W Mosinie uczą zaradności przez zabawę. Liczą się codzienne gesty

W Mosinie uczą zaradności przez zabawę. Liczą się codzienne gesty

W Mosinie uczestnicy turnieju nie walczyli o błyskotliwy puchar, lecz o coś znacznie ważniejszego – pewność w zwykłych, codziennych czynnościach. Podczas ósmej edycji „Zaradnych – Samodzielnych” do pracy stanęły cztery placówki z Poznania, Puszczykowa i Mosiny, a każda konkurencja miała pokazać, że samodzielność zaczyna się od prostych gestów. To wydarzenie ma w sobie coś więcej niż szkolną rywalizację: integruje, oswaja bariery i daje uczestnikom realne ćwiczenie życia.

  • Zadania z życia wzięte zamiast szkolnej encyklopedii
  • Integracja ważniejsza niż wynik na tablicy

Zadania z życia wzięte zamiast szkolnej encyklopedii

Turniej odbywa się w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym im. Janusza Korczaka w Mosinie, prowadzonym przez powiat poznański. Organizatorzy nie stawiają na teorię ani na testy z podręcznika. Tu liczy się sprawdzanie umiejętności, które naprawdę przydają się w domu, w internacie i na co dzień.

Lidia Łubińska, wychowawca i pedagog pracująca w placówkach w Mosinie i Puszczykowie, podkreślała, że zestaw konkurencji nie był przypadkowy.

„My nie wyjmujemy tutaj encyklopedii i nie każemy im czytać haseł, tylko przygotowujemy takie zadania, które pozwolą im łatwiej funkcjonować choćby w domu”.

W trakcie tej edycji uczestnicy mierzyli się z dwunastoma zadaniami. Wśród nich znalazły się między innymi:

  1. skręcanie desek śrubami,
  2. wiązanie butów,
  3. pakowanie kosmetyczki,
  4. sprawdzanie terminu ważności produktów przeznaczonych do spożycia.

To właśnie takie sprawdziany najlepiej pokazują, jak wiele codziennych barier można przełamać dzięki ćwiczeniom i powtarzalności. Nie chodzi o efektowny gest, ale o zwyczajną sprawność, która później procentuje w najprostszych sytuacjach.

Integracja ważniejsza niż wynik na tablicy

Do rywalizacji przystąpiły cztery placówki – dwie z Poznania oraz po jednej z Puszczykowa i Mosiny. Wynik miał znaczenie tylko na papierze. W praktyce, jak zaznaczył Marcin Dudek, kierownik internatu SOSW w Mosinie i jeden z organizatorów wydarzenia, pierwszeństwo miało coś innego.

„Wynik jest jednak sprawą drugorzędną”.

Dudek zwracał uwagę, że sens turnieju leży przede wszystkim w integracji osób z niepełnosprawnościami. Chodzi o to, by uczestnicy mogli przełamywać bariery, zobaczyć własne możliwości i uwierzyć, że poradzą sobie w sytuacjach, które spotykają każdego dnia. Równie ważna jest wymiana doświadczeń między placówkami, bo to ona pozwala porównać metody pracy i lepiej dopasowywać wsparcie do potrzeb uczestników.

Taki turniej nie kończy się wraz z ostatnim zadaniem. Zostaje w pamięci jako trening samodzielności, ale też jako sygnał, że zwykłe czynności mogą stać się narzędziem budowania pewności siebie. Właśnie w tym tkwi siła tej poznańskiej inicjatywy prowadzonej w Mosinie – w prostocie, która ma bardzo konkretne znaczenie.

na podstawie: Powiat Poznań.