPWL, obie promując swoje nowe, „kosmiczne” albumy. Te wydawnictwa zbierają zresztą wręcz rewelacyjne oceny w branżowej prasie. Płyta „Galactica” szczecińskiego Lebowskiego zdaniem wielu recenzentów ociera się niemal o ideał. Z nowym albumem wręcz kultowego w naszym kraju, niemieckiego RPWL, zatytułowanym „Tales From Outer Space” jest podobnie.

Jak zatem zaprasza się tak renomowanych wykonawców do Suchego Lasu? – To dość ciekawa historia. Zacznijmy od tego, że blisko współpracujemy z panem Piotrem Grauschem, który nie tylko prowadzi na terenie naszej gminy dużą firmę, ale także jest znanym fanem rocka progresywnego. Ma wiele znajomości w tym środowisku, a nawet przyjaźni się z wieloma muzykami. I to, że dzisiaj możemy takie gwiazdy gościć u nas, to w dużej mierze właśnie jego „wina” – śmiał się Andrzej Ogórkiewicz, dyrektor Centrum Kultury i Biblioteki Publicznej Suchy Las.

Jak zapewnił szef ośrodka gwiazdy chętnie odwiedzają Suchy Las. – Chyba nie skłamię, jeśli powiem, że mamy swoją markę. Artyści wiedzą, czego mogą się u nas spodziewać, a warunki mamy naprawdę bardzo dobre. Czy gwiazdy mają jakieś szczególne wymagania? To są prawdziwi fachowcy, a już dawno zauważyłem, że im bardziej profesjonalna ekipa przyjeżdża, to tych wybujałych pomysłów jest mniej. To jest odwrotnie proporcjonalne do klasy wykonawcy – zapewnił Andrzej Ogórkiewicz.

O tym, że muzycy Lebowskiego i RPWL to normalni, skromni muzycy można się było przekonać już po samym koncercie, kiedy to natychmiast pojawili się w hallu, gdzie chętnie rozmawiali z fanami, pozowali do zdjęć i podpisywali swoje płyty. – Polska to dla wyjątkowe miejsce. Czujemy się tutaj jak w domu – przyznał Yogi Lang, wokalista niemieckiej gwiazdy progresywnego rocka. – Przyjęcie w Suchym Lesie? Było wspaniałe. Widownia reagowała rewelacyjnie – dodał.

W podobnym tonie wypowiadał się Marcin Grzegorczyk z Lebowskiego. – Ten koncert to była dla nas wielka przyjemność – mówił ze sceny. Muzycy swoim fanom za takie gorące przyjęcie odwdzięczyli się kapitalnymi występami. W przypadku obu tych grup to już jednak standard. I wcale nie dziwi, że do Suchego Lasu na to muzyczne wydarzenie przyjechali nie tylko miłośnicy tego typu dźwięków z Poznania, ale także Torunia, Szczecina, a nawet Berlina. Ale też było warto, bo to był niezapomniany wieczór.