Luxtorpeda wraca do Poznania z płytą, która nie bierze jeńców

Luxtorpeda wraca do Poznania z płytą, która nie bierze jeńców

FOT. Kultura Poznań

W Blue Note znowu zrobi się głośno, gęsto i bez oglądania się na wygodę. Luxtorpeda przyjedzie do Poznania z materiałem z płyty Szukamy guza, a sobotni koncert - 11.04, g. 18 - ma szansę zamienić klub w miejsce, gdzie riff prowadzi cały wieczór. Wejściówki kosztują 99-120 zł.

  • Luxtorpeda w Blue Note przywozi Szukamy guza i od razu łapie własny rytm
  • Od debiutu po ósmy album - ten zespół nie zwalnia ani na moment
  • W sobotni wieczór liczy się jedno - czy publiczność wyjdzie z tego cało

Luxtorpeda w Blue Note przywozi Szukamy guza i od razu łapie własny rytm

To nie jest zespół, który da się opisać jednym przebojem albo jednym etykietkowym hasłem. Luxtorpeda wyrasta z poznańskiego startu w 2010 roku, kiedy Robert “Litza” Friedrich zebrał skład oparty na mocnym doświadczeniu i bardzo wyraźnym pomyśle na granie. Obok niego od początku stali Robert “Drężmak” Drężek, Krzysztof “Kmieta” Kmiecik i Tomasz “Krzyżyk” Krzyżaniak, a dopełnieniem układanki okazał się Przemysław “Hans” Frenkel - wejście rapera z 52 Dębiec sprawiło, że zespół dostał własny, nieoczywisty napęd.

Od tamtej pory Luxtorpeda konsekwentnie buduje swoje brzmienie bez zbędnych ozdobników. Najpierw był debiut i utwory, które szybko wyszły poza lokalny obieg, potem kolejne płyty coraz pewniej dokręcały śrubę. W ich muzyce słychać i punkowy impuls, i ciężar metalu, i tę charakterystyczną, poznańską bezpośredniość, która nie pozwala zasnąć po trzecim takcie 🎸

Od debiutu po ósmy album - ten zespół nie zwalnia ani na moment

Nowy album Szukamy guza pokazuje, że Luxtorpeda nie stoi w miejscu ani przez chwilę. To już ósma płyta zespołu, a przy tym materiał, który wyraźnie przesuwa ich w stronę stoner rocka. Riffy nie tylko pchają utwory do przodu - one zaczynają je kołysać, zawieszać i wciągać w bardziej hipnotyczny ruch.

Słychać to w otwierającym zestaw Stereo, gdzie mechaniczny puls powoli buduje napięcie. Potem pojawia się Maszynka do mięsa z energią kojarzącą się z Queens of the Stone Age, Barabasz z bluesowym oddechem, Dobry człowiek z plemiennym rytmem i orientalnym posmakiem, a obok nich lżejsze momenty - Lubię się i Tak bar - oparte na Casio, falsetach i bardziej piosenkowej formie.

W warstwie tekstowej zespół dalej celuje w konkret: relacje, wiara, słabość, zmęczenie światem i ten codzienny zgrzyt, który wielu z nas zna aż za dobrze. W Fajnych starych dziadach pojawia się gorzki obraz podziałów, ale podany bez napuszenia, za to z typową dla tej formacji ironią.

W sobotni wieczór liczy się jedno - czy publiczność wyjdzie z tego cało

Luxtorpeda na żywo od lat działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Tu nie ma miejsca na miękkie wejście, dekoracyjne granie ani bezpieczne pozy. Wszystko ma być szybkie, zwarte i oparte na energii, która od pierwszego numeru stawia słuchacza na baczność. Na taki koncert warto nastawić się bez zbędnych złudzeń - to raczej wieczór dla tych, którzy lubią dostać solidny dźwiękowy cios i wyjść z klubu z poczuciem, że właśnie o to chodziło.

Jeśli ktoś chce sprawdzić, jak brzmi Luxtorpeda w formie koncertowej po nowej płycie, kierunek jest prosty: 11.04, g. 18, Blue Note. Bilety kosztują 99-120 zł, więc to dokładnie ten rodzaj wydarzenia, który najlepiej planować wcześniej.

na podstawie: Kultura Poznań.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Kultura Poznań). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.