Ciało pamięta więcej niż kostium. Ten pokaz rozmywa granicę między sceną a widownią

Ciało pamięta więcej niż kostium. Ten pokaz rozmywa granicę między sceną a widownią

FOT. UM Poznań

Na scenie nie ma tu miejsca na wygodne odpowiedzi. „Pokaz” zaczyna się od napięcia między tym, co widać, a tym, co zwykle zostaje ukryte pod estetyką i gestem. Twórcy łączą ruch, muzykę, słowo, obraz, kostium i samą obecność, żeby zbudować doświadczenie bardziej odczuwane niż opowiedziane. W efekcie widz nie dostaje klasycznej historii, tylko wchodzi w stan, w którym granica między patrzeniem a uczestnictwem robi się zaskakująco cienka.

  • Pod warstwami estetyki zostaje ciało i jego pamięć
  • Ruch i dźwięk sklejają się w doświadczenie bez linearnej historii

Pod warstwami estetyki zostaje ciało i jego pamięć

„Pokaz” wyrasta z prostego, ale mocnego pomysłu – sprawdza, jak człowiek funkcjonuje pod warstwami, które nakłada na niego świat. Chodzi o ciało, które coś pamięta, o emocje przykrywane przez formę i o ten dziwny rozdźwięk między potrzebą bycia zauważonym a lękiem przed odsłonięciem się do końca.

To nie jest projekt, który chce prowadzić odbiorcę za rękę. Zamiast liniowej opowieści daje skondensowane doświadczenie, w którym ważniejsze od fabuły są napięcie, obecność i zmiana stanów. Właśnie dlatego całość zaczyna działać już na poziomie skojarzeń – zanim jeszcze pojawi się jakikolwiek porządek zdarzeń.

W projekcie splatają się:

  • performans,
  • ruch,
  • muzyka,
  • słowo,
  • obraz,
  • kostium,
  • obecność.

Te elementy nie stoją obok siebie jak osobne części programu. Tworzą jeden układ, w którym każdy składnik podbija kolejny i przesuwa uwagę z samej formy na to, co dzieje się pod nią. Z opisu wynika, że „Pokaz” ma badać właśnie ten moment, w którym estetyka przestaje zasłaniać człowieka, a zaczyna go odsłaniać.

Ruch i dźwięk sklejają się w doświadczenie bez linearnej historii

Najmocniej wybrzmiewa tu odwołanie do stanu zawieszenia między snem, rytuałem i emocjonalną konfrontacją. To ważne, bo sugeruje, że odbiorca nie dostaje uporządkowanego spektaklu z wyraźnym początkiem, rozwinięciem i puentą. Dostaje raczej sekwencję działań, które mają wywołać reakcję w ciele i pamięci.

W tej formule widownia nie pozostaje na bezpiecznym dystansie. Granica między sceną a publicznością zostaje celowo rozmyta, a działania immersyjne mają wciągać nie tylko wzrok, lecz także emocje i zmysły. W efekcie oglądanie nie jest tu bierne – staje się częścią napięcia, które buduje cały projekt.

Z opisu wynika też coś praktycznego dla odbiorcy: to propozycja raczej dla osób szukających mocnego doświadczenia artystycznego niż klasycznego spektaklu do „obejrzenia i zapomnienia”. „Pokaz” stawia na intensywność, a nie na prosty komunikat. I właśnie dlatego ma szansę zostać w głowie długo po finale, nawet jeśli nie da się go zamknąć w jednej, wygodnej interpretacji.

na podstawie: Urząd Miasta Poznania.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.