Poznańskie rury to kruche ciastka z odpustów. Skąd wzięła się ich nazwa?

Poznańskie rury to kruche ciastka z odpustów. Skąd wzięła się ich nazwa?

FOT. UM Poznań

Faliste brzegi i łukowaty kształt odróżniają poznańskie rury od zwykłych ciastek. Ten regionalny przysmak łączy się z dawnymi odpustami, a dziś najłatwiej znaleźć go jesienią przy cmentarzach. O jego nazwie krążą różne opowieści – od sposobu wypiekania po legendę o dachówkach.

  • Miód, karmel i receptura strzeżona przez lokalnych twórców
  • Od odpustowych koszy do jesiennych stoisk przy cmentarzach
  • Dwie teorie o nazwie i legenda o spadających dachówkach

Miód, karmel i receptura strzeżona przez lokalnych twórców

Poznańskie rury są płaskie, prostokątne lub kwadratowe. Mają ząbkowane brzegi i są wygięte w łuk, przez co przypominają fragment rury albo dachówki. To twarde, kruche wypieki o smaku kojarzonym przede wszystkim z miodem i karmelem.

Podstawą ciasta są mąka, cukier i miód. Niektóre receptury uwzględniają też miód spadziowy lub karmel, ale proporcje i sposób przygotowania pozostają tajemnicą lokalnych twórców. Przepisy dostępne w internecie nie zawsze pozwalają odtworzyć smak oryginalnych ciastek.

Więcej lokalnych informacji z Poznania jest na faktypoznan.pl. Sprawdź też, co dzieje się w najbliższych dniach – wydarzenia i imprezy zbieramy na faktypoznan.pl/wydarzenie.

Od odpustowych koszy do jesiennych stoisk przy cmentarzach

Rury nie są słodyczami dostępnymi w cukierniach przez cały rok. Dawniej sprzedawano je przede wszystkim podczas Zielonych Świątek i oktawy Bożego Ciała. Wypieki układano w wiklinowych koszach wyłożonych białym płótnem i oferowano podczas odpustów oraz uroczystości.

Obecnie najłatwiej kupić je jesienią, szczególnie w pobliżu cmentarzy przed Wszystkimi Świętymi. Pojawiają się też na wydarzeniach plenerowych, między innymi na Jarmarku Świętojańskim. Dla osób szukających tego przysmaku oznacza to, że większą szansę na spotkanie z nim daje sezonowy stragan niż codzienna wizyta w cukierni.

Sprzedaż słodyczy w okolicach cmentarzy przed Wszystkimi Świętymi jest znana także w innych częściach Polski. Kraków ma „trupi miodek”, a Warszawa – „pańską skórkę”.

Dwie teorie o nazwie i legenda o spadających dachówkach

Jedna z hipotez wiąże nazwę ciastek z ich wypiekaniem. Gorące rury miały być zaginane po wyjęciu z pieca wokół rur piecowych. Inne wyjaśnienie odwołuje się do określenia „trąby”, używanego w okresie międzywojennym. Z czasem miało ono przyjąć znaną dziś formę.

Z poznańskimi wypiekami łączy się również legenda o procesji Bożego Ciała. Według jednej z jej wersji głośna gra orkiestry miała spowodować, że z dachów spadały dachówki. Zakonnice rzekomo przygotowały ciastka przypominające kształtem uszkodzone pokrycie.

Rury są mniej znane niż rogale świętomarcińskie, ale zajmują własne miejsce w poznańskiej tradycji kulinarnej. Przypominają o dawnym handlu odpustowym i zwyczajach, które przetrwały w sezonowych punktach sprzedaży.

na podstawie: Urząd Miasta w Poznaniu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji