[PIŁKA NOŻNA] Warta Poznań – Unia Skierniewice 1:0. Apolinarski przerwał serię rywali w Betclic 1. lidze

[PIŁKA NOŻNA] Warta Poznań – Unia Skierniewice 1:0. Apolinarski przerwał serię rywali w Betclic 1. lidze

Dwa poprzednie spotkania z Unią Skierniewice kończyły się dla Warty Poznań porażkami. W piątek, w 11. kolejce Betclic 1. ligi, poznaniacy odwrócili ten bilans: wygrali u siebie 1:0, a jedyną bramkę już w 8. minucie zdobył Jakub Apolinarski. Szybkie prowadzenie nie oznaczało spokojnego popołudnia. Warta miała okazje, by je powiększyć, lecz później musiała także liczyć na interwencje Leo Przybylaka.

Historia tej rywalizacji nadawała meczowi dodatkowy smak. W dwóch ostatnich bezpośrednich starciach górą byli skierniewiczanie, w tym w listopadzie ubiegłego roku, gdy wygrali na terenie Warty 2:0. Teraz poznaniacy przystępowali do spotkania po trzech zwycięstwach i dwóch porażkach w pięciu poprzednich meczach. Unia przyjechała jako beniaminek szukający punktów potrzebnych w dolnej części tabeli.

Apolinarski wykorzystał długie podanie

Pierwsze minuty przyniosły zarówno żółtą kartkę dla Antoniego Burkiewicza z Unii w 3. minucie, jak i sytuację, która ustawiła wynik. Pięć minut później Apolinarski ruszył do długiego podania Ołeksandra Azaćkyja, minął ostatniego obrońcę i uprzedził bramkarza Stanisława Pruszkowskiego. Z bliska skierował piłkę do bramki, dając Warcie prowadzenie 1:0.

Ten gol miał dla gospodarzy szczególną wartość. Zamiast po raz kolejny odrabiać straty w meczu z Unią, mogli grać z przewagą zdobytą niemal na początku spotkania. Poznaniacy nie poprzestali na jednej udanej akcji. Patryk Kusztal był bliski podwyższenia wyniku, ale minimalnie chybił. Kolejnej okazji nie wykorzystał też Apolinarski. Do szatni Warta schodziła więc z jednobramkowym prowadzeniem – zasłużonym po pierwszej części, choć wciąż skromnym.

Goście mieli powody, by szukać odpowiedzi. Jeszcze 22 września, po dziewięciu kolejkach, zajmowali 13. miejsce z dziesięcioma punktami i tylko jednym punktem przewagi nad strefą spadkową. Po porażce z Ruchem potrafili wówczas zdobyć cztery punkty w dwóch kolejnych spotkaniach: pokonali Pogoń Grodzisk Mazowiecki i zremisowali z Podbeskidziem. W Poznaniu potrzebowali podobnej reakcji, tym razem już w trakcie meczu.

Przybylak zatrzymał odpowiedź gości

Unia rozpoczęła drugą część od dwóch zmian, a z czasem coraz częściej dochodziła do głosu. Warta miała problemy z atakami kierowanymi za plecy obrońców. Skierniewiczanie stworzyli groźne sytuacje, lecz na drodze stawał im Przybylak. Bramkarz gospodarzy zatrzymał między innymi strzał Burkiewicza, dzięki czemu wynik nadal brzmiał 1:0.

Poznaniacy również sięgali po zmiany. Pierwsza nastąpiła w 55. minucie, kolejna w 67., a w 75. minucie Warta przeprowadziła dwie następne. Nie przyniosło to drugiego gola, ale gospodarzom udało się utrzymać prowadzenie mimo lepszego fragmentu w wykonaniu Unii. W ostatnich minutach sędzia pokazał jeszcze żółte kartki S. Dudkowi z zespołu gości oraz K. Kalacie z Warty.

Po meczu trener skierniewiczan Kamil Socha bardzo surowo ocenił występ swojej drużyny. Uznał go za jeden z trzech najgorszych podczas swojej trzyipółletniej pracy w klubie, a sposób utraty bramki skomentował z gorzką ironią. Trudno się dziwić rozczarowaniu gości: po stracie gola zdołali zagrozić Warcie, ale nie znaleźli sposobu na Przybylaka.

Wygrana dała Warcie awans na drugie miejsce w tabeli. Poznaniacy mają 18 punktów, podczas gdy Unia z 11 punktami zajmuje 17. pozycję. Przed Wartą teraz domowy mecz z ŁKS Łódź, zaplanowany na 26 października. Skierniewiczanie dwa dni wcześniej podejmą Polonię Bytom. W Poznaniu najważniejsze jest na razie to, że niekorzystna seria spotkań z Unią dobiegła końca – choć o wynik trzeba było dbać aż do ostatniego gwizdka.

Warta PoznańStatystykaUnia Skierniewice
1Gole0
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji