Listy z Poznania leczą tęsknotę hałasem, punkiem i poezją

Listy z Poznania leczą tęsknotę hałasem, punkiem i poezją

FOT. Kultura Poznań

W ich muzyce Poznań spotyka się z Gorzowem Wielkopolskim, a po drodze wpada jeszcze do miasta, którego nie da się znaleźć na żadnej mapie. Listy debiutancką płytą „Dolecz się” budują opowieść o tęsknocie, ucieczce i powrotach - bez eleganckiego opakowania, za to z gitarowym szumem, melorecytacją i sporą dawką przewrotności. 🎸

  • Listy ruszyły w drogę, zanim znalazły własny kierunek
  • „Dolecz się” zamienia tęsknotę w miejsce, z którego trzeba wyjechać
  • Poznań daje Listom komfort, ale nie staje się metą

Listy ruszyły w drogę, zanim znalazły własny kierunek

Początek był prosty: spotkali się Cyprian, który nie miał jeszcze gotowych dźwięków, i Jakub Choroszyński, który nie miał słów. Pierwsze próby przypominały bardziej wspólną naukę niż świadome budowanie zespołu. Choroszyński wcześniej nie pisał piosenek po polsku, więc musiał dopiero sprawdzić, co wydarzy się po tej stronie języka.

Przełomem okazała się piosenka „Listy”. To od niej wzięła się nazwa zespołu, ale też pomysł na fabułę debiutanckiego albumu. „Dolecz się” nie układa się w przypadkowy zestaw utworów. Każda piosenka jest kolejnym przystankiem podróży - od „Wjazdu” przez miasto, sen, jesień i samotność.

Zanim jednak pojawiła się spójna opowieść, były noise i lo-fi. Surowe brzmienie miało być łatwiejszym początkiem, ale z czasem przestało wystarczać. Ciężko opowiedzieć konkretną historię za pomocą samych szumów i enigmatycznych tekstów. Do materiału dołączyli więc Jakub Gruszka i Mateusz Pogonowski, pomagając przełożyć nagrania na formę koncertową. Tak dwuosobowy pomysł stał się pełnym zespołem - jak mówi Choroszyński, „poprawnym”, na dobre i na złe. 🔊

„Dolecz się” zamienia tęsknotę w miejsce, z którego trzeba wyjechać

Albumowe miasto nie ma adresu ani konkretnej nazwy, ale działa bardzo realnie. To przestrzeń, w której człowiek spotyka się z brakiem, niepewnością, złością i tym rodzajem tęsknoty, który nie znika tylko dlatego, że zmieniło się miejsce pobytu.

„Nie można stąd wyjechać, nie rozprawiwszy się w całości ze swoim problemem. Jeżeli czegoś zapomnisz w mieście tęsknoty, będziesz musiał kiedyś po to wrócić.”

Właśnie dlatego tytuł „Dolecz się” nie obiecuje cudownego uzdrowienia. Chodzi raczej o stan po chorobie, kiedy wydaje się, że wszystko już minęło, a potem jeden telefon, wspomnienie albo przypadkowe spotkanie uruchamia cały proces od nowa. Tęsknota działa tu jak dolegliwość przewlekła - można ją próbować oswoić, ale trudno raz na zawsze zamknąć temat.

Listy nie robią z tego jednak eleganckiej poezji do spokojnego sączenia przy kominku. Ich język jest szorstki, czasem ironiczny, a muzyka świadomie przechodzi od ballady i folku do punka, hałasu oraz melorecytacji. Choroszyński nie chce ani odtwarzać klasycznej poezji śpiewanej, ani na siłę udowadniać, że zespół należy do undergroundu.

„Poezja śpiewana umarła, niech żyje poezja śpiewana.”

To zdanie dobrze pokazuje napięcie, na którym Listy budują swoją tożsamość. Z jednej strony jest szacunek dla polskiej liryki, z drugiej - niezgoda na zamykanie jej w jednej epoce, estetyce czy zestawie obowiązkowych gestów. Można mówić rytmicznie, można śpiewać o miłości, można korzystać z prostych form. Nie trzeba przy tym udawać ani klasyka, ani artysty z piwnicy.

Poznań daje Listom komfort, ale nie staje się metą

Zespół wyrasta z dwóch miast. Gorzów Wielkopolski jest dla Choroszyńskiego przede wszystkim ludźmi - tymi, którzy zostali, i tymi, którzy wracają przy szczególnych okazjach. W Poznaniu spotyka sporą gorzowską diasporę, co daje mu poczucie zakorzenienia w mieście, które samo nie jest dla niego prostą historią.

Poznań bywał kierunkiem ucieczki, ale również miejscem, z którego trzeba było uciekać. Dziś jest przestrzenią umiarkowanego komfortu: wystarczająco spokojną, by dało się funkcjonować, i wystarczająco wymagającą, by nie wypaść z obiegu. Tu są praca, rozwój i relacje, choć niekoniecznie plan na całe życie.

Ta niepewność pasuje do zespołu, który pozostaje w drodze. „Dolecz się” jest dopiero pierwszą częścią większej historii. W kolejnej bohaterowie Listów mają odwiedzić miejsce wybrane już nie z przymusu, lecz z własnej woli. Sprawdzą, czym jest sprawczość, zachłysną się nią i poniosą jej konsekwencje. A przy tym - jak zapowiada wokalista - będą się dobrze bawić. ✨

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji