Cztery płyty, które wyciągają jazz i folk z codziennego szumu

Cztery płyty, które wyciągają jazz i folk z codziennego szumu

FOT. Kultura Poznań

W Poznaniu takie albumy lubią wpaść na słuchawki wtedy, gdy człowiek chce na chwilę uciec od miejskiego zgiełku i przewijania tych samych nowości. Tu nie ma jednego nastroju ani jednego języka - są Witkacy, kaszubskie melodie, młody jazz z warszawskim nerwem i klasyka, która pachnie Nowym Jorkiem 🎧

  • Leszek Kułakowski bierze Witkacego na warsztat i nie robi z tego muzeum
  • Drëszë pokazują, że kaszubskie melodie mogą naprawdę porwać
  • Warsaw Band i New York Flavors zamykają ten zestaw dwoma różnymi oddechami

Leszek Kułakowski bierze Witkacego na warsztat i nie robi z tego muzeum

Leszek Kułakowski wraca z płytą „Chlusty”, w której bierze na celownik świat Stanisława Ignacego Witkiewicza i przekłada go na współczesny jazz. To nie jest grzeczne odtwarzanie klimatu z półki „inspiracje wielką sztuką” - tu kompozycje powstawały szybko, pod wpływem chwili, a ich siła leży właśnie w tej świeżości i nerwie. Do pianisty dołączają Tomasz Sowiński na perkusji i Piotr Kułakowski na kontrabasie, więc całość ma solidny puls i dużo przestrzeni dla improwizacji. 🙂

Najciekawsze jest to, że w tej muzyce da się wyczuć i kontrolę, i momenty większego rozpędzenia. Raz pojawia się więcej melodii i oddechu, innym razem ekspresja idzie szerzej, ale cały czas wszystko trzyma klarowna konstrukcja. To płyta, która nie wymaga od słuchacza znajomości Witkacego, choć znajomość jego świata z pewnością doda tu jeszcze jeden poziom smaku.

Drëszë pokazują, że kaszubskie melodie mogą naprawdę porwać

Na drugim biegunie, ale z równie dużą energią, stoi „Rejwach” zespołu Drëszë. To już drugi rok z rzędu, kiedy grupa prowadzona przez Joannę Gostkowską daje album, o którym trudno mówić inaczej niż jako o wydarzeniu. Kwartet sięga po tradycyjne kaszubskie melodie i podaje je tak, że słychać i szacunek do źródeł, i własny pomysł na granie. 🪕🌿

Tym razem artyści mocniej skręcili w stronę muzyki tanecznej, ale bez porzucania akustycznego brzmienia i bez odrywania się od lokalnej tradycji. Gostkowska śpiewa po kaszubsku, a w nagraniach pojawiają się także goście - Władysław Jankowski oraz Mirosław Sobisz. Do tego dochodzi mocne instrumentalne wsparcie partnerów, w tym Huberta Połoniewicza. Efekt? Płyta, która nie tylko przypomina stare melodie, ale też wyciąga z nich żywy temperament.

Warsaw Band i New York Flavors zamykają ten zestaw dwoma różnymi oddechami

Franciszek Pospieszalski w „Warsaw Band” stawia na brzmienie gitary basowej i świetnie dobiera współpracowników. Ignacy Wendt wnosi trąbkę, flugelhorn i pianino elektryczne, Piotr Andrzejewski buduje harmoniczny fundament, a Patryk Dobosz napędza całość perkusją. To granie, w którym czuć zespół naprawdę słuchający siebie nawzajem, ale też wyraźny podpis lidera - pomysłowy, pewny i instrumentalnie bardzo mocny. 🎷

Na deser zostaje „New York Flavors” duetu Makowicz & Medyna. Adam Makowicz i Krzysztof Medyna nagrali ten materiał latem 2024 roku w warszawskiej sali Nowa Miodowa, a w repertuarze znaleźli się m.in. Jerome Kern, Thelonious Monk, Duke Ellington i Cole Porter. To jazz podszyty bluesem, klasyczny w dobrym sensie, lekki w odbiorze, ale nie banalny. Taki, do którego chce się wracać wieczorem, kiedy miasto trochę cichnie i można po prostu usiąść i posłuchać.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.