Cztery płyty, cztery muzyczne światy - od Chopina po deskorolkę

Cztery płyty, cztery muzyczne światy - od Chopina po deskorolkę

FOT. Kultura Poznań

W tej muzycznej podróży nie ma jednej trasy ani oczywistych przystanków. Są za to Chopin, cisza, mazowiecki folklor i elektroniczne brzmienia poznańskiego skejtera - cztery albumy, które pokazują, jak szeroko dziś można rozumieć jazz i improwizację.

  • RGG wraca do Chopina, ale wybiera własną drogę
  • Adam Bałdych European Quartet szuka ciszy w głośnym świecie
  • Tercet Imperial i Kacper Krupa rozszczelniają gatunki

RGG wraca do Chopina, ale wybiera własną drogę

Ćwierć wieku działalności można uczcić jubileuszowym koncertem albo okolicznościową składanką. RGG wybrało rozwiązanie znacznie ciekawsze: nagrało świeży, autorski album oparty na kompozycjach Fryderyka Chopina. Krzysztof Gradziuk, Maciej Garbowski i Łukasz Ojdana nie próbują jednak rekonstruować romantycznego oryginału. Traktują go jak punkt wyjścia do własnej opowieści.

Na płycie „The Soul of Soil” szacunek do chopinowskiej konstrukcji spotyka się z improwizacją, kameralnością i dużą dbałością o dramaturgię. Trio nie spieszy się, pozwala dźwiękom wybrzmieć, czasem prowadzi muzykę niemal na granicę ciszy. Jest w tym skupienie, lekko oniryczny charakter, ale też pełna kontrola nad formą.

To nie pierwszy dialog RGG z klasyką. W 2013 roku muzycy sięgnęli po twórczość Karola Szymanowskiego, a później na albumie „Memento” pojawiły się kompozycje Henryka Mikołaja Góreckiego. Najnowszy materiał brzmi jednak jak szczególnie dojrzałe podsumowanie tej metody.

„Wielkie granie.” - napisał Tomasz Janas w Wydawnictwie Miejskim Posnania.

RGG, „The Soul of Soil” (Music Corner) to propozycja dla tych, którzy lubią, gdy klasyka nie stoi za szybą, tylko zaczyna oddychać na nowo. 🎹

Adam Bałdych European Quartet szuka ciszy w głośnym świecie

Na albumie „Endless” Adam Bałdych nie odpowiada słowami na pytanie, jak odnaleźć spokój w rzeczywistości pełnej napięcia. Zamiast tego buduje muzykę z harmonii, oddechu i wyciszenia. To płyta, która nie potrzebuje jednoznacznej etykiety. Jazz, kameralistyka, medytacyjna forma? Najważniejsze, że działa poza ciasnymi podziałami.

Skrzypek zaprosił do współpracy włoskiego bandeonistę Daniele di Bonaventurę, szwedzkiego pianistę Jacoba Karlzona i francuskiego kontrabasistę Michela Benitę. Każdy z nich wnosi własny język, a razem tworzą przestrzeń delikatną, ale nie pozbawioną napięcia.

Szczególnym momentem jest „Gnossienne” Erika Satiego. Zespół nie gubi finezji oryginału, a jednocześnie przepisuje go na własne brzmienie. To muzyka na wieczór, na spacer, na chwilę odcięcia od nadmiaru bodźców. 🌙

Adam Bałdych European Quartet, „Endless” (Imaginary Music) może przynieść słuchaczowi zarówno estetyczną przyjemność, jak i zwyczajnie potrzebny oddech.

Tercet Imperial i Kacper Krupa rozszczelniają gatunki

Jan Emil Młynarski i Piotr Zabrodzki od lat poruszają się po obszarze, w którym tradycja spotyka się z elektroniką i eksperymentem. Wraz z Joanną Sztucką tworzą Tercet Imperial, a ich album „Prymat” bierze na warsztat ludowe melodie z okolic Radomia.

Instrumentarium jest oszczędne: elektroniczna perkusja Młynarskiego, syntezatory Zabrodzkiego i głos Sztuckiej. Ta prostota nie oznacza jednak ubóstwa. Przeciwnie - pozwala wybrzmieć charakterowi melodii oraz wokalnej interpretacji, która nawiązuje do dawnych manier, ale nie udaje tradycyjnego śpiewu ludowego.

Tercet nie traktuje mazowieckiego folkloru jak dekoracji. Muzycy od dawna interesują się tą tradycją i przepuszczają ją przez własne doświadczenia. Efekt okazał się na tyle mocny, że formacja zdobyła grand prix ubiegłorocznego festiwalu Nowa Tradycja.

Tercet Imperial, „Prymat” (Instant Classic) to album dla osób, które lubią, gdy znajome źródła dostają zupełnie nowy nurt. 🎶

Podobną swobodę gatunkową słychać na płycie „Sekwa” Kacpra Krupy. Poznański saksofonista, znany między innymi z zespołów Anomalia, Kwaśny Deszcz i Siema Ziemia oraz ze współpracy z Łoną i Andrzejem Koniecznym, tym razem przede wszystkim korzysta z elektroniki.

Saksofon i flet są tu często mocno przetworzone, a obok dynamicznych partii pojawiają się ambientowe plamy, improwizacja i abstrakcyjne faktury. To muzyka wymagająca uważności, ale nie zamyka się przed słuchaczem. Tytuł odsyła do deskorolkowej „sekwy”, czyli płynnego łańcucha trików opartego na rytmie, intuicji i ryzyku. Krupa przekłada tę zasadę na dźwięk.

Kacper Krupa, „Sekwa” (NoPaper) pokazuje, że współczesna muzyka może równie mocno wyrastać z jazzu, elektroniki i miejskiego ruchu. 🛹

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji